Śląsk Wrocław 3:1 Lech Poznań. Wielkie widowisko i cenna wygrana! (RELACJA)
29.03.2025 (23:12) | Krzysztof Rakowiczfot.: Dawid Kokolski
Co za widowisko! Ponad 30 tysięcy osób było świadkami meczu, który dostarczył sporo emocji. Ostatecznie Śląsk Wrocław dzięki efektownej grze pokonał Lecha Poznań 3:1, a Assad Al-Hamlawi po raz czwarty z rzędu trafił do siatki. To był piękny wieczór na Tarczyński Arenie!
Do Wrocławia przyjechał jeden z pretendentów do tytułu mistrza Polski – mowa oczywiście o Lechu Poznań. Kolejorzowi w poprzedniej kolejce lekko podwinęła się noga, bowiem przegrał 1:2 z Jagiellonią Białystok, przez co do pierwszego miejsca (Rakowa Częstochowa) traci dwa punkty. A w dodatku zawieszony za kartki został Radosław Murawski, jeden z kluczowych graczy ekipy z Wielkopolski.
Natomiast z drugiej strony mamy Śląsk Wrocław, którego sytuacja wciąż jest trudna, lecz w ostatnim czasie we Wrocławiu idzie poczuć lekką nutkę optymizmu. To chociażby za sprawą wyjazdowego zwycięstwa 4:1 ze Stalą Mielec. Zatem sobotnie starcie zapowiadało się ciekawie od samego początku. Świadczyć o tym może fakt, że w dniu meczowym ogłoszono sprzedaż 30 tysięcy biletów, co jest ogromnym sukcesem dla Wojskowych.
W kadrze meczowej zabrakło Aleksandra Paluszka, który dwa tygodnie temu nabawił się urazu stawu skokowego.
- Niestety kontuzja jest zbyt poważna, by zagrał w sobotę. Trenuje indywidualnie i jego odbudowa wygląda dobrze, ale jest zbyt wcześnie
- mówił przed meczem trener WKS-u Ante Simundza.
Na dwie godziny przed spotkaniem otwarto bramy stadionu, aby kibice mogli udać się na specjalny kiermasz koszulek i kompletów meczowych. Klub przygotował asortyment stworzony głównie z tegorocznych trykotów, aczkolwiek można było znaleźć unikaty, jak np. koszulkę bramkarską, która była kilka miesięcy temu dostępna wyłącznie dla karnetowiczów, albo czarny zestaw meczowy z sezonu 2022/2023, w którym zawodnicy nigdy nie zagrali. Kiermasz cieszył się sporym zainteresowaniem i z tego powodu zrobiły się spore kolejki.
Za chwilę rozpocznie się kiermasz koszulek @SlaskWroclawPl na Tarczyński Arenie
— Śląsknet (@Slasknet) March 29, 2025
Jak widzicie, asortyment jest pokaźny pic.twitter.com/ey8Ank0x0r
START MARZENIE
Spotkanie rozpoczęło się walką na połowie Trójkolorowych. Petkow efektownym wślizgiem powstrzymał rywala od wszczęcie groźnej akcji na skrzydle. Kilkadziesiąt sekund później Szota przeciął podanie do Ishaka, po czym Walemark oddał strzał zza pola karnego, lecz został zablokowany przez Llinaresa. Śląsk po chwili odpowiedział kontrą rozpoczętą przez Guercio na prawym skrzydle, jednak po przerzucie do Schwarza poznaniacy wyszli z opresji.
Kolejny atak Śląska spowodował euforię na trybunach. Błąd (niecelne podanie) Walemarka wykorzystał Samiec-Talar, który przejął piłkę na 25. metrze i zaczął biec w pole karne. Przy „szesnastce” piłka została za nim, co wykorzystał Al-Hamlawi strzelając po dalszym słupku pod przysłowiową ladę. W taki sposób wrocławianie prowadzili od 11. minuty, a Al-Hamlawi został pierwszym napastnikiem Śląska od 2017 roku, który w czterech kolejnych meczach trafił do siatki. Poprzednim był Marcin Robak, który w czterech meczach zdobył sześć bramek.
Do wyrównania mogło dojść bardzo szybko, bowiem Filip Jagiełło znalazł się w doskonałej sytuacji, ale na szczęście jego mocny strzał został wybroniony przez Leszczyńskiego, a dobitka Alfonso Sousy została zablokowana przez Szotę. Powiedzieć, że defensywa WKS-u w pierwszej części spotkania była genialna, to jak nic nie powiedzieć. Ishak dostał piłkę na głowę po wrzutce z autu i wszyscy mieli prawo wyobrazić ją sobie w siatce, ale Leszczyński wyciągnięty niczym struna sparował futbolówkę na obramowanie bramki. W międzyczasie wrocławscy kibice zaprezentowali oprawę.
Leszczyński popisał się świetną interwencją po strzale Ishaka!
— Śląsknet (@Slasknet) March 29, 2025
A w międzyczasie - OPRAWA kibiców Śląska Wrocław #kibice #oprawa #ultras
_______________________________
18’ #ŚLĄLPO 1:0
LIVE https://t.co/DCwcvKC4Ue pic.twitter.com/4uSR4NFmIU
MAGICZNE CHWILE
Następne minuty to chwilowa walka w środku pola, a następnie absolutna dominacja Śląska. Najpierw Ortiz po kilkudziesięciometrowym rajdzie z piłką oddał strzał, który został zablokowany, chwilę potem Al-Hamlawi podał do Pozo, który minimalnie chybił, a jeszcze potem Wojskowi przeprowadzili trzy kontrataki, niestety żaden z nich nie skończył się golem, aczkolwiek każdy z nich nakręcił zarówno piłkarzy jak i kibiców. To były wyjątkowe chwile na Tarczyński Arenie, które mogą kojarzyć się z wicemistrzowskim sezonem.
Niestety wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Piotr Lasyk po analizie VAR podyktował rzut karny dla Lecha, który pewnie został zamieniony na bramkę przez Ishaka.
PIĘKNE WIDOWISKO
Druga połowa również rozpoczęła się z przytupem. W 52. minucie Llinares wbiegł w pole karne Lecha niczym w swoje i oddał strzał, niestety niezbyt zaskakujący dla Mrozka, który złapał piłkę. W następnych minutach Śląsk stworzył kilka niebezpiecznych sytuacji, ale brakowało skuteczności. Mimo wszystko należy pochwalić podopiecznych Antego Simundzy za rozgrywanie piłki na wysokim poziomie. Niektóre akcje były z kategorii „w głowie się nie mieści”. Lech jednak nie odpuszczał i stawiał wrocławianom twarde warunki.
Nie przeszkodziło to Śląskowi, by ponownie wyjść na prowadzenie. Wszystko za sprawą rzutu wolnego spod prawej linii bocznej. Piłka po wrzutce Schwarza padła łupem Ortiza, który zza pola karnego uderzył w słupek, ale Assad Al-Hamlawi dobił, trafiając po raz drugi do siatki. Radość kibiców Śląska? Bezcenna. Chwilę później snajper został nagrodzony owacjami na stojąco, gdy opuszczał murawę. Henrik Udahl, który go zastąpił znalazł się w sytuacji sam na sam, ale górą z pojedynku wyszedł Mrozek, parując piłkę na przedpole. Stamtąd Jezierski posłał petardę w stronę bramki, lecz Mrozek ponownie obronił. Potem próbował Schwarz, lecz trafił jedynie w boczną siatkę.
Ostatnie minuty regulaminowego czasu gry były emocjonujące, chociaż przez długi czas gra toczyła się na przedpolu. Aż nastała 88. minuta, gdy Żukowski po wrzutce Schwarza miał piłkę na głowie i znajdował się zaledwie kilka metrów od bramki – niestety spudłował. Potem rozpoczęły się niepotrzebne przepychanki między zawodnikami, wynikające ze sporej dawki emocji i napięcia.
W doliczonym czasie gry Jasper ewidentnie został sfaulowany w polu karnym Lecha, co skutkowało podyktowaniem jedenastki. Do niej podszedł Schwarz i podwyższył prowadzenie, co zamknęło sprawę... Śląsk Wrocław wygrał z Lechem Poznań po meczu obfitującym w emocje i dobrą grę WKS-u. Hej Śląsk!
Śląsk Wrocław 3:1 (1:1) Lech Poznań
Al-Hamlawi 11’, 64’, Schwarz 90+3' (k.) – Ishak 41’ (k.)
Śląsk: Leszczyński - Guercio, Szota, Petkow, Llinares - Schwarz, Jezierski (84' Ince), Pozo (77' Baluta) - Samiec-Talar (46' Żukowski), Ortiz (77' Jasper) - Al Hamlawi (70' Udahl)
Lech: Mrozek - Pereira (46' Pingot), Douglas, Sousa, Gholizadeh (74' Lisman), Ishak, Walemark (74' Gonzalez), Salamon, Jagiełło (62' Hotić), Carstensen, Kozubal
Żółte kartki: 41’ Żukowski, 49’ Jezierski, 58’ Petkow, 88’ Guercio, 88’ Szota – 88’ Sousa, 88’ Pingot
Widzów: 33 546
Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom)