Rozczarowująca runda Nahuela w Izraelu? ''Być może ma taką naturę i musi się odnaleźć''
12.01.2025 (10:30) | Marcin Sapuńfot.: Rafał Sawicki
1 gol w 14 spotkaniach - to dorobek Matiasta Nahuela Leivy w Maccabi Haifa. W Izraelu liczyli na więcej (w końcu to ich najdroższy transfer), ale wciąż wierzą, że 28-latek odpali. Natomiast brak liczb nie jest obecnie jedynym problemem Hiszpana.
Aż 2,5 mln euro wydało Maccabi Haifa na Matiasa Nahuela Leivę. Były to kosmiczne pieniądze, dzięki czemu czternastokrotni mistrzowie Izraela pobili swój rekord transfery, który wynosił wcześniej 1,8 mln euro. Wydaje się, że dla Śląska był to też dobry zarobek. Hiszpan pomimo, że w obecnym sezonie w 8 spotkaniach zanotował po dwa gole i asysty, latem prezentował się poniżej oczekiwań. Widzieli to nie tylko kibice, ale również sam trener.
- Widzimy to wszyscy, nie tylko ja, dziennikarze, myślę, że sam zawodnik też to czuje. On ma być odpowiedzialny za ten zespół. Jest to piłkarz o określonej marce, który przyzwyczaił nas do wysokiej jakości. Jest jednym z graczy, którzy powinni grać lepiej i dawać więcej zespołowi. Ten czas, który będziemy mieli do następnego spotkania, jest bardzo ważny dla Nahuela, który potrafi grać na dużo wyższym poziomie, wygrywać więcej pojedynków. W tamtym sezonie przyzwyczaił nas do tego, że praktycznie nie tracił piłki, obecnie często przegrywa, a to jest klucz na tej pozycji, właściwie gdziekolwiek pojedynek jest podstawą
- tłumaczył Jacek Magiera po przegranej w Szczecinie (3:5). Jak się później okazało, był to ostatni mecz 28-latka w barwach WKS-u.
Saga z odejściem Nahuela miała różne odcienie. O ofercie za zawodnika mówiono jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek. Później temat ucichł, ale tylko na chwilę, bo wrócił ze zdwojoną mocą pod koniec sierpnia. Początkowa kwota 1,1 mln euro została odrzucona przez wrocławian, ale później Izraelczycy wrócili z nową ofertą na aż 2,5 mln euro (tyle wynosiła klauzula wykupu). Pomimo zapewnień prezesa Patryka Załęcznego, hiszpański pomocnik ostatecznie zamienił klubowe barwy i w połowie września został zaprezentowany jako nowy gracz Maccabi. Na wyjeździe z Polski skorzystał sam Nahuel, gdyż jak informował Piotr Koźmiński, w nowym miejscu mógł liczyć na sporą podwyżkę (zarobki nawet dwa razy większe niż w Śląsku).
Urodziny w Rosario piłkarz w nowym klubie zadebiutował 28 września, wchodząc z ławki w 64. minucie w wygranym 4:0 meczu z Ironi Kiryat Shmona. Dotychczas wystąpił w 14 spotkaniach (639 minut, śr. 46 min./mecz) i tylko raz trafił do siatki. Co ciekawe, Nahuel kilka razy zagrał na nienaturalnej dla siebie pozycji wahadłowego i jak pisze Roi Weinberg, być może właśnie tu trzeba doszukiwać się przyczyn braku liczb.
- W Polsce widzieliśmy, jak Nahuel przechwytywał trochę więcej piłek, stwarzał sytuacje, częściej wchodził w pole karne i był gotowy na popełnianie większej liczby błędów. W Śląsku grał na bardziej wysuniętej pozycji.
- tłumaczy przedstawiciel redakcji Sport 5.
Pewną barierą może być też język. Hiszpan nie zna angielskiego. W Śląsku pomagał mu Erik Exposito, a w Maccabi jest z tym trochę ciężej. Co prawda w drużynie odnajdziemy Argentyńczka - Tomasa Sultaniego, ale jest on rezerwowym bramkarzem. - Nawet jeśli Tomas sprawdzi się na treningach jako tłumacz, na boisku może pojawić się już problem - czytamy.
Pomimo tego w Izraelu wciąż wierzą w 28-latka, który jest bardzo ceniony przez kolegów z drużyny. Jak zauważa Weinberg, Nahuel potrzebuje czasu na aklimatyzację i wskazuje, że podobnie było we Wrocławiu, gdy strzelanie rozpoczął dopiero po 10 meczach i w pełni odpalił dopiero pod koniec sezonu 2022/23, kontynuując to w kolejnym roku.
- Zawodnicy twierdzą, że Nahuel jest gwiazdą futbolu, co widać na treningach, a dodatkowo, że ma poświęcenie na poziomie Tjaroona Chery. Dodajmy do tego fakt, że nawet na początku we Wrocławiu w pierwszych dziesięciu meczach w lidze nie zdobył ani gola, ani asysty. Może to po prostu natura tego człowieka, który musi się zaaklimatyzować, odnaleźć siebie i dopiero wtedy zostać prawdziwą gwiazdą. Nahuel podpisał kontrakt na trzy lata, więc nie ma powodu go chować po dziesięciu meczach
- pisze dziennikarz w swoim artykule.
Jednak na razie były gracz WKS-u ma na głowie ważniejsze rzeczy niż gra na boisku. Co się stało? Podczas pucharowego spotkania 30 grudnia doznał on kontuzji. Szczegółowe badania wykazały częściowe naderwanie mięśnia czworogłowego prawej nogi. Takiego typu urazy skutkują 3-6 tygodniową przerwą, w zależności od rozmiaru uszkodzeń. Dotychczas pomocnik opuścił trzy ligowe mecze, a Maccabi po 18 kolejkach zajmuje trzecie miejsce w Ligat ha'Al.
- Matias jest ważnym zawodnikiem w drużynie, wierzymy w niego - przekonuje trener Zielonych Barak Bakhar. Teraz przed zawodnikiem czas rehabilitacji, a później walki o powrót do składu. W końcu wymagania wobec swojego najdroższego transferu w historii są na pewno duże. Z kolei we Wrocławiu mają nadzieję, że zgodnie z obietnicą prezesa część funduszy ze sprzedaży Nahuela pójdzie na zimowe wzmocnienia. Póki co na razie pojawiają się jedynie plotki. Żaden z nowych piłkarzy nie dołączył jeszcze do Śląska. W ostatnim czasie najbliżej podpisania umowy był Conrado, który nawet przeszedł pomyślnie testy medyczne, ale sytuacja kontraktowa Brazylijczyka jest na tyle skomplikowana, że w klubie ostatecznie nie chcieli ryzykować.