Statystyki nie kłamią: Stal Mielec

14.05.2022 (10:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/5/stal2_627bedcee36f5.jpg

fot.: Paweł Lipnicki

Śląsk Wrocław na dwie kolejki przed końcem rozgrywek jest coraz bliżej, by sukcesem zakończyć nadspodziewanie trudną walkę o utrzymanie. W ostatnim wyjazdowym meczu sezonu pomóc w tym może zarysowany ostatnio patent na Stal Mielec, a nazwa tego rywala na ostatniej prostej ligi wywołuje miłe wspomnienia.



 

Żaden z sześciu ostatnich meczów pomiędzy Stalą a Śląskiem nie zakończył się porażką zielono-biało-czerwonych – by znaleźć ostatnie potknięcie trzeba cofnąć się do 17 października 1992 roku i domowej przegranej 0:2. W kolejnych spotkaniach wrocławianie zanotowali cztery zwycięstwa oraz dwa remisy, a dwie poprzednie konfrontacje mogły w szczególny sposób zapisać się w pamięci kibiców. W rundzie jesiennej trwającego sezonu prowadzony jeszcze przez Jacka Magierę Śląsk pokonał Stal 2:1 i to do dziś… jego ostatnie zwycięstwo przed własną publicznością. Wygrana z 27 listopada została jednak okupiona niemałymi nerwami, bo od końca pierwszej połowy gospodarze musieli sobie radzić w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Konrada Poprawy. Emocjonujący był również mecz z rundy rewanżowej poprzedniego sezonu, gdy w ostatniej kolejce Śląsk co prawda wypuścił z rąk zwycięstwo we Wrocławiu, ale remis 1:1 również zapewniał mu sensacyjny awans do europejskich pucharów.

BRAMKI NIEHURTOWE

Śląsk na dwie kolejki przed końcem obecnych rozgrywek ma trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, a utrzymanie może zapewnić sobie już w Mielcu, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ. O wygraną łatwo nie będzie, bo wrocławianie komplet oczek dopisali sobie tylko w… 1 z 16 ostatnich spotkań (2:1 w Płocku w 26. kolejce). Wspomnienie ich wizyty w dawnej stolicy Polski to również jedyna wygrana za kadencji Piotra Tworka, a w poprzednich tygodniach mocno brakuje też gry na zero z tyłu. Śląsk pod wodzą następcy Jacka Magiery co prawda nie traci już bramek w tak hurtowych ilościach, jak wcześniej, jednak poza debiutem Tworka z Radomiakiem (0:0) przynajmniej jednego gola dawał sobie wbić za każdym razem. Efektownie wyglądają za to statystyki wrocławian grających w roli gościa – przed ostatnim wyjazdem sezonu na ich koncie są 23 bramki zdobyte poza Wrocławiem, więcej mają tylko Lech, Raków oraz Górnik Zabrze (po 25). W niedzielę specyficzna będzie również godzina rozpoczęcia meczu Śląska. Przyjemność grania o 12:30 przytrafi mu się po raz trzeci w sezonie, wcześniej miało to miejsce w soboty w Niecieczy (3:4) oraz wspomnianym Płocku.

NAJGORSI PO ZIMIE

Jeszcze dłuższą, a w skali całej ligi nawet najdłuższą serię ze straconym golem ma Stal Mielec. Podopieczni trenera Adama Majewskiego jedyny raz w 2022 roku na zero z tyłu zagrali w drugiej wiosennej kolejce przeciwko Wiśle w Krakowie (1:0), a w jedenastu kolejnych spotkaniach piłka do ich bramki wpadała dwadzieścia razy. Ekipa z Solskiego po zimowej przerwie zdobyła zaledwie osiem punktów, co stanowi najgorszy wynik w ekstraklasie (Śląsk 10), ale w odróżnieniu od wrocławian przynajmniej wygrała dwa spotkania. Stal poza kompletem punktów przy Reymonta, w majówkę potrafiła pokonać także Legię (2:1) u siebie, a Śląsk ze swoim jedynym zwycięstwem w Płocku jest w tej tegorocznej statystyce najgorszy obok Wisły Kraków i Radomiaka. Mielczanie matematycznie nie są jeszcze utrzymani w ekstraklasie, bo mają pięć oczek przewagi nad strefą spadkową, jednak w zanadrzu także lepsze bilanse dwumeczów z Białą Gwiazdą oraz Słonikami, a także małej tabelce z tymi rywalami.

ZOBACZ też: Powrót Verdaski w dobrym stylu – ''każdy ma być gotowy''