Śląskowe ślady na mundialu: Lubos Kubik

Śląskowe ślady na mundialu: Lubos Kubik

fot.: Śląsknet

Przed nami półfinałowe starcia na mistrzostwach świata. Zanim poznamy rozstrzygnięcia katarskiego turnieju, w naszym historycznym cyklu „Śląskowy ślad na mundialu” przyjrzyjmy się, kto z zawodników związanych wcześniej lub później ze Śląskiem zaliczył co najmniej ćwierćfinał na mistrzostwach świata.



 

Polacy do tej pory pięciokrotnie wychodzili z grupy. Tylko raz (nie licząc obecnego turnieju) w 1986 roku grali w fazie pucharowej. Wtedy też nie udało się awansować do ćwierćfinału. W latach 1974-82 druga runda była rozgrywana w grupach. Tak więc nie awansowaliśmy wtedy do najlepszej ósemki świata, a do najlepszej szóstki (1974, 78) lub dwunastki (1982).

O naszych przedstawicielach na mistrzostwach w tej fazie pisaliśmy TUTAJ.

LUBOS KUBIK - MISTRZOSTWA ŚWIATA

Cztery lata po mistrzostwach w Meksyku w 1986 roku, mieliśmy innego Śląskowego przedstawiciela, który dotarł do ćwierćfinału (choć wtedy jeszcze o tym nie wiedzieliśmy). Na mistrzostwach świata we Włoszech po raz ostatni wystąpiła reprezentacja Czechosłowacji. Spisywała się świetnie awansując do ćwierćfinału, gdzie odpadli po porażce 0:1 z późniejszymi mistrzami świata Niemcami Zachodnimi. Kluczową postacią tej drużyny był Lubos Kubik, późniejszy trener Śląska.

Nasi południowi sąsiedzi pokonali USA 5:1 i Austrię 2:0, a w meczu o prymat w grupie przegrali z gospodarzami turnieju 0:2. W tym meczu Kubik nie zagrał (pauza za żółte kartki). W1/8 finału Czechosłowacja wyeliminowała Kostarykę po zwycięstwie 4:1, a jedną z bramek strzelił właśnie Kubik. W ćwierćfinale przyszła porażka 0:1 z RFN.

Z ludzi, którzy pojawili się w Śląsku, niewielu może się równać jeśli chodzi o osiągnięcia piłkarskie. Niestety w roli trenera w Śląsku szło mu dużo gorzej.

Lubok Kubik i rzecznik prasowy Śląska Krzysztof Świątkowski (9.09.2006, Śląsk 1:1 Lechia Gdańsk)

LUBOS KUBIK - SYLWETKA

Lubos Kubik urodził się w 1964 roku. Był pomocnikiem, później obrońcą. Jest wychowankiem Spartaka Chocen, następnie przeszedł do Spartaka Hradec Kralove (28 meczów, 2 gole) a później do Slavii Praga (133/3). Był bardzo dobrym pomocnikiem, imponował techniką, jego wizytówką były świetnie wykonywane rzuty wolne.

W wieku 21 lat zadebiutował w reprezentacji Czechosłowacji. W 1989 roku trafił do Fiorentiny. Serie A było wtedy najbardziej prestiżową ligą, dodatkowo obowiązywał limit trzech obcokrajowców w drużynie, tak więc szansę na grę tam mieli jedynie gracze ze ścisłej światowej czołówki. Kubik spędził we Florencji dwa lata, strzelając w 50 meczach 9 goli (dodatkowo 9 meczów i 1 gol w krajowym pucharze). W pierwszym sezonie grał razem ze słynnym Roberto Baggio, następnie występował w takich klubach jak FC Metz (70/14), FC Nurnberg (43/5), FK Drnovice (14/2), Slavia Praga, AFK Lazne Bogdaniec (2/0).


Piłkarze Fiorentiny: Oscar Dertycia, Roberto Baggio i Lubos Kubik

Karierę kończył w USA. W 1998 roku wraz z polskim trio: Roman Kosecki, Piotr Nowak i Jerzy Podbrożny, wywalczył z Chicago Fire krajowe mistrzostwo i Puchar Stanów Zjednoczonych. Dwa lata później, już tylko z Nowakiem, ponownie wywalczył mistrzostwo. Dwa razy został uznany najlepszym obrońcą ligi. Grając w defensywie w 71 meczach strzelił 15 goli. W kolejnym sezonie przeszedł do Dallas Burn (11/1), ale z powodu kontuzji musiał zakończyć karierę.

Równie imponująco wygląda jego kariera reprezentacyjna. W reprezentacji Czechosłowacji rozegrał 17 spotkań i strzelił trzy gole, w kadrze Czech zaliczył 39 spotkań i 10 bramek. O udanym mundialu wspominaliśmy. W 1996 oku Czesi wywalczyli wicemistrzostwo Europy. W tym turnieju Kubik zagrał trzy razy i zaliczył asystę.


Lubos Kubik w reprezentacji Czech

Po zakończeniu kariery startował w wyborach na wiceprezesa Czeskiego Związku Piłki Nożnej, ale do nominacji zabrakło mu dwóch głosów. Szkolił młodzież w pardubickiej szkółce, którą sam założył i nagle dość nieoczekiwanie przed sezonem 2006/07 pojawił się w Śląsku. Trzeba przyznać, że trafił na kompletny chaos organizacyjny.

LUBOS KUBIK - ŚLĄSK WROCŁAW

Właścicielem był wtedy Edward Ptak, który latem, ku zaskoczeniu wielu kibiców, rozstał się z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem, a wraz z nim odszedł cały sztab szkoleniowy oraz medyczny. Trenerem został Lubos Kubik (kontrkandydatem był Tadeusz Pawłowski), a jego asystentem kolega z Chicago - Jerzy Podbrożny. Nie zdążył wyjechać z drużyną na obóz (prowadził go trener bramkarzy Mirosław Nowicki), na który pojechało sporo przypadkowych zawodników, którzy nie zostali w drużynie. Wydawało się jednak , że duet tak znakomitych zawodników będzie w stanie osiągnąć niezłe wyniki. Nic podobnego.


Lubos Kubik (19.08.2006, Śląsk 2:0 Kmita Zabierzów)

Co prawda na dzień dobry Śląsk wygrał w Legnicy z Miedzią 2:0, ale potem było już gorzej. U siebie wygrał dwa mecze i dwa zremisował (w tym z ŁKS-em Łomża), za to na wyjazdach było fatalnie. Pięć porażek ligowych i jedna w Pucharze Polski z Mieszkiem Gniezno. Po wysokiej przegranej w Warszawie z Polonią 1:5 Kubik podał się do dymisji. Bilans Kubika w Śląsku to 12 meczów (w tym jeden w pucharze Polski) – trzy wygrane, dwa remisy i siedem porażek. Bramki 9:21. Dał się zapamiętać jako sympatyczna, otwarta osoba, która mimo osiągnięć jako piłkarz - nie gwiazdorzyła. Ciekawostką jest, że zagrał w Śląsku w lidze oldbojów i strzelił nawet ładną bramkę z wolnego.

Od lewej: Mirosław Nowicki (kierownik i trener bramkarzy), Lubos Kubik i Jerzy Podbrożny (15.08.2006, Śląsk 0:0 ŁKS Łomża)

Po epizodzie w Śląsku Kubik został trenerem angielskiego Torquay United, ale po 15 meczach, w których odniósł dwa zwycięstwa, został zwolniony. Wyjechał do USA, gdzie z krótką przerwą spędził blisko pięć lat. Był asystentem trenera tamtejszej reprezentacji młodzieżowej. W marcu 2010 roku został włączony do sztabu pierwszej reprezentacji, szykującej się do mundialu w u siebie, jako asystent trenera Boba Bradleya (szkoleniowca Kubika z czasów gry w Chicago Fire). Drużyna Stanów Zjednoczonych awansowała do 1/8 finału turnieju.

Po powrocie do Czech był m.in. dyrektorem sportowy Slavii Praga oraz współpracował z reprezentacją Czech juniorów. Obecnie nie zajmuje się zawodowo piłką nożną.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.