Czy Musiolik przełamie ''klątwę'' napastników z numerem 11 w Śląsku?
05.08.2024 (08:00) | Marcin Sapuńfot.: Rafał Sawicki
Przez wiele sezonów numer 11 należał do Sebastiana Mili. Po odejściu wieloletniego kapitana Śląska koszulkę tę zakładali różni napastnicy, którzy łącznie rozegrali 104 mecze i strzelili 15 goli. Dziś gra w niej nowy nabytek Sebastian Musiolik, który wciąż czeka na premierowego gola. Kiedy nastąpi przełamanie i co na temat snajpera sądzą kibice?
W trakcie letniego okienka transferowego doszło do sporych roszad w ataku Śląska Wrocław. Największą stratą było odejście Erika Exposito, który nie przedłużył umowy z klubem i zasilił szeregi katarskiego Al-Ahli. Na wypożyczenie do Chrobrego Głogów udał się za to Patryk Szwedzik. Jakub Lutostański został sprzedany do Pogoni Siedlce, a Patryk Klimala po zgrupowaniu w Karpaczu został odsunięty od pierwszego zespołu. Jego numer na koszulce (11) przejął nowy nabytek wicemistrzów Polski Sebastian Musiolik, który rozwiązał wcześniej kontrakt z Górnikiem Zabrze. Wojskowi ściągnęli do siebie jeszcze 23-letniego Juniora Eyambę, ale ten z powodu kontuzji musi jeszcze poczekać na debiut w nowym zespole.
NIEZBYT UDANE POBYTY WE WROCŁAWIU I JEDEN PUNKT WSPÓLNY
W ostatnich latach jedenastka na plecach dość często należała do wrocławskich napastników, którzy jednak nie należeli do bramkostrzelnych zawodników. Wiosną 2016 roku wypożyczony do Śląska został Bence Mervo, który doskonale przywitał się z Ekstraklasą. W pierwszych sześciu meczach strzelił cztery gole i zanotował asystę. Jednak z kolejnymi miesiącami jego forma drastycznie się obniżyła. W sezonie 2016/17 Mervo trafił do siatki tylko raz i niezadowoleni wrocławianie zdecydowali o skróceniu jego wypożyczenia. Węgier dla Śląska wystąpił łącznie w 22 spotkaniach, w których zdobył 5 bramek i zaliczył 1 asystę.
Jego miejsce zajął Łukasz Zwoliński, ściągnięty na Dolny Śląsk z Pogoni Szczecin na zasadzie tymczasowego transferu. Napastnik o miejsce w składzie miał rywalizować z Kamilem Bilińskim. Sześć razy wyszedł w podstawowym składzie (w sumie 13 meczów), ale w statystykach próżno szukać goli, gdyż 24-latek ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Zanotował tylko jedną asystę, a jego przygoda z zespołem trenera Urbana trwała niecałe pół roku.
Wiosną 2020 roku Trójkolorowi wypożyczyli Filipa Raicevicia. Czarnogórzec rozbudził apetyty kibiców dwoma golami w sparingach, ale w lidze kolorowo już tak nie było. Wystąpił tylko w 6 spotkaniach i zaliczył po jednym golu i asyście. Po przerwie spowodowanej pandemią nie wybiegł już na boisko w koszulce Śląska i wraz z końcem czerwca nie skorzystał z propozycji podpisania specjalnego aneksu i nie przedłużył umowy o miesiąc (do zakończenia rozgrywek).
Przed sezonem 2020/21 Śląsk zdołał ściągnąć do siebie króla strzelców I ligi - Fabiana Piaseckiego. Jednak przygoda wrocławianina z klubem nie była taka, jaką wyobrażali sobie kibice i sam zawodnik, chociaż swojego debiutanckiego gola strzelił już w swoim pierwszym meczu. Przegrał on jednak rywalizację z Erikiem Exposito i pomimo że wystąpił wówczas w 26 spotkaniach Ekstraklasy, tylko sześć razy zagrał od pierwszej minuty i zdobył cztery bramki.
26-latek kolejny sezon rozpoczął również jako zawodnik WKS-u, ale pod koniec sierpnia został wypożyczony do Stali Mielec. Tam błyszczał formą, notując cztery gole i pięć asyst. Zimą we Wrocławiu wydawało się, że wiosną trener Magiera będzie musiał radzić sobie bez hiszpańskiego napastnika, który miał przejść do Chin. Dlatego też zdecydowano się skrócić wypożyczenie Piaseckiego, chociaż ten nie był skory do powrotu. Transfer Exposito wysypał się na ostatniej prostej, więc ten ponownie grał na boiskach Ekstraklasy. Tymczasem Piasecki nie odnalazł się w drużynie i latem 2022 roku został sprzedany do Rakowa Częstochowa.
- Spędziłem tam półtora roku, ale nie byłem z tego czasu za bardzo zadowolony. Gdybym mógł cofnąć czas, pewnie nie podjąłbym decyzji o pójściu do Śląska, ale teraz już nie ma co do tego wracać
- mówił napastnik w lipcu zeszłego roku w wywiadzie dla Przeglądu Sportowego.
Kibice niewątpliwie też nie byli ostatecznie zadowoleni z gry zawodnika, co wyrazili w ostatnim jego meczu z Górnikiem Zabrze w 34. kolejce, kiedy to usłyszał od najzagorzalszych fanów kilka cierpkich słów na swój temat. Piasecki łącznie wystąpił w Śląsku w 52 meczach, zdobył 9 bramek i zanotował 2 asysty.
W poprzedniej rundzie po ligowych boiskach z jedenastką na plecach biegał Patryk Klimala. Wobec 25-latka spore nadzieje mieli włodarze i kibice, od których napastnik nie raz mógł liczyć na wsparcie. Tymczasem rzeczywistość okazała się wręcz brutalna. Jego bilans to 11 meczów, 0 goli i 1 asysta. Teraz został odsunięty od zespołu i gra w trzecioligowych rezerwach, a jego kontrakt z klubem wygasa dopiero w czerwcu 2027 roku.
KTÓRĄ DROGĄ PÓJDZIE MUSIOLIK?
Sebastian Musiolik ma za sobą już cztery mecze w obecnym sezonie i wciąż czeka na swoje premierowe trafienie. Kiedy 28-latek podpisał dwuletnią umowę z wicemistrzem Polski, komentarze na jego temat były dalekie od optymistycznych, gdyż na poziomie Ekstraklasy strzelił dotąd tylko 13 goli w 125 meczach i prześmiewczo nazywany jest przez niektórych defensywnym napastnikiem.
- Czy czuje minuty bez gola? Wiem, że tak będzie, że dziennikarze będą mnie z tego rozliczać, ale czy się tym przejmuję? Nie sądzę. Jestem tego typu zawodnikiem, że zawsze jestem konsekwentny, zawsze robię to samo. (...) Każdy moment na przełamanie jest dobry. Cieszę się, że w sparingach udawało mi się zdobywać bramki. Miałem nadzieje, że pójdę za ciosem, tak się nie stało, ale mam nadzieję, że uda się to jutro czy w niedzielę. To nie może zmieniać mojego nastawienia czy podejścia
- tłumaczył przed rewanżem z Rygą nowy snajper Śląska.
Na korzyść zawodnika na pewno przemawiają warunki fizyczne. W ostatnich spotkaniach widzieliśmy też, że podobnie jak Erik Exposito, wychodzi z pola karnego, by powalczyć o piłkę, ale jest świadomy tego, że będzie rozliczany przede wszystkim z goli. Po czwartkowym zwycięstwie zapytaliśmy Was o ocenę występu Musiolika przeciwko łotewskiej drużynie. Jak to bywa w przypadku takich pytań, zdania są podzielone. Jedni dużo uwagi poświęcają jego pomocy dla zespołu i zaangażowania, drudzy wypominają zerowy dorobek strzelecki. Oto niektóre z Waszych komentarzy:
- "Dobry występ. Mnóstwo zapasów z rosłymi stoperami przeciwnika. Nie dawał im spokoju. Potrafił rozciągnąć grę, był blisko 2 asyst. Kawał ciężkiej pracy wykonał. Gol oczywiście byłby mile widziany i potrzebny, ale i bez niego pokazał się z dobrej strony."
- "Tak jak się tego spodziewaliśmy, super walczak, silny fizycznie, ale nie od zdobywania bramek."
- "Bardzo dobry występ, lepszy bylby tylko gdyby strzelił gola, ale robił kawał dobrej roboty, przepychał się z obrońcami, angażował, wracał do rozegrania i nawet pomagał w obronie."
- "Trochę go jeden z zawodników w obronie przestawiał, więc w odróżnieniu od reszty komentujących aż tak bym nie chwalił gry fizycznej. Nie ma dramatu, ale raczej poniżej średniej zespołu."
Sebastian Musiolik, osąd bohatera.
— Śląsknet (@Slasknet) August 2, 2024
Jak oceniacie występ napastnika Śląska przeciwko Rydze? pic.twitter.com/2JW7GfjUJw
Najbliższa okazja na przełamanie i rozwiązanie worka z bramkami już w środę. W pierwszym meczu III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Śląsk zmierzy się na wyjeździe z FC Snakt Gallen ze Szwajcarii.