‘’Konczkowski jest wszechstronnym graczem’’ (OPINIA EKSPERTA)

11.06.2022 (06:00) | Mateusz Włosek
uploads/images/2022/6/Konczkowski_62a2520d272fb.png

fot.: Paweł Kot

Okienko transferowe ruszyło z impetem, a pierwszym letnim nabytkiem wrocławian okazał się prawy obrońca z Piasta Gliwice, który emanuje solidnością i doświadczeniem. Postanowiliśmy scharakteryzować Martina Konczkowskiego, w czym pomógł nam ekspert Polskiego Radia Katowice, Tadeusz Musioł.



 

Martin Konczkowski do klubu z Oporowskiej 62 trafił na dwa lata z opcją przedłużenia umowy o kolejny sezon. Polak ma być powiewem świeżości po przeciętnym Patryku Janasiku, z którego ciężko wycisnąć coś więcej. Byłemu zawodnikowi Piasta Gliwice nie będzie także zagrażał żaden młody gniewny, bowiem ze Śląska odszedł w tym tygodniu Jakub Iskra, który przebywał we Wrocławiu na wypożyczeniu z włoskiego SPAL. Co nowego może wnieść w takim razie do gry świeży nabytek WKS-u?

NICZYM KOŃ POCIĄGOWY

Już po rzucie oka na statystyki z zakończonego niedawnego sezonu, który gliwiczanie ukończyli na wysokiej piątej pozycji, można odnieść wrażenie, że do Wrocławia przychodzi obrońca zorientowany w głównej mierze na ofensywę. Martin Konczkowski w sezonie 2021/22 zdobył 2 gole, dokładając do tego 4 asysty. Oczywiście najpłodniejszy pod tym względem był dla doświadczonego defensora sezon mistrzowski Piasta, kiedy dołożył od siebie osiem ostatnich podań.

Najbardziej charakterystyczną cechą Martina Konczkowskiego jest wszechstronność. Potrafi grać na obronie, potrafi także na skrzydle, a nawet połączyć te dwie pozycje na wahadle. Ma niesamowity ciąg do przodu i znakomite dośrodkowanie. Tutaj trzeba przyznać, że jego noga jest ułożona niemal idealnie i gdyby wykonawcy w wielu momentach byliby lepsi, to z pewnością tych goli strzelonych byłoby więcej. Do tego jest wytrzymały, na co wskazują statystyki, bowiem w praktycznie wszystkich meczach rozegrał pełne 90 minut. Wykazywał się także dużą solidnością pod skrzydłami Waldemara Fornalika w różnych fazach gry, bo Piast w zeszłym sezonie i prowadził ataki pozycyjne, i miał kłopoty, a nawet w niektórych meczach odrabiał straty. Często blokował dostępu do bramki, ale także podrywał ofensywę.

 - mówił w rozmowie z nami Tadeusz Musioł z katowickiego oddziału Polskiego Radia.

NIEMAL BEZBŁĘDNY

Jednocześnie Polakowi o dosyć nietypowym imieniu (anegdotę o jego powstaniu nowy zawodnik Śląska przytaczał w pierwszym wywiadzie dla klubowej telewizji) nie przytrafia się dużo niewymuszonych błędów. Zespół Waldemara Fornalika w poprzedniej ligowej edycji stracił 37 goli, co w czołówce okazało się przyzwoitym wynikiem (lepsza pod tym względem była tylko pierwsza trójka), a Konczkowski dołożył do tego dużą cegiełkę. Często śmigał na wahadle przy trójce środkowych obrońców (najczęściej tercet Mosór – Czerwiński – Huk) oraz na prawej obronie w klasycznie ustawionej formacji. Dwa razy (z Wisłą Kraków i Górnikiem Łęczna) zdarzyło mu się grać jako pół-prawy środkowy defensor, więc wszechstronność, o której mówił nam wysłannik z Górnego Śląska, nie jest w przypadku Martina tylko utartym sloganem. Przy okazji Konczkowski dopasowuje się do formy drużyny, nie zawalając dużej ilości bramek indywidualnie, co widoczne było ostatnimi czasy w Śląsku.

- Martin raczej dostosowywał się do poziomu całej drużyny. Jeśli Piastowi nie szło, to nie był postacią wyróżniającą się, która mogła poderwać cały zespół do zwycięstwa. Był jednym z elementów tej jedenastki i jeśli wszystko dobrze funkcjonowało, to potrafić wspinać się na wyżyny swoich umiejętności. Jest niezwykle ambitnym zawodnikiem i zawsze chce wygrywać, ale jak pozostałym nie szło, to po prostu wpasowywał się w ten klimat. Nie można mu natomiast zarzucić, że był źle przygotowany do gry albo odcinało mu prąd. Jeśli rywale atakowali, to robili to raczej drugą flanką, bo wiedzieli, że na stronie Martina będzie im ciężej. Wiadomo, że on nie może być wszędzie i nie jest gwiazdą ekstraklasy, ale w swojej solidności jest ponadprzeciętnym defensorem. -

- kontynuował rozważania o transferze Śląska dziennikarz z Katowic.

NA NIEZNANYCH WODACH

Jednocześnie ciągle w sferze niepewności zostaje jego dopasowanie się do drużyny, bowiem Konczkowski dopiero drugi raz w karierze będzie zmieniał klub. Na Górnym Śląsku okrzepł pod skrzydłami byłego selekcjonera reprezentacji Polski, Waldemara Fornalika, który konsekwentnie obdarzał go szansami najpierw w Ruchu Chorzów (2014-2017), a później w Piaście Gliwice, gdzie panowie wspólnie mogli cieszyć się z mistrzostwa Polski w sezonie 2018/19. Konczkowski wystąpił wtedy także w dwumeczu kwalifikacji do Ligi Mistrzów z BATE Borysow (1:1; 1:2) oraz Ligi Europy przeciwko Ryga FC (3:2; 1:2). W pierwszym starciu z Łotyszami zanotował nawet asystę. Z jeszcze lepszej strony pokazał się w sezonie 2020/21, gdy Piast zakończył kwalifikacje na 3. rundzie, a w starciu z TSV Hartberg Martin dołożył od siebie gola i asystę. Jak poradzi sobie we Wrocławiu urodzony w Rudzie Śląskiej obrońca?

- Z pewnością potrzebujemy kilku pierwszych kolejek, żeby odpowiedzieć na pytanie, czy Martin sprawdzi się we Wrocławiu. Te więzy z Waldemarem Fornalikiem były bardzo mocne, bo panowie pracowali ze sobą i w Ruchu Chorzów i w Piaście Gliwice. Konczkowski jest takim zawodnikiem, że lubi, jak na niego się stawia. Trener Fornalik wiedział, czego może od niego oczekiwać. Był zdecydowanie ulubieńcem, nie powiem, że pupilkiem tego szkoleniowca. Teraz przyjdzie do trenera Ivana Djurdjevicia, który ma swoją wizję na zespół. Wiek tutaj nie będzie grał roli, bo to nie jest jeszcze starość, tylko porządne doświadczenie i też pod tym względem może zdecydował się na zmianę klubu. -

- w takich słowach opisywał relację zawodnika z zasłużonym trenerem Tadeusz Musioł.

Co ciekawe, przy Okrzei mocno zastanawiali się nad dalszą wspólną przyszłością z Konczkowskim na pokładzie, ale być może dla samego zawodnika przyszedł w końcu czas nowych futbolowych wyzwań i wychodzenia ze strefy komfortu po kilku latach spędzonych na Górnym Śląsku. W rywalizacji z Patrykiem Janasikiem (1 gol w sezonie) nowy nabytek Śląska startuje raczej z lepszej pozycji, a dzięki temu wydaje się, że w nadchodzącym czasie prawa flanka może być jedną z solidniej obsadzonych pozycji w Śląsku.

W Gliwicach chcieli go przecież zatrzymać, ale się nie dogadali. Martin na pewno rozmawiał długo z wrocławskim klubem, bo gdyby nie był pewny, że sobie poradzi, to nie pojawiłby się we Wrocławiu. On potrafi się wkomponować w różne ustawienia drużyny i jeśli we Wrocławiu będzie dobre otoczenie, a trener Djudrjević sprawia wrażenie poukładanego pod względem taktycznym i obdarzającego zawodników zaufaniem, to będzie idealnie dla Martina. W tym przypomina też właśnie trenera Fornalika. Jedno jest pewne – Martin we Wrocławiu sobie poradzi.

- zakończył optymistycznym akcentem ekspert z Polskiego Radia Katowice.

×

Martin Konczkowski

Urodzony: 14 września 1993r.

Miejsce urodzenia: Ruda Śląska

Wzrost: 181 cm

Debiut w ekstraklasie: Ruch Chorzów 0:4 Lech Poznań (24 luty 2013r.)

Mecze w ekstraklasie: 274 (135 w Ruchu + 164 w Piaście)

Gole w ekstraklasie: 4

Asysty w ekstraklasie: 33

Sukcesy: Mistrzostwo Polski 2018/19

ZOBACZ też: Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz. Cele Śląska na nowy sezon (SONDA)