Błysk i rozstanie Marcina Bartonia

11.06.2021 (15:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/6/barton_60c35cf7edbe8.png

fot.: slaskwroclaw.pl

Jeszcze w ubiegły weekend bramką okraszał debiut na szczeblu centralnym, a kilka dni później podpisał już kontrakt z nowym pracodawcą. 17-letni napastnik będzie kontynuował karierę pod Wawelem.



 

Wejście Marcina Bartonia było jednym z kilku pozytywnych wydarzeń, które stały się udziałem drugoligowych rezerw Śląska Wrocław przy okazji ostatniego wyjazdu w sezonie. Zespół trenera Piotra Jawnego zanotował kolejny efektowny mecz poza własnym stadionem, pewnie pokonał Olimpię w Elblągu 4:1, a co istotne dokonał tego już bez Sebastiana Bergiera, Adriana Łyszczarza i Adriana Bukowskiego, którzy rozpoczęli urlopy przed rozpoczęciem przygotowań z pierwszym zespołem.

Najmłodszy z młodych

Szkoleniowiec Śląska II Wrocław wobec niezwykle korzystnego obrotu spraw jeszcze przed upływem 75. minuty wpuścił na murawę wszystkich trzech rezerwowych z pola, jakich miał, a obok 18-letnich Pawła Fediuka i Natana Wysińskiego, swój czas w Elblągu otrzymał również Marcin Bartoń. Dla urodzonego w 2004 roku napastnika sobotni występ na stadionie Olimpii był dopiero debiutem w meczu szczebla centralnego, nie przeszkodziło mu to jednak w szybkim dopisaniu swojego nazwiska do listy strzelców. Bartoń na kwadrans przed końcem mocnym strzałem podwyższył prowadzenie Śląska II na 4:0 i wydawało się, że jesteśmy świadkami narodzin kolejnego ciekawego piłkarza dla młodej ekipy z Oporowskiej.

Jak Starzyński, nie jak Lewkot

Wystarczyło jednak kilka dni, by takie plany trzeba było odłożyć między bajki. Bartoń nie wiązał swojej przyszłości z Wrocławiem i podjął decyzję o przenosinach do drużyny juniorów Wisły Kraków. 17-letni napastnik związał się z Białą Gwiazdą dwuletnim kontraktem, a jego decyzja może zaskakiwać o tyle, że rezerwy Śląska wydają się dosłownym przedsionkiem ekstraklasowej szansy, o czym tylko w ostatnich tygodniach przekonali się Szymon Lewkot czy Konrad Poprawa. Niewykluczone, że Bartoń zwrócił jednak uwagę na przykład Piotra Starzyńskiego, który jest od niego starszy raptem o dwa tygodnie, a w minionej rundzie przebojem wdarł się do ekstraklasy i zdobył nawet już premierową bramkę.

ZOBACZ też: Młody talent na dłużej w Śląsku!