Śląsk Wrocław 2:1 Pogoń Szczecin. Pogoń za burtą, Śląsk gra dalej w pucharze (RELACJA)

Śląsk Wrocław 2:1 Pogoń Szczecin. Pogoń za burtą, Śląsk gra dalej w pucharze (RELACJA)

fot.:

Wrocławianie w czwartkowy wieczór przystąpili do pierwszego starcia w ramach rozgrywek Pucharu Polski. Rywalem - Pogoń Szczecin, poniżej prezentujemy relację z tego spotkania.



 

Szybki debiut.

Śląsk w przeddzień meczu z Pogonią poinformował o odejściu Michała Rosiaka, co już oznaczało zmiany w porównaniu do starcia w stolicy. Nowego zawodnika Twente zmienił Timossi - Andresson. Swoją szansę między słupkami otrzymał Michał Szromnik, a w ofensywie pierwszy raz od trzech spotkań w wyjściowej jedenastce znalazło się miejsce dla Przemysława Banaszaka. Najważniejsza jednak była obecność w podstawowym składzie Karola Linettego, co oznaczało debiut cztery dni, po dołączeniu do zespołu.

Kto tak bramki...

Lepszego początku Śląsk nie mógł sobie wymarzyć, a jak piszemy o pozytywach ofensywnych, to oczywiście będziemy odwoływać się do osoby Piotra Samca-Talara. Trójkolorowi odebrali futbolówkę i ruszyli prawą stroną boiska. Karol Linetty płaskim podaniem skierował piłkę w szesnastkę, a jeden z obrońców wybił ją wprost pod nogi kapitana WKS-u. Lider Wojskowych spokojnie ją opanował i wspaniałym strzałem z dystansu pokonał bezradnego bramkarza gości. W ten sposób miejscowi już w trzeciej minucie czwartkowego starcia objęli prowadzenie.

Chwilę później po stałym fragmencie gry i dobrym dośrodkowaniu Kamila Grosickiego Portowcy mieli szansę na szybie doprowadzenie do wyrównania, ale dobrze ustawieni byli gospodarze, którzy skutecznie zablokowali i oddalili zagrożenie. W następnych minutach gra się uspokoiła i oba zespoły wymieniały się posiadaniem piłki po równo.

Spokojny fragment i kapitalna parada Szromnika.

Po intensywnym początku spotkania gra troszkę zwolniła i obie ekipy nie kreowały niczego groźnego. Aż do 20. minuty, gdy futbolówkę na połowie Śląska odebrali zawodnicy ze Szczecina, ta trafiła do Mukairu, który zdecydował się na strzał z dystansu. Trzeba przyznać, że uderzenie Nigeryjczyka było bardzo dobre, ale parada Michała Szromnika okazała się jeszcze lepsza.

Trójkolorowi natychmiastowo chcieli odpowiedzieć na zagrożenie ze strony gości. W jednej z akcji koronkowo futbolówkę rozgrywali Linetty i Samiec-Talar, ale zabrakło wykończenia. Po tej sytuacji Wojskowi zamknęli swojego rywala we własnym polu karnym, dwukrotnie wznawiając grę z narożnika boiska, ale nie było z tego większego zagrożenia.

Nic się nie zmieniło, Śląsk zasłużenie prowadził do przerwy.

Wrocławianie starali się kontrolować przebieg rywalizacji i jedyne, na co pozwalali Pogoni to groźne strzały z dystansu. W 43. minucie właśnie taką próbę wykonał Patryk Dziczek, ale ponownie na posterunku był golkiper Wojskowych. Mimo wszystko piłkarze WKS-u schodzili do szatni z zasłużonym prowadzeniem 1:0, szczególnie warto wyróżnić zwarte szyki defensywne, które nie umożliwiały rywalom doprowadzenie do remisu.

Pogoń z mocnym otwarciem po przerwie.

Portowcy od razu po przerwie ruszyli by odrobić stratę, nie dopuszczając Wrocławian w ogóle do piłki. W 54. minucie Portowcy mieli rzut wolny, futbolówkę dośrodkował Kamil Grosicki, jeden z zawodników gości ją perfekcyjnie zgrał, a z okolic 13 metra spudłował niekryty Maciej Wojciechowski. Śmiało można powiedzieć, że gospodarze dostali bardzo mocny sygnał ostrzegawczy.

Reakcja trenera Simundzy.

Słoweński szkoleniowiec WKS-u postanowił reagować, wykonując w 57. minucie potrójną zmianę. Z boiska zeszli Malec, Banaszak i debiutujący w czwartkowy wieczór Karol Linetty. Niewątpliwie, był to dobry pierwszy występ 47-krotnego reprezentanta Polski w Trójkolorowych barwach. W ich miejsce na placu pojawili się Cristodoulou, Dembele i będący w dobrej formie w ostatnim czasie Shabani.

Drugiego ostrzeżenia już nie było...

Wrocławianie po przerwie byli zdecydowanie zbyt pasywni i oddali pełne pole do popisu gościom. W 64. minucie spotkania futbolówkę na lewej stronie boiska otrzymał Paul Mukairu, który mijał defensorów Śląska, jak tyczki slalomowe i wpadając w szesnastkę, pewnym strzałem pokonał bezradnego Szromnika. Zemściło się to, że Wojskowi całkowicie oddali inicjatywę Pogoni i za bardzo cofnęli się do szeregów defensywnych. Portowcy w pełni zasłużenie doprowadzili do wyrównania na niespełna pół godziny przed końcowym gwizdkiem.

Zaczęli grać ostrożniej.

Bramka wyrównująca zmieniła obraz gry. Pogoń nie była już tak groźna, a Śląsk zaczął częściej utrzymywać się przy piłce. Dało się zauważyć świadomość obu ekip, że każdy najmniejszy błąd może skutkować odpadnięciem z rozgrywek Pucharu Polski. Dlatego też nikt nie chciał podejmować nadmiernego ryzyka. Warto tu wspomnieć o wyraźnych chęciach do gry Malalyego Dembele, ale jego partnerzy zdecydowanie go nie oszczędzali, jeśli chodzi o skalę trudności i dokładności podań.

Kto jak nie on...

Śląsk skorzystał ze stałego fragmentu gry i zdobył bramkę na 2:1, no ale jak trafienie, to kto był w nie zamieszany, jak nie Piotr Samiec-Talar. Kapitan WKS-u fantastycznie dośrodkował na głowę Jehora Macenki, a ten z kilku metrów pokonał bezradnego Cojocaru. Dla lidera Wrocławian, to już czwarta asysta w tym sezonie, a w pierwszej połowie czwartkowego starcia dołożył jeszcze czwarte trafienie. Bez wątpienia to jest jego sezon.

Pogoń ruszyła, postawiła wszystko na jedną kartę, ale wrocławska defensywna ponownie była skonsolidowana i pewna w swoich poczynaniach. Wojskowi znów odzyskali jakość, którą prezentowali przez większość pierwszej odsłony. Szczecinianie mieli stałe fragmenty, ale gospodarze byli nie do przebicia.

Wojskowi grają dalej!

W samej końcówce Lamine Ba uratował skórę swoim partnerom, wybijając futbolówkę z linii bramkowej po strzale Nsame. Trójkolorowi dopięli swego i udanie rozpoczęli swoją drogę w Pucharze Polski, eliminując dwukrotnego finalistę w ostatnich trzech latach. Wrocławianie zagrali bardzo dobrą pierwszą połowę, słabszą drugą, ale potrafili się w niej podnieść i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.

Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:1 (1:0)

Samiec-Talar 3', Macenko 85' - Mukairu 64'

Śląsk Wrocław: Szromnik - Timossi Andersson, Macenko, Ba, Malec (Christodoulou 57'), Llinares - Linetty (Shabani 57'), Tomasiewicz (Yriarte 74'), Samiec-Talar - Marjanac (Ciućka 82'), Banaszak (Dembele 57')

Pogoń Szczecin: Cojocaru - Ali (Ława 46'), Keramitsis, Szalai, Mendy (Willen 82') - Dziczek, Acosta, Wojciechowski - Grosicki (Juwara 61'), Churlinov (Nsame 82'), Mukairu

Żółte kartki: Samiec-Talar 1'

Frekwencja: 10 238

Jan Feliszek

Autor

Jan Feliszek

Wrocławianin, kibic Śląska Wrocław i Liverpoolu. Pasjonat wielu dyscyplin sportowych - czynnie trenujący piłkę ręczną.

Z redakcją związany od września 2023 roku, gdzie rozpoczęła się moja przygoda z dziennikarstwem sportowym.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.