Hetel: Krzysztof Kurowski to zawodnik, który może grać w Ekstraklasie

11.11.2024 (15:30) | Adam Mokrzycki

fot.: Paweł Kot

Rezerwy Śląska Wrocław podniosły się po porażce z rezerwami Miedzi Legnica 0:1 (0:1) i odniosły pewne zwycięstwo z Lechią Zielona Góra 3:1 (1:1) przed własną publicznością. Co po spotkaniu miał do powiedzenia trener drugiej drużyny WKS-u Michał Hetel?



 

Jak podsumuje pan postawę swoich podopiecznych?

Na pewno był to wymagający mecz. Lechia ma jakość i chciała grać w piłkę. Myślę, że było to dobre widowisko dla kibiców. W pierwszej połowie mogliśmy lepiej zakładać pressing, dlatego rywale dochodzili do głosu, ale trzeba cieszyć się ze zwycięstwa. Wykreowaliśmy sporo sytuacji i zdobyliśmy ważne trzy punkty.

Czy to, że mecz rozpoczął się z ponad półgodzinnym opóźnieniem, wpłynęło na pański zespół? 

Myślę, że wpłynęło to tak samo na nas, jak i na przeciwników, dlatego nie było żadnego handicapu. Taka sytuacja nie powinna się zdarzyć, ale trudno. Musieliśmy być gotowi, żeby sobie z tym poradzić.

W składzie znalazło się wielu piłkarzy z pierwszego zespołu. Decyzja o występie Arnau Ortiza w wyjściowej jedenastce wypłynęła od kogoś z pierwszej drużyny czy to jednak pan miał rozstrzygający głos?

Tak, z tego względu, ponieważ Ortiz spadł z pierwszego zespołu i to on miał pierwszeństwo grania, dlatego też Michał Milewski usiadł na ławce rezerwowych.

Hiszpan miał zagrać równo godzinę?

Nie, po prostu zagrał od pierwszej minuty, a ja zdecydowałem o zmianie w 60. minucie.

Adam Ciućka po asyście w niedawnym zaległym spotkaniu z GKS-em „Pniówek-74” Pawłowice Śląskie wywalczył sobie miejsce w wyjściowym składzie. Jak pan ocenia jego występy w pierwszej jedenastce?

Tak, Adam wskoczył do pierwszego składu i pomimo porażki z rezerwami Miedzi uważam, że zagrał wtedy dobre zawody, dlatego kolejny raz wybiegł od pierwszej minuty. Zapracował sobie na to, ale wszyscy są traktowani tak, niezależnie od wieku.

Krzysztof Kurowski zagrał dobre spotkanie i wielokrotnie uprzykrzał życie rywalom swoimi rajdami. Była to jedna z najbardziej wyróżniających się postaci w pańskim zespole?

Tak, myślę, że na pewno jest jednym z wielu, bo sporo graczy dało dużo jakości, ale też zostawili serca na placu gry. Było widać, że bardzo wygrać, a Kurowski po raz kolejny potwierdził swoją wysoką dyspozycję.

Myśli pan, że Kurowski coraz śmielej puka do pierwszej drużyny Śląska, szczególnie że podopieczni Jacka Magiery mają problemy na bokach obrony? Niedawne powołanie do reprezentacji Polski U-19 musiało dodać temu zawodnikowi dużo pewności siebie.

Tak myślę i mam nadzieję oraz życzę mu tego z całego serca. Wierzę, że jest to zawodnik, który może grać w Ekstraklasie. Jest reprezentantem kraju, który jest regularnie powoływany. Cieszymy się, że jest to nasz wychowanek, oby więcej takich.

Od pierwszej minuty wystąpił również Filip Rejczyk. To również było założenie pierwszej drużyny, czy jednak pańska decyzja?

Wystąpił na takiej samej zasadzie jak Ortiz. Jak ktoś spada z pierwszego zespołu, to ma pierwszeństwo grania.

Jakub Jezierski wszedł na boisko z ławki rezerwowych, po czym zaliczył asystę i skutecznie wyegzekwował rzut karny. Jak pan oceni jego występ i czy uważa pan, że jest coraz bliżej powrotu do pierwszej drużyny Śląska?

Tak i mam taką nadzieję. Tak jak pan powiedział, Rejczyk spadł i zajął jedno miejsce. Aleksander Wołczek też spadł po meczu ekstraklasowego zespołu, więc również zajął jedną pozycję. Jedno miejsce w linii pomocy zostało wolne, a Ciućka prezentował się na tyle dobrze, by je zająć. Jezierski wszedł z ławki i pokazał, że jest gotowy, aby pomóc drużynie. Uważam, że swoje zadanie wykonał w stu procentach.

Jak poważny jest uraz Mateusza Bartolewskiego?

Nie mam jeszcze informacji na ten temat. Mam nadzieję, że nie będzie tak źle.

Przed pańską drużyną dwa tygodnie przerwy ze względu na rozegranie meczu z Wartą Gorzów Wielkopolski w późniejszy terminie. Ma pan specjalny plan na ten okres?

Mamy wolny poniedziałek i zaczynamy pracować od wtorku. W weekend też odpoczniemy, a później przygotujemy się na najbliższe półtora tygodnia, w którym zagramy dwa mecze po tej przerwie. Chcemy naładować baterie i mocno przepracować początek tygodnia, a później odpocząć, aby być przygotowanymi na dwa ostatnie mecze.

Nieobecny był Junior Flor Eyamba. Jak poważna jest jego kontuzja i jak długa absencja go czeka?

Ciężko powiedzieć, bo to powtarzająca się sytuacja, gdzie raz doskwiera mu ból z jednej strony, a raz z drugiej. Na ten moment nie jest w stanie określić, jak długo to będzie trwało i czy szybko wróci.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.