W defensywie znowu jest wybór

06.05.2021 (15:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/4/KoPa_SloWro_PodBB_20042021_-22_607fd4e9543bd_608073bbf2d4c.jpg

fot.: Paweł Kot

Trener Jacek Magiera będzie miał z kogo wybierać przy komponowaniu składu na niedzielny mecz z Wartą Poznań w Grodzisku Wielkopolskim. Pole manewru szkoleniowca wrocławian daje nadzieję na powrót do solidności w obronie, którą zapamiętaliśmy z jesieni.



 

Długo można byłoby debatować nad optymalnym zestawieniem linii defensywnej Śląska na najbliższy mecz ligowy. Trener Jacek Magiera przy okazji ubiegłotygodniowej rywalizacji z Zagłębiem (0:0) z powodu zawieszeń musiał postawić na eksperymenty, czyste konto w derbach wskazuje jednak, że nagłe kłopoty udało się sprawnie rozwiązać. Inna sprawa, że Miedziowi w 28. kolejce nie grzeszyli nadmiarem jakości w ofensywie, a do zliczenia ich konkretnych szans bramkowych spokojnie wystarczyłyby palce jednej ręki. W niedzielę w Grodzisku Wielkopolskim poprzeczka powinna być zawieszona wyżej.

Powroty kartkowiczów

Odkryciem meczu przeciwko Zagłębiu okazał się Szymon Lewkot (więcej o tym zawodniku piszemy TUTAJ), dla którego był to dopiero pierwszy w karierze występ w ekstraklasie na środku obrony. Solidny poziom tradycyjnie trzymał Łukasz Bejger, a większych pomyłek wystrzegał się nawet często elektryczny Mark Tamas. W najbliższym spotkaniu do dyspozycji szkoleniowca Śląska ponownie będą jednak Konrad Poprawa oraz Israel Puerto. Ten pierwszy to niewątpliwe odkrycie kadencji Jacka Magiery we Wrocławiu i człowiek, który do tej pory nie musiał martwić się o podstawowy skład, dwa tygodnie temu w Częstochowie (0:2) został jednak ukarany czerwoną kartką i wypadł na jeden mecz. Tak samo długa była pauza Hiszpana, który z kolei musiał odcierpieć karę za czwarty żółty kartonik w sezonie.

Tercet obrońców w Śląsku to jedno, kolejną kwestią pozostaje równie istotna dla systemu proponowanego przez trenera Magiera obsada pozycji wahadłowych. W ostatnim czasie tę rolę spełniali najczęściej Dino Stiglec i Patryk Janasik, w końcówce derbów pierwszy kwadrans za kadencji następcy Vitezslava Lavicki zanotował jednak Lubambo Musonda. Zmagający się do niedawna z kłopotami zdrowotnymi Zambijczyk wydaje się stworzony do ustawienia z trzema środkowymi obrońcami i wahadłowymi, na boku obrony w Śląsku wystawiany był zresztą przecież już dawno. W jego przypadku w grę wchodzi jednak tylko prawa strona, a to z kolei pewnie skutkowałoby zluzowaniem zmęczonego sezonem Stigleca przez bardziej wszechstronnego od Musondy Janasika.

Jesień punktem odniesienia

Kłopot bogactwa trenera Magiery w końcówce sezonu zbiegł się w czasie z powrotem do drużynowych treningów Wojciecha Golli. Niedawny filar defensywy Śląska na początku listopada po raz drugi w ciągu roku zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i rozpoczął żmudną rehabilitację. Jak podkreśla w rozmowie z klubową stroną wrocławian, trudnych momentów w trakcie walki o powrót do zdrowia nie brakowało, teraz wszystko jednak wydaje się już iść ku lepszemu. Golla w sezonie 2020/2021 zdążył wystąpić w ośmiu meczach ligowych i jednym w Pucharze Polski. Za każdym razem grał od pierwszej do ostatniej minuty, a domową konfrontację z Cracovią (3:1) okrasił nawet bramką.

Mocno przemeblowana w ostatnich miesiącach defensywa Śląska wiosną nie stanowi monolitu. Do meczu z Zagłębiem z ubiegłego piątku zielono-biało-czerwoni w 2021 roku na zero z tyłu zagrali raptem trzy razy. Dla porównania tylko w czternastu jesiennych kolejkach otwierających obecny sezon ta sztuka udała im się pięciokrotnie. Najbliższa konfrontacja na stadionie Warty Poznań w Grodzisku Wielkopolskim będzie kolejnym dużym sprawdzianem formacji obronnej zespołu z Oporowskiej. Dość powiedzieć, że beniaminek strzelał przynajmniej jednego gola w 15 z ostatnich 17 ligowych występów. Pierwszy gwizdek wyjazdowego meczu Śląska w 29. kolejce zaplanowano na niedzielę o godzinie 15:00.

ZOBACZ też: Przez Wartę na Camp Nou