Prezes Śląska o celach na nowy sezon: Chcemy dążyć do pozostania w czołówce
25.07.2024 (22:00) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot
Prezes Śląska Wrocław w rozmowie z portalem "Goal.pl" wypowiedział się m.in. na temat celów (nie tylko tych sportowych) klubu na rozpoczynający się właśnie sezon. Patryk Załęczny podkreśla, że najważniejsza w tej chwili jest stabilizacja WKS-u. Czy uda się ją osiągnąć?
Za piłkarzami Śląska dopiero dwa mecze w nowym sezonie, ale kibice zespołu mogą odczuwać pewne rozczarowanie, widząc swoich ulubieńców na boisku, szczególnie po środowej porażce z Rygą FC (0:1) w pierwszym spotkaniu II rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Wicemistrzowie Polski zagrali beznadziejną pierwszą połowę, oddając zaledwie jeden strzał i to w dodatku niecelny. Drugie 45 minut było już lepsze, ale podopiecznym Jacka Magiery nie udało się doprowadzić do remisu. Sztuka ta udała się kilka dni wcześniej w ligowym meczu z Lechią. Wojskowi też przegrywali różnicą jednej bramki i kiedy już wydawało się, że trzy punkty zdobędą gdańszczanie, gola na 1:1 w doliczonym czasie strzelił Tommaso Guercio.
Przed rozpoczęciem zmagań w europejskich pucharach prezes wrocławskiego klubu Patryk Załęczny udzielił wywiadu dla "Goal.pl". Został on zapytany między innymi o cele WKS-u na sezon 2024/25. Pierwszym z nich jest solidne przepracowanie miesięcy wakacyjnych, gdzie trzeba łączyć grę na dwóch frontach (Ekstraklasa i kwalifikacje Ligi Konferencji). Na arenie międzynarodowym wrocławianie celują w jak najlepszy wynik, marząc nawet o fazie ligowej. Co z polską ligą? Śląsk będzie dążyć do stabilizacji, aby regularnie zajmować miejsca w czołówce tabeli i walczyć o miejsca premiowane grą w Europie.
- Postawiliśmy sobie za cel, aby bardzo solidnie przepracować lipiec i sierpień, bo to będą dwa najbardziej intensywne miesiące dla Śląska Wrocław. Chcemy jak najdalej zajść w eliminacjach Ligi Konferencji UEFA być może nawet awansować do grupy, co na pewno byłoby spełnieniem marzeń i naszych ambicji. Te na pewno są bardzo wysokie. (...) Zobaczymy tak naprawdę, co te dwa miesiące pokażą, a później będziemy stawiali kolejne kroki. Natomiast też nie będę ukrywał, że chcielibyśmy cały czas dążyć do tego, aby być w czołówce. Tak jak wcześniej rozmawialiśmy o stabilności klubu. Jeśli byśmy zakończyli ten sezon na miejscach top 6, na pewno będziemy uznawali to za sukces
- tłumaczy Załęczny.
Wracając do meczu z Rygą, prezes zielono-biało-czerwonych zapewniał jeszcze we wtorek, że drużyna podchodzi do rywalizacji z wicemistrzem Łotwy z chłodną głową, nie lekceważąc przeciwnika oraz licząc, że zaskoczą oni rywala.
- Na pewno podchodzimy z chłodną głową do tego pojedynku. Wysyłaliśmy wcześniej naszych skautów, więc mamy dosyć solidnie przeanalizowanego przeciwnika, wiemy, na których pozycjach są mocni, wiemy, gdzie mają deficyty, które będziemy starali się wykorzystać. (...) Nie chcemy pompować balonika przed eliminacjami. Kibice wiedzą, że damy z siebie wszystko i liczymy na to, że wynik w środę wieczorem będzie korzystny dla Śląska Wrocław
- mówił włodarz WKS-u.
Tymczasem w rzeczywistości rolę się odwróciły i to Łotysze wprawili wrocławian w osłupienie, strzelając szybko gola i nie oddając prowadzenia do końcowego gwizdka. Co prawda przed rewanżem Wojskowi i tak będą lekkim faworytem, ale by przewidywania przekuć w wynik, należy zdecydowanie poprawić grę i ustrzegać się indywidualnych błędów.
Załęczny poruszył też wątek kibiców, którzy w poprzednim sezonie byli realnym dwunastym zawodnikiem drużyny. Średnia frekwencja na Tarczyński Arena po raz pierwszy przekroczyła 20 tysięcy osób i wyniosła dokładnie 22 479 widzów. Klub chce zrobić wszystko, by podtrzymać frekwencję również w tegorocznych rozgrywkach. Pomóc mają w tym różne akcje marketingowe, mające przyciągnąć na trybuny nowe grupy. Jednym z nich był koncert Blanki podczas ostatniego meczu z Lechią, który miał swoich zwolenników, jak i przeciwników (można było to usłyszeć na żywo).
- Mieliśmy teraz 7 tysięcy dzieciaków na meczu, tysiąc seniorów, 4,5 tysiąca całkowicie nowych kibiców Śląska Wrocław, którzy tu przychodzą po raz pierwszy na stadion, więc na pewno musimy tworzyć różnego rodzaju akcje marketingowe, które będą nam łączyły też inne grupy odbiorców. Chcemy po prostu podtrzymać średnią z poprzedniego sezonu
- deklaruje prezes Śląska Wrocław.
O celach na sezon 2024/25 nie chce za to na razie mówić Jacek Magiera. 47-latek czeka na zamknięcie kadry, która na pewno wymaga jeszcze kilku wzmocnień (tym bardziej, że nie wszyscy są zdrowi). Następne tygodnie pokażą, w jakiej kondycji są wicemistrzowie Polski i czy krytyka piłkarzy ustanie, czy będzie jeszcze zwiększać.