Warchoł i Banaszak - duet, na który liczą kibice Śląska

31.07.2025 (14:00) | Borys Pawłowicz

fot.: Paweł Kot

Latem Dariusz Sztylka ściągnął do Wrocławia duet, który w poprzednim sezonie trafił do siatki prawie 30 razy. Na razie fani Śląska muszą jeszcze czekać na premierowe trafienie każdego z nich. Czy te nadejdą w niedzielne popołudnie? 



 

Przed startem sezonu 2025/26 kibice Śląska Wrocław mieli powody do optymizmu. Do drużyny dołączyli bowiem dwaj czołowi napastnicy poprzednich rozgrywek I ligi - Przemysław Banaszak i Damian Warchoł. W barwach Górnika Łęczna imponowali skutecznością i stanowili o sile ofensywnej zespołu. Nic dziwnego, że oczekiwania wobec ich gry w nowym klubie są ogromne.

Tymczasem pierwsze kolejki nowego sezonu przynoszą więcej pytań niż odpowiedzi. Po dwóch meczach ligowych żaden z nowych snajperów Śląska nie oddał choćby jednego celnego strzału na bramkę. To statystyka zaskakująca, szczególnie w kontekście ich dorobku z ubiegłego sezonu.

Statystyki sezonu 2023/24 (I Liga):

  • Przemysław Banaszak: 34 mecze, 2832 minuty, 15 goli, 4 asysty
  • Damian Warchoł: 30 meczów, 2101 minut, 14 goli, 2 asysty

Łącznie - 29 bramek dla Górnika Łęczna, co miało istotny wpływ na 9. miejsce tej drużyny w tabeli końcowej.

NOWY SEZON, NOWE WYZWANIA

W kampanii 2025/26 rzeczywistość okazuje się znacznie trudniejsza. Zarówno Banaszak, jak i Warchoł nadal czekają na swoje premierowe trafienia w barwach Śląska. Ich dotychczasowy dorobek jest dość skromny, ale i Śląsk w pierwszych dwóch kolejkach zdobył tylko jeden punkt. 

  • Przemysław Banaszak: 2 mecze, 56 minut, 0 goli, 0 asyst
  • Damian Warchoł: 2 mecze, 124 minuty, 0 goli, 0 asyst

Jak wyglądały statystyki obu graczy w ostatnim ligowym meczu w Rzeszowie? Obaj napastnicy rozegrali po 45 minut. 

  • Przemysław Banaszak: 0 celnych strzałów, 15 kontaktów z piłką, 8/9 celnych podań, 1 kluczowe podanie, 3 wygrane pojedynki
  • Damian Warchoł: 0 celnych strzałów, 13 kontaktów z piłką, 3/6 celnych podań, 0 kluczowych podań, 6 wygranych pojedynków

Po spotkaniu głos zabrał trener Śląska, Ante Simundża. Zapytany o sposób wykorzystania Banaszaka, szczególnie w kontekście faktu, że piłki zaczęły do niego trafiać dopiero w końcówce meczu, odpowiedział krótko i wymownie:

- To pytanie do zawodników, nie do mnie. Naszym planem było utrzymywanie się przy piłce. Kiedy graliśmy po ziemi, a nie górą, potrafiliśmy stwarzać dobre sytuacje.

POTENCJAŁ NIE ZGASŁ 

Warto jednak przypomnieć, że w poprzednim sezonie obaj zawodnicy potrafili być skuteczni również w meczach ze Stalą Rzeszów. Warchoł zdobywał bramki w obu spotkaniach, a Banaszak trafił do siatki w 2. kolejce. To pokazuje, że dysponują potencjałem, który może wciąż eksplodować - potrzebują tylko odpowiednich warunków.

Na ten moment kibicom i sztabowi szkoleniowemu pozostaje uzbroić się w cierpliwość. Dwaj najlepsi strzelcy Górnika z ubiegłego sezonu nie odcisnęli jeszcze wyraźnego piętna na grze Śląska Wrocław. Czy Warchoł i Banaszak odnajdą formę i zaczną trafiać do siatki również w nowych barwach? Odpowiedź na to pytanie mogą przynieść już najbliższe spotkania, a sami gracze są pewni, że wrocławianie potrafią trafiać do siatki. 

Myślę, że Śląsk potrafi strzelać bramki. Najważniejsze, że dochodzimy do sytuacji, bo to już jest połowa sukcesu. Teraz trzeba poprawić wykończenie - czasem brakuje nam precyzji, czasem lepszej decyzji w polu karnym. To są detale, które zrobią różnicę. Wierzę, że zaczniemy regularnie trafiać i wtedy przyjdą też wyniki

- powiedział Banaszak po przegranej ze Stalą

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.