''Zabolało mnie to, jak Śląsk podchodził do Filipa''. Agent Rejczyka o pobycie piłkarza we Wrocławiu

26.10.2025 (13:30) | Marcin Sapuń

fot.: Dawid Kokolski

Przygoda Filipa Rejczyka w Śląsku Wrocław potrwała zaledwie dwanaście miesięcy. Po spadku kontrakt z młodym pomocnikiem został rozwiązany, a ostatnie tygodnie 19-latek spędził w zespole rezerw i U-19. W rozmowie z TVP Sport więcej o pobycie młodzieżowca na Dolnym Śląsku opowiedział Tomasz Suwary, właściciel agencji menedżerskiej, która zajmuje się interesami Rejczyka.



 

Po sezonie 2023/24 w Śląsku nastąpiła rewolucja kadrowa, która jak już wiemy, była jednym z powodów spadku rok później. Do Wrocławia trafili piłkarze, których w większości w klubie już nie ma. Jednym z nich był Filip Rejczyk, o którego zabiegało kilka klubów, a ten sam najpierw odrzucił propozycję przedłużenia kontraktu z Legią Warszawa, by podpisać umowę ze Śląskiem. Na transfer do świeżo upieczonego wicemistrza Polski przekonywał młodzieżowca sam Jacek Magiera, z czym sam zawodnik nie krył się, bo opowiedział o tym w jednym z wywiadów. - Muszę przyznać, że trener Magiera odegrał największą rolę przy moim transferze do Śląska. Bardzo podoba mi się etyka pracy i podejście trenera Magiery. Odbyliśmy rozmowę przed tym, zanim trafiłem do Wrocławia - mówił Rejczyk rok temu.

Pomocnik w pierwszych czterech meczach sezonu dostawał szansę gry, ale później z każdym kolejnym tygodniem jego pozycja w drużynie słabła. Wpływ na to miała m.in. kontuzja, którą piłkarz doznał na zgrupowaniu reprezentacji Polski U-19. Jednak gdy wrócił już do pełni sił, jego sytuacja wcale nie uległa poprawie, a nawet wręcz przeciwnie, bo pomocnik zagrał później tylko raz - 10 minut w Pucharze Polski przeciwko Radomiakowi Radom (3:0).

- Filip trafił do Śląska na zasadzie wolnego transferu z Legii Warszawa. Plan na niego zakładał to, że stanie się ważnym zawodnikiem w ciągu dwóch lat. Początek na to wskazywał, bo zaczął pojawiać się na boisku. Później wyhamowały go małe urazy, które wybiły go z rytmu. Następnie zwolniono trenera Jacka Magierę. Zmienił się też dyrektor sportowy David Balda. Plan dwuletni zakończył się po trzech miesiącach. Śląsk zmienił założenie i zepchnięto chłopaka w cień

- mówi Tomasz Suwary, agent Rejczyka w rozmowie z TVP Sport.

Zmiana założenia, o którym mówi właściciel agencji menadżerskiej, nastąpiła po przyjściu do Śląska Ante Simundzy. Rejczyk jak każdy inny zawodnik podchodził do treningów z czystą kartą, pojechał z pierwszym zespołem na obóz przygotowawczy w Hiszpanii, ale nie przekonał on do siebie słoweńskiego szkoleniowca, więc we Wrocławiu padł pomysł, aby wypożyczyć 19-latka do któregoś z klubów I ligi(chodziło o Polonię Warszawa). Ten jednak z oferty nie skorzystał i wspólną decyzją trenera oraz dyrektora sportowego, został przesunięty do rezerw WKS-u, gdzie spędził ostatnie miesiące w Śląsku.

- Były sugestie o zmianie klubu. Braliśmy to pod uwagę, ale propozycja nie była dobra dla rozwoju Filipa. On nie był w tamtym momencie gotowy na zmianę otoczenia. Upatrywaliśmy szansę, że pokaże się u nowego trenera i będzie rywalizował o miejsce w składzie. Tak się nie stało. Wtedy wiedzieliśmy, że musimy poszukać klubu, który będzie miał na niego plan

- tłumaczy Suwary.

Ostatecznie po spadku WKS-u do I ligi, kontrakt Rejczyka został rozwiązany. Jego pobyt w Śląsku można określić dużym niewypałem, ale otoczenie zawodnika czuje też rozczarowanie podejściem klubu - Zabolało mnie to, jak Śląsk podchodził do Filipa. Czuliśmy, że przesunięcie go do rezerw nie jest do końca sportową decyzją - stwierdził agent Filipa Rejczyka. Inną kością niezgody były też pojawiające się w mediach informacje o dużych zarobkach 19-latka (50-60 tysięcy miesięcznie). To wysoka kwota, choć według Tomasza Suwary nieprawdziwa i właśnie o to ma żal do Śląska, że ten nie zdementował pogłosek:

- Zarówno zawodnika, jak i jego otoczenie denerwowały pogłoski o zarobkach. To było krzywdzące. Oczywiście pojawiające się kwoty w mediach nie miały nic wspólnego z rzeczywistością. Prosiliśmy nowe osoby w klubie, by je zdementowały, ale nie zrobiły tego, do dziś nie wiem dlaczego. Przecież to było w interesie Śląska. Filip poczuł, że został sam.

Dziś Filip Rejczyk to piłkarz GKS-u Katowice i choć to klub ekstraklasowy, to na najwyższym poziomie rozgrywkowym zagrał w tym sezonie tylko minutę. Więcej szans pomocnik dostaje w rezerwach, występujących w V lidze.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.