#ŚląskowyTwitter - rozczarowanie i sąd nad trenerem

24.02.2021 (06:00) | Konrad Omieljaniuk
uploads/images/2021/1/twitter_Slaskowy_600d4090bbec5.jpg

fot.: Krzysztof Banasik

Lech Poznań 1:0 Śląsk Wrocław. Śląsk ponownie bez pomysłu na ofensywę. Jeden celny strzał na bramkę Lecha. Populacja wyznawców futbolu Lavicki zmniejsza się.



 

Pojechał ten nasz nieszczęsny ostatnio Śląsk do Poznania na starcie z Lechem, który na ligowe zwycięstwo czekał już od sześciu spotkań. Nauczony doświadczeniem kibic już z daleka czuł, czym to śmierdzi.

 

Niestety nie inaczej było tym razem. Choć zaczęło się nieźle. Tak się przynajmniej wydawało. Kilka udanych prób pressingu i widoczna determinacja to już przyczynek do pisania o bardzo dobrej pierwszej połowie. 

 

 

Apetyty wzrosły jeszcze bardziej na początku drugiej części spotkania, gdy Śląsk oddał pierwszy celny i w dodatku groźny, strzał na bramkę Lecha. Jak się później okazało - jedyny.

 

 

Niestety chwilę później wrocławianie stracili gola i nic więcej ciekawego na boisku już nie zrobili.

 

 

Na nic zdały się zachęty Mateusza Praszelika, który pod nieobecność liderów środka pola, przechodzi przyspieszony kurs boiskowej dojrzałości i przywództwa:

 

 

Z cyklu: rzeczy trudne do zrozumienia. Spotykają się dwie drużyny w kryzysie i wiadomo, że jak nic nie wychodzi z gry, to zawsze warto przygotować się dobrze na stałe fragmenty. Tymczasem:

 

I krótki suplement lingwistyczny do powyższej kompilacji:

 

"Chodzi o to, żeby strzelić jedną bramkę więcej od przeciwnika" - to słowa przypisane Kazimierzowi Górskiemu (któremu będzie dedykowana najbliższa kolejka ekstraklasy). Takie myślenie o futbolu odchodzi już jednak do lamusa - teraz w modzie jest analiza współczynnika expected goals (xG). Nie działa to na korzyść zespołu trenera Lavicki, który we wszystkich tych analizach wypada blado. Śląsk tworzy sobie stosunkowo bardzo mało klarownych sytuacji podczas meczu - o tym już wiemy doskonale. Okazuje się, że 19 straconych bramek na tym etapie sezonu to również igraszka ze statystyką:

 

 

Po ostatnich wynikach oraz wypowiedzi prezesa Śląska, trener Lavicka ma również wysoki współczynnik expected fire from work (xFFW). Czeski trener znalazł się na gorącym krzesełku i naturalnie rozgorzała dyskusja nad tym, czy jego zwolnienie to dobry pomysł.

 

Łakomym kąskiem na rynku trenerskim jest były selekcjoner naszej kadry. Według niektórych źródeł był on sondowany przez włodarzy Śląska.

 

Na koniec, pozostając na tej trenerskiej karuzeli, urocza wypowiedź byłego trenera Śląska:

 

 

A gdyby zwolniono trenera Lavickę - kto z Was, spotykając go na drodze, poprosiłby o opuszczenie szyby?

 

ZOBACZ też: FUTSAL: Śląsk w pogoni za liderem