Śląsk Wrocław 2:1 Pogoń Szczecin. Pogoń za burtą, Śląsk gra dalej w pucharze (RELACJA)
fot.: Miłosz Ślusarenko
Wrocławianie w czwartkowy wieczór przystąpili do pierwszego starcia w ramach rozgrywek Pucharu Polski. Rywalem - Pogoń Szczecin, poniżej prezentujemy relację z tego spotkania.
Szybki debiut.
Śląsk w przeddzień meczu z Pogonią poinformował o odejściu Michała Rosiaka, co już oznaczało zmiany w porównaniu do starcia w stolicy. Nowego zawodnika Twente zmienił Timossi - Andresson. Swoją szansę między słupkami otrzymał Michał Szromnik, a w ofensywie pierwszy raz od trzech spotkań w wyjściowej jedenastce znalazło się miejsce dla Przemysława Banaszaka. Najważniejsza jednak była obecność w podstawowym składzie Karola Linettego, co oznaczało debiut cztery dni, po dołączeniu do zespołu.
🏆 ZACZYNAMY PUCHAR POLSKI!
— Śląsknet (@Slasknet) 3 września 2026
W takim składzie Śląsk rusza do walki z Pogonią Szczecin! 👊🟢⚪🔴
👀 Karol Linetty od pierwszej minuty, Samiec-Talar z opaską kapitana, a z przodu duet Marjanac – Banaszak. Trochę niespodzianek jest!
Po awans, WKS! 💪 pic.twitter.com/u79Bkonn6s
Kto tak bramki...
Lepszego początku Śląsk nie mógł sobie wymarzyć, a jak piszemy o pozytywach ofensywnych, to oczywiście będziemy odwoływać się do osoby Piotra Samca-Talara. Trójkolorowi odebrali futbolówkę i ruszyli prawą stroną boiska. Karol Linetty płaskim podaniem skierował piłkę w szesnastkę, a jeden z obrońców wybił ją wprost pod nogi kapitana WKS-u. Lider Wojskowych spokojnie ją opanował i wspaniałym strzałem z dystansu pokonał bezradnego bramkarza gości. W ten sposób miejscowi już w trzeciej minucie czwartkowego starcia objęli prowadzenie.
Kto tak bramki… 👀
— Śląsknet (@Slasknet) 3 września 2026
✨ Piotr Samiec-Talar ✨
📸 @PorzucekMateusz pic.twitter.com/AmxXhuZllJ
Chwilę później po stałym fragmencie gry i dobrym dośrodkowaniu Kamila Grosickiego Portowcy mieli szansę na szybie doprowadzenie do wyrównania, ale dobrze ustawieni byli gospodarze, którzy skutecznie zablokowali i oddalili zagrożenie. W następnych minutach gra się uspokoiła i oba zespoły wymieniały się posiadaniem piłki po równo.
Spokojny fragment i kapitalna parada Szromnika.
Po intensywnym początku spotkania gra troszkę zwolniła i obie ekipy nie kreowały niczego groźnego. Aż do 20. minuty, gdy futbolówkę na połowie Śląska odebrali zawodnicy ze Szczecina, ta trafiła do Mukairu, który zdecydował się na strzał z dystansu. Trzeba przyznać, że uderzenie Nigeryjczyka było bardzo dobre, ale parada Michała Szromnika okazała się jeszcze lepsza.
Trójkolorowi natychmiastowo chcieli odpowiedzieć na zagrożenie ze strony gości. W jednej z akcji koronkowo futbolówkę rozgrywali Linetty i Samiec-Talar, ale zabrakło wykończenia. Po tej sytuacji Wojskowi zamknęli swojego rywala we własnym polu karnym, dwukrotnie wznawiając grę z narożnika boiska, ale nie było z tego większego zagrożenia.
Nic się nie zmieniło, Śląsk zasłużenie prowadził do przerwy.
Wrocławianie starali się kontrolować przebieg rywalizacji i jedyne, na co pozwalali Pogoni to groźne strzały z dystansu. W 43. minucie właśnie taką próbę wykonał Patryk Dziczek, ale ponownie na posterunku był golkiper Wojskowych. Mimo wszystko piłkarze WKS-u schodzili do szatni z zasłużonym prowadzeniem 1:0, szczególnie warto wyróżnić zwarte szyki defensywne, które nie umożliwiały rywalom doprowadzenie do remisu.
Wojskowi do przerwy rozgrywali bardzo dobre zawody, których ozdobą jest gol kapitana❗️
— Śląsknet (@Slasknet) 3 września 2026
______________________________________
⏱️ HT #ŚLĄPOG 🟢 1:0 ⚪️
⚠️ LIVE 👉 Na naszej stronie. pic.twitter.com/Iv5roL9hEK
Pogoń z mocnym otwarciem po przerwie.
Portowcy od razu po przerwie ruszyli by odrobić stratę, nie dopuszczając Wrocławian w ogóle do piłki. W 54. minucie Portowcy mieli rzut wolny, futbolówkę dośrodkował Kamil Grosicki, jeden z zawodników gości ją perfekcyjnie zgrał, a z okolic 13 metra spudłował niekryty Maciej Wojciechowski. Śmiało można powiedzieć, że gospodarze dostali bardzo mocny sygnał ostrzegawczy.
Reakcja trenera Simundzy.
Słoweński szkoleniowiec WKS-u postanowił reagować, wykonując w 57. minucie potrójną zmianę. Z boiska zeszli Malec, Banaszak i debiutujący w czwartkowy wieczór Karol Linetty. Niewątpliwie, był to dobry pierwszy występ 47-krotnego reprezentanta Polski w Trójkolorowych barwach. W ich miejsce na placu pojawili się Cristodoulou, Dembele i będący w dobrej formie w ostatnim czasie Shabani.
Drugiego ostrzeżenia już nie było...
Wrocławianie po przerwie byli zdecydowanie zbyt pasywni i oddali pełne pole do popisu gościom. W 64. minucie spotkania futbolówkę na lewej stronie boiska otrzymał Paul Mukairu, który mijał defensorów Śląska, jak tyczki slalomowe i wpadając w szesnastkę, pewnym strzałem pokonał bezradnego Szromnika. Zemściło się to, że Wojskowi całkowicie oddali inicjatywę Pogoni i za bardzo cofnęli się do szeregów defensywnych. Portowcy w pełni zasłużenie doprowadzili do wyrównania na niespełna pół godziny przed końcowym gwizdkiem.
Zaczęli grać ostrożniej.
Bramka wyrównująca zmieniła obraz gry. Pogoń nie była już tak groźna, a Śląsk zaczął częściej utrzymywać się przy piłce. Dało się zauważyć świadomość obu ekip, że każdy najmniejszy błąd może skutkować odpadnięciem z rozgrywek Pucharu Polski. Dlatego też nikt nie chciał podejmować nadmiernego ryzyka. Warto tu wspomnieć o wyraźnych chęciach do gry Malalyego Dembele, ale jego partnerzy zdecydowanie go nie oszczędzali, jeśli chodzi o skalę trudności i dokładności podań.
Kto jak nie on...
Śląsk skorzystał ze stałego fragmentu gry i zdobył bramkę na 2:1, no ale jak trafienie, to kto był w nie zamieszany, jak nie Piotr Samiec-Talar. Kapitan WKS-u fantastycznie dośrodkował na głowę Jehora Macenki, a ten z kilku metrów pokonał bezradnego Cojocaru. Dla lidera Wrocławian, to już czwarta asysta w tym sezonie, a w pierwszej połowie czwartkowego starcia dołożył jeszcze czwarte trafienie. Bez wątpienia to jest jego sezon.
GOOOOL! 2:1 dla WKS-u. Jehor Macenko zdobywcą bramki, a asystował… Piotr Samiec-Talar🫡
— Śląsknet (@Slasknet) 3 września 2026
______________________________________
⏱️ 85' #ŚLĄPOG 🟢 2:1 ⚪️
⚠️ LIVE 👉 Na naszej stronie. pic.twitter.com/bwujT6SFZp
Pogoń ruszyła, postawiła wszystko na jedną kartę, ale wrocławska defensywna ponownie była skonsolidowana i pewna w swoich poczynaniach. Wojskowi znów odzyskali jakość, którą prezentowali przez większość pierwszej odsłony. Szczecinianie mieli stałe fragmenty, ale gospodarze byli nie do przebicia.
Wojskowi grają dalej!
W samej końcówce Lamine Ba uratował skórę swoim partnerom, wybijając futbolówkę z linii bramkowej po strzale Nsame. Trójkolorowi dopięli swego i udanie rozpoczęli swoją drogę w Pucharze Polski, eliminując dwukrotnego finalistę w ostatnich trzech latach. Wrocławianie zagrali bardzo dobrą pierwszą połowę, słabszą drugą, ale potrafili się w niej podnieść i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.
KONIEC MECZU! ✅
— Śląsknet (@Slasknet) 3 września 2026
W następnej rundzie Pucharu Polski zameldowały się obie drużyny Śląska Wrocław - podopieczni Ante Simundzy oraz Michała Hetela😎
______________________________________
⏱️ FT #ŚLĄPOG 🟢 2:1 ⚪️ pic.twitter.com/u2M1EK7VXh
Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:1 (1:0)
Samiec-Talar 3', Macenko 85' - Mukairu 64'
Śląsk Wrocław: Szromnik - Timossi Andersson, Macenko, Ba, Malec (Christodoulou 57'), Llinares - Linetty (Shabani 57'), Tomasiewicz (Yriarte 74'), Samiec-Talar - Marjanac (Ciućka 82'), Banaszak (Dembele 57')
Pogoń Szczecin: Cojocaru - Ali (Ława 46'), Keramitsis, Szalai, Mendy (Willen 82') - Dziczek, Acosta, Wojciechowski - Grosicki (Juwara 61'), Churlinov (Nsame 82'), Mukairu
Żółte kartki: Samiec-Talar 1'
Frekwencja: 10 238
