''Bacznie ich obserwujemy''. Czy piłkarze z rezerw wskoczą do pierwszego zespołu?
20.11.2024 (07:00) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot
- Wierzę, że część piłkarzy, z którymi współpracowałem do tej pory, może nam pomóc w wygrywaniu - mówi Michał Hetel. W ostatnim czasie na treningi z pierwszym zespołem Śląska zostało zaproszonych kilku zawodników z rezerw. Czy znane twarze z trzecioligowych boisk będziemy mogli już wkrótce zobaczyć również na wyższym poziomie rozgrywkowym?
Dokładnie tydzień temu nastąpiła zmiana na ławce trenerskiej Śląska Wrocław. Jacka Magierę zastąpili Marcin Dymkowski oraz Michał Hetel, którzy zostali tymczasowymi szkoleniowcami wicemistrzów Polski. Dymkowski był drugim trenerem WKS-u, a Hetel od poprzedniego sezonu prowadził drużynę rezerw. Obecność w sztabie dotychczasowego szkoleniowca drugiego zespołu, powoduje pytania, jak duże są szanse, by niektórzy piłkarze z III ligi na dłużej zadomowili się w treningach z "jedynką", a może nawet łapali minuty w Ekstraklasie.
Kiedy wiosną ubiegłego roku do Wrocławia wrócił Jacek Magiera, do treningów z drużyną zaprosił kilku graczy z rezerw. Byli to wtedy Mariusz Pawelec, Marcel Zylla, Robert Pisarczuk, Przemysław Bargiel, Olivier Wypart i Dawid Bałdyga. Ostatni z tej szóstki zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w spotkaniu z Radomiakiem Radom (0:1), a w meczu z Miedzią Legnica na murawie na kilka minut pojawił się Pawelec, który dziś jest jednym z asystentów w sztabie WKS-u.
Na podobny manewr zdecydowano się również teraz. Kilka dni temu tymczasowo treningi z pierwszym zespołem Śląska rozpoczęli Jakub Jezierski, Allen Rozum, Michał Milewski, Wiktor Kamiński, Szymon Rygiel, a także Hubert Muszyński.
Pięciu zawodników zespołu rezerw rozpoczęło treningi z pierwszą drużyną Śląska:
— Akademia Śląska Wrocław (@AkademiaSlaska) November 14, 2024
Jakub Jezierski
Wiktor Kamiński
Michał Milewski
Allen Rozum
Szymon Rygiel
Panowie, powodzenia, trzymamy kciuki! pic.twitter.com/nzXfPEKV9h
Dobór personalny nie jest tu przypadkiem, gdyż przede wszystkim są to wyróżniające się osoby w trzecioligowych rezerwach. Milewski w ostatnim meczu przeciwko Lechii Zielona Góra zdobył bramkę chwilę po wejściu na boisko (a ma już ich cztery na swoim koncie), Kamiński to nowy napastnik, który w CV ma już minuty w Ekstraklasie (podobnie jak Jezierski), a Muszyński to kapitan drugiego zespołu.
- Znam tych zawodników, bo byli członkami drugiego zespołu. Chcieliśmy ich zestawić na tle pierwszej drużyny, jak się będą prezentować w środowisku ekstraklasowym. Potrzebowaliśmy również ludzi do trenowania, ponieważ chcieliśmy zrobić określone formy treningu, a bez piłkarzy, którzy pojechali na reprezentacje i są kontuzjowani, było to niemożliwe. Mimo to bacznie ich obserwujemy i jeśli któryś z nich będzie w stanie pomóc Śląskowi w Ekstraklasie, to na pewno z niego skorzystamy
- powiedział trener Hetel w najnowszym wywiadzie z naszą redakcją.
Poza wymienioną wyżej szóstką jest jeszcze kilku zawodników, których warto minitorować. Jednym z nich jest Krzysztof Kurowski. 18-latek ostatni tydzień spędził na zgrupowaniu reprezentacji U-19 i wystąpił w każdym z trzech spotkań (w tym w dwóch od pierwszej minuty). Z kolei w Śląsku II Wrocław wystąpił w każdym z 16 meczów, raz wpisał się na listę strzelców i zaliczył trzy asysty.
- Wierzę, że jest to zawodnik, który może grać w Ekstraklasie. Jest reprezentantem kraju, który jest regularnie powoływany. Cieszymy się, że jest to nasz wychowanek, oby więcej takich
- ocenił potencjał Kurowskiego Michał Hetel po wygranej z Lechią Zielona Góra.
Innym graczem jest Simon Schierack, pozyskany latem z RB Lipsk. Zdaniem Jacka Magiery nie był jeszcze gotowy na występy w Ekstraklasie, więc trafił od razu na stałe do rezerw i notuje tam naprawdę dobre występy. Niemiec ma na swoim koncie już cztery gole i trzy asysty i przeważnie pojawia się w wyjściowej jedenastce WKS-u.
W Śląsku są też zawodnicy, którzy już od dłuższego czasu trenują z pierwszym zespołem, ale na co dzień widujemy ich w III lidze. Są to Hubert Śliczniak, Bartosz Głogowski, Hubert Charuży (bramkarze), Aleksander Wołczek i Jehor Szarabura. Ukrainiec to obecnie najlepszy strzelec i asystent w rezerwach (po pięć goli i asyst). Zdążył nawet zadebiutować w Ekstraklasie przeciwko Rakowowi Częstochowa. Z kolei Wołczek na swój pierwszy oficjalny mecz w "jedynce" musi jeszcze poczekać, ale w ostatnim meczu z Górnikiem Zabrze znalazł się w meczowej dwudziestce. Na czwartym poziomie rozgrywkowym strzelił cztery gole w obecnym sezonie.
Trener podkreśla, że liczy na dobrą współpracę ze wszystkimi zawodnikami, również z tymi, z którymi dotychczas pracował. Natomiast nie będzie stosował wobec nich żadnej taryfy ulgowej. Każdy musi walczyć, trenować i wyróżniać się, by mógł zagrać w Śląsku.
- Każdy z zawodników na starcie ma taką samą szansę na grę. Fakt, że dobrze znamy chłopaków z drugiego zespołu i wiemy, na co ich stać, to plus i dobry aspekt. Wierzymy w zawodników z rezerw, ale najważniejsze jest tutaj dobro pierwszego zespołu i wygrywanie. Wierzę, że część piłkarzy, z którymi współpracowałem do tej pory, może nam w tym pomóc
- powiedział 31-latek w swojej pierwszej rozmowie po zmianie funkcji w klubie.
Przed wrocławianami wyjazd do Białegostoku na teren mistrza Polski. Czy któryś z bohaterów dzisiejszego artykułu znajdzie się kadrze meczowej? Odpowiedź na to pytanie poznamy w piątkowy wieczór.