Grodzicki przed startem sezonu: Udało nam się osiągnąć głębię składu
fot.: Paweł Kot
Dyrektor sportowy Śląska Wrocław Rafał Grodzicki był gościem programu na antenie Meczyki.pl. 42-latek ocenił stan zespołu u progu zbliżających się rozgrywek, a także odniósł się do pytań o działanie klubu na rynku transferowym.
Na początku rozmowy dyrektor sportowy skomentował zamieszanie wywołane kolejnymi słowami prezesa Wisły Kraków Jarosława Królewskiego skierowanymi pod adresem wrocławskiego klubu.
- Szczerze, ja już tego pana chyba totalnie mam zablokowanego i nie czytam. Myślę, że było oświadczenie ze strony klubu i trzymajmy się tego. Jeśli mamy rywalizować, rywalizujmy na boisku, bo myślę, że Ekstraklasa tego by bardzo chciała. Nie będę komentował zachowania, które chyba nie przystoi na takim stanowisku. Myślę, że takie komentarze powodują nienawiść na trybunach, a piłkarze skupiają się tylko i wyłącznie na tym, co mogą zrobić na murawie i nikt sobie nie zaprząta tam tymi tekstami głowy
- stwierdził Rafał Grodzicki.
📝 Śląsk Wrocław odpowiada na ostatnie słowa Jarosława Królewskiego, uderzające w klub.
— Śląsknet (@Slasknet) 14 lipca 2026
Trójkolorowi sprzeciwiają się wypowiedzi prezesa Wisły i zapowiadają kroki prawne ⤵️https://t.co/a0DOP7QG1i
Następnie działacz odpowiedział na pytanie redaktora o to, czym będzie różnił się Śląsk w Ekstraklasie od tego, którego mieliśmy okazję widzieć na boiskach I ligi.
- Po awansie do Ekstraklasy potrzebna była głębia składu. Myślę, że to nam się udało osiągnąć. Praktycznie na każdej pozycji mamy słuszną rywalizację. Czym się Śląsk będzie różnił? Przede wszystkim tym, że w pierwszej rundzie praktycznie w żadnym spotkaniu nie będziemy faworytem. To nam ułatwia pracę, bo będziemy sobie spokojnie do tego podchodzić. [...] Mamy swój plan, który polega na tym, że najbliższy mecz jest najważniejszy. Dzisiaj skupiamy się mocno na Górniku Zabrze
- wytłumaczył były stoper.
W dyskusji nie mogło zabraknąć wątków transferowych. Z wypowiedzi dyrektora wynika, że na ten moment skupia się na ruchach wychodzących z klubu, a potencjalne przyjścia to raczej reakcja ad hoc na sytuację na rynku.
- Już zrobiliśmy dużo ruchów transferowych, aby ci nowi zawodnicy się już zaaklimatyzowali. Teraz mamy moment, gdzie chcemy troszkę poczyścić, uporządkować naszą kadrę, chcemy się spiąć w budżecie, więc pracujemy nad wypożyczeniami, pracujemy nad zawodnikami, którzy nie załapali się do kadry na obóz, a mimo wszystko są na naszych listach płacowych. Również pracujemy nad przedłużeniami umów z poszczególnymi zawodnikami. Scouting pracuje do ostatniego dnia okienka transferowego. Na dzień dzisiejszy jesteśmy gotowi do tego najbliższego meczu ekstraklasowego, ale bierzemy pod uwagę to, że jeszcze coś może się wydarzyć i dlatego gdzieś jeszcze pracujemy, jeszcze analizujemy i również czekamy na te lepsze rynki, bo zaraz przypuszczam, że te topowe ligi się otworzą, tam będą różne i być może jacyś zawodnicy jeszcze będą do wzięcia
- wyjaśnił Grodzicki.
W dyskusji padł też wątek konkretnych ruchów, a mianowicie odejścia Krzysztofa Kurowskiego oraz oferty Twente za Michała Rosiaka. Dyrektor sportowy podzielił się swoją refleksją na temat hierarchii na lewym wahadle, a także przyznał, że propozycja finansowa Holendrów za byłego gracza Arsenalu była zbyt niska.
- Bardzo głośno mówiło się o Kurowskim, ale chciałbym zauważyć, że to Llinares był naszym pierwszym wyborem jeśli chodzi o grę na lewym wahadle. Później doznał kontuzji, Kurowski dostał szansę i grał na lewym wahadle, a także na prawym wahadle. Rozegrał praktycznie całą rundę, więc super, daliśmy szansę naszemu młodemu chłopakowi. Dzisiaj lewa strona to jest Llinares, ale też jest kolejny zawodnik, który jest w tym samym momencie, w którym był Kurowski dokładnie 12 miesięcy temu, tutaj mam na myśli Żulewskiego i on będzie rywalizował o miejsce w składzie z Linaresem. Na prawą stronę mamy Rosiaka, mamy Anderssona, więc na dzień dzisiejszy jesteśmy zadowoleni z tego, co mamy. Są zapytania o kilku zawodników z naszej kadry, ale funkcjonujemy na takiej zasadzie, że po awansie nie chcemy osłabiać naszej drużyny. Mamy ten komfort, że możemy po prostu odmawiać, jeśli te kwoty są niesatysfakcjonujące i tak było w przypadku Rosiaka
- przyznał były szef skautingu.
Dyr. sportowy @SlaskWroclawPl mówi na antenie @Meczykipl, że nie ma co żałować Krzysztofa Kurowskiego, bo tak naprawdę pierwszym wyborem na LO/lewym wahadle był 🇪🇸 Marc Llinares.
— Piotr Konrad Janas, GWr (@Piotr_K_Janas) 17 lipca 2026
Hiszpan w ESA ma być jedynką i rywalizować z 19-letnim Adrianem Żulewskim, który zdaniem Rafała… pic.twitter.com/r7rS14pt6q
źródło: meczyki.pl
