Rozmiar: 43 bajtw

Informacje
Historia
Stadion i bilety
Aleja Gwiazd
Statystyki

Skad
Terminarz
Pikarz meczu
Relacje
Relacje LIVE
Analizy taktyczne
Chodnym okiem
Nakadk
Liga Mistrzw
Liga Europy
Puchar Polski
Puchar Ekstraklasy
Skrty filmowe

Skad
Tabela
Terminarz

Miesicznik lsk
Nabr
Archiwum
Galeria
Multimedia
piewnik
Forum
Czat
Redakcja



Jak oceniasz pracę Stanislava Levy'ego?
jest świetny!
 [tally] 15%
powinno być lepiej
 [tally] 35%
bez zastrzeżeń
 [tally] 23%
kiepsko
 [tally] 25%
nie mam zdania
 [tally] 2%
Wyniki: 8279 Archiwum

  1000 wspomnie na 1000. mecz lska w ekstraklasie!

     Jeeli witowanie wie si z celebrowaniem szczeglnego momentu, to 23. lutego cay pikarski Wrocaw powinien ustawi si w kolejce po symbolicznego szampana. Tego dnia lsk rozegra swj tysiczny mecz w najwyszej klasie rozgrywkowej w Polsce! Nie przejdziemy obok tego wydarzenia obojtnie dziki naszemu pomysowy bdziemy mogli wsplnie podzieli si naszymi refleksjami zwizanymi z WKS-em. 1000 Waszych wspomnie na 1000. mecz lska w ekstraklasie tylko od Was zaley, czy nasz projekt si powiedzie. Do meczu z Widzewem d chcemy zebra w jednym miejscu Wasze przemylenia, ktre zostan opublikowane na specjalnej podstronie w naszym serwisie. Nie pogardzimy take interesujcymi, archiwalnymi zdjciami, a najciekawsze wspomnienia oraz fotografie bdziemy publikowa na stronie gwnej. W ten sposb chcemy stworzy wyjtkowy pamitnik minimum tysica osb, ktre, tak jak my kochaj zielono-biao-czerwone barwy. Liczymy na Wasz aktywno i dla uatwienia kontaktu stworzylimy specjalny formularz kontaktowy. Teksty i zaczniki (zdjcia, np. starych biletw z meczw ekstraklasy, cokolwiek ciekawego) moecie wysya take na adres mailowy redakcja@slasknet.com. Dodatkowo w prawej czci LSKnetu znajdziecie wyniki piciu losowo wybranych historycznych wynikw lska w ekstraklasie warto niektre mecze sobie przypomnie oraz wybrany losowy wpis. Wszystko dla Was i z myl o Was czekamy na Wasze wspomnienia!

Zebralimy ju 235 wspomnie!

Dodaj wasne wspomnienie do meczu!

Wspomnienie meczu o numerze: 1 (16.8.64r.)
Szombierki Bytom - Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

Mój pierwszy mecz w wieku 8 lat

F

Wspomnienie meczu o numerze: 1 (16.8.64r.)
Szombierki Bytom - Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

mialem wtedy 11 lat , slask przegrywal bardzo szybko 1-0 ale tez szybko odpowiedzial tarasiewicz strzelil 3 bramki

daniel

Wspomnienie meczu o numerze: 1 (16.8.64r.)
Szombierki Bytom - Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)

Mój pierwszy poważny wyjazd za Śląskiem, wcześniej miałem zaliczone tylko miejscowości w regionie w czasach trzecioligowych. Mimo złego wyniku z najgorszym dla wielu z nas rywalem uważałem że może i dobrze się stało bo dzięki tej porażce trenera Ryśka Tarasiewicza w końcu wywalą i przynajmniej nie spadniemy, a Widzew jeszcze zdążymy pokonać. Rysio rzeczywiście poleciał, a potem stały się faktem trzy niesamowite sprawy - wicemistrz, w kolejnym sezonie mistrz... i same remisy lub porażki z Widzewem. Od 2006 roku nie możemy z nimi wygrać. W 1000cznym meczu czas na rewanż.

bartek

Wspomnienie meczu o numerze: 131 (25.8.73r.)
Śląsk Wrocław - Łódzki KS 1:0 (1:0)

Nie był to mój pierwszy mecz Śląska jaki widziałem, pamiętam atmosferę radości po awansie do pierwszej ligi oraz bramkę Malinowskiego. Wcześniej obserwowałem kilkanaście meczów z czasów pierwszej bytności w ekstraklasie w latach 60-tych, ale nie umiem odtworzyć z pamięci jakie to były mecze. Pamiętam sylwetki i nazwiska najlepszych piłkarzy, stadion na Oporowskiej, z bieżnią, stary domek klubowy ,z którego wychodzili zawodnicy i sędziowie i płot drewniany wzdłuż nasypu kolejowego, za którym rosły drzewa. Kilka meczów oglądałem właśnie z tych drzew. Regułą było poproszenie starszej osoby o wprowadzenie na stadion bez biletu. Jak się nie udało to pozostawały właśnie te drzewa. Pamiętam, że tego później zabroniono, a na nasypie pojawiły się dwa groźne psy, chyba z SOK-istami. Myślę,że widziałem prawie wszystkie mecze Śląska we Wrocławiu w latach 80-tych i 90-tych,zarówno te na Oporowskiej, jak i na Stadionie Olimpijskim. W następnych latach rzadziej odwiedzałem nasze stadiony. Z ogromną satysfakcją odebrałem zdobycie po raz drugi tytułu i to na nowym obiekcie. Wszystkim młodym sympatykom WKS-u z okazji tysięcznego meczu w ekstraklasie życzę by na kolejny tytuł nie musieli czekać tak długo jak ja.

Janusz,1954

Wspomnienie meczu o numerze: 156 (5.5.74r.)
Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

Rok chyba 1974 i powrót Śląska do I. ligi. Wybraliśmy się na Legię. Ja(7), Maciek(6) i jego Tata.
Biletów zabrakło więc mieliśmy oglądać z Pafawagu ale tata dał w łapę na bramce i weszliśmy po rozpoczęciu.
Pamiętam jak siedzimy na wirażu na ławeczce i I-ym rzędzie pod płotem i pomachujemy malutką flagą Śląska na cienkim kijku uszytą przez Mamę Maćka.
Śląsk przegrał 0:1 a ja gdzieś (w TV ? na jakimś zdjęciu ?) widziałem później małą flagę nad nieprzebranym tłumem. Tak to pamiętam ale czy tak było?


cysiu

Wspomnienie meczu o numerze: 261 (12.10.77r.)
Śląsk Wrocław - Zagłębie Sosnowiec 0:3 (0:3)

Na mecze jeździmy Syrenką. Prawie zawsze komplet. Z przodu między lampami fragment plakatu z napisem Śląsk, w oknie mała flaga: biało-zielono-biało-czerwona. Jest kwiecień 1974 - Poznań 0:4, następny mecz w Wałbrzychu 0:3, nareszcie u siebie Stal 0:5 (gościu od zegara dwa razy chodził po nr z wynikiem). Takich batów w ciągu niecałego miesiąca już chyba potem nie było. Sukcesy pamiętamy wszyscy, o porażkach chcemy zapomnieć ale też te 12 bramek w plecy boli do dziś.

53zibi

Wspomnienie meczu o numerze: 297 (11.3.79r.)
Śląsk Wrocław - Szombierki Bytom 0:2 (0:0)

Witam to był mój pierwszy mecz choć z niego nie pamiętam nic. Zabrał mnie na niego mój tato, kibic z krwi i kości. Później samodzielnie (z kolegami) byłem na meczu z Bałtykiem Gdynia 1:0 od tego meczu bardzo rzadko opuszczałem mecze Śląska. Dnia 22.03.86r zaliczyłem swój pierwszy wyjazd do Wałbrzycha na Górnik 0:0 i byłem najmłodszym na tym meczu, tak przynajmniej mówił Pluto :-) Wszystkich meczy niestety nie zliczę gdyż pamięć już nie ta ale ładnych parę setek będzie + ponad 200 wyjazdów i kilka na kosza gdy Śląsk był Śląskiem. Teraz bywam rzadko (emigracja) ale jak tylko jestem we Wrocku to na meczu się pojawię nawet o lasce. Pozdrawiam

Dado

Wspomnienie meczu o numerze: 300 (31.3.79r.)
Odra Opole - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)

Pierwszy mój wyjazd ze Sląskiem.Cały pociąg kibiców śląska jakie bilety ,konduktorzy nie próbowali nawet sprawdzać biletów.W Opolu piechotą na stadion"odra opole ja ciebie w d... pie...".Młyny odry i śląska siedziały po tej samej stronie oddzielał nas tylko pusta przestrzeń.. Kilku milicjantów i tajniaków kręciło się w pobliżu robili zdjęcia (ciekawe czy w ipn-nie są te fotki z wyjazdów)Zadyma zaczęła się po meczu poza stadionem ,dostałem sztachetą w głowę .pamiętam że cały we krwi schroniłem się u jubilera, przeczekałem i jakoś dotarłem na dworzec.Wróciłem ze śliwą i z bandażem na głowie ale szczęśliwy mój Śląsk wygrał reszta się nie liczyła.pozdrawiam !

cygan

Wspomnienie meczu o numerze: 387 (14.3.82r.)
Śląsk Wrocław - Bałtyk Gdynia 3:1 (1:1)

Mój pierwszy mecz na którym się pojawiłem z ojcem na Oporowskiej 62 to rok 1982 i mecz Ślaska z Bałtykiem Gdynia. Wygraliśmy 3:1, sam zacząłem chodzić systematycznie na każdy mecz tak od około 1988 roku.

Vitto

Wspomnienie meczu o numerze: 400 (9.5.82r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Co tu dużo gadać... Miałem wtedy 15 lat i z chłopakami z osiedla chodziliśmy do młyna. Miała być wielka feta w końcu wystarczyło wygrać z Wisłą i drugi tytuł Mistrza Polski byłby nasz! Było wejście z bramą. Na stadionie "dziki" tłum. No a potem, Skrobowski, karny i tydzień totalnego dołku... Jak się potem okazało mecz był nieźle przekręcony, choć wtedy o tym nic nie wiedzieliśmy. Ale przyszedł 2012 rok i Wisełka oddała co zabrała.

Lolo

Wspomnienie meczu o numerze: 400 (9.5.82r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Miałem niecałe 12 lat, siedziałem pod zegarem na wirażu. Pamiętam tego karnego do dzisiaj, czasem nawet śni mi się. Byłem na tym spotkaniu z kumplem z podstawówki, który grał w Śląsku w trampkarzach, znał wszystkich zawodników na pamięć a ja się uczyłem od niego. Pamiętam tą rozpacz po meczu, ja płakałem, Michał płakał a jego ojciec chciał jak najszybciej nas wyprowadzić ze stadionu. Zadyma szykowała się ogromna, ludzie byli w szoku, duża masa ludzi pod budynkiem klubowym, jakieś latające kamienie, w tramwaju 11-stce jakim wracaliśmy do domu poleciały wszystkie szyby. Matka w domu tylko modliła się aby ojciec się nie wkurzył, bo ukochany Śląsk nie zdobył mistrza. Ojciec kolejarz nie był na meczu bo był w pracy i jak wrócił rzucił do mnie - " No cóż Widzew chyba przepłacił, nie martw się synek zdobędą mistrza za rok". Nie zdobyli, a my z ojcem cierpliwie czekaliśmy kolejne 30 lat na mistrza.

Złoty

Wspomnienie meczu o numerze: 400 (9.5.82r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

A już wtedy miał być majster! No i ten karny Pawłowskiego i łzy w oczach. Chyba 20 tysięcy kibiców na Oporowskiej. Tego meczu nie zapomnę chyba nigdy.

krzyś

Wspomnienie meczu o numerze: 400 (9.5.82r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Pamiętam ten majowy dzionek, był raczej pochmurny i to już źle rokowało gdy razem z kolegami z uczelni poszliśmy na ten mecz. Siedziałem na Oporowskiej ściśnięty w pierwszych ławkach (jeszcze wtedy drewnianych) i z kumplami czekaliśmy z niecierpliwością na zwycięstwo Śląska i upragniony tytuł. Niestety rzeczywistość była okrutna. Nawet podyktowany karny nie został wykorzystany i przegraliśmy. Pamiętam szok, niedowierzanie i żal, że tak się to potoczyło. Po latach czytając komentarze i wspomnienia dotyczące ustawienia tego meczu przeżywam ogromnie ten fakt, że moi ówcześni idole piłkarscy (i nie tylko oni, również sędziowie i działacze) tak okrutnie z nas wszystkich kibiców kpili, kształtując (USTAWIAJĄC!) po swojemu wyniki meczów i całej ligi. Na szczęście los jesienią na wynagrodził tę sytuację i mogliśmy na Olimpijskim oglądać dramatyczny mecz pucharowy z Dynamem Moskwa (chóralne śpiewy Mazurka Dąbrowskiego - cały stadion stał i grzmiał, skandowanie hasła SOLIDARNOŚĆ) przeżycie niesamowite. Wracając do meczu majowego na szczęście nie pozbawił mnie wrodzonego optymizmu i nadal chodząc na piłkarskie mecze ukochanej drużyny wierzę, że wszystko jest fair, chociaż nie raz rozum podpowiada coś innego. Pozdrawiam WIELKI ŚLĄSK, CAŁA POLSKA W CIENIU ŚLĄSKA.

ADAM

Wspomnienie meczu o numerze: 400 (9.5.82r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Koszmarne wspomnienia z tego meczu żyły w mojej świadomości przez 30 kolejnych lat, aż do 6 maja ubiegłego roku. Był to pierwszy rok moich studiów we Wrocławiu, pierwszy rok stanu wojennego oraz nomen omen Dzień Zwycięstwa. Ja kibic WKS-u od momentu drugiego awansu do ekstraklasy ( czyli od 1973 roku ) czekałem na ten mecz praktycznie całą wiosnę. Śląsk grał wówczas doskonale i niepotrzebnie zamiast treningiem zajął się "podchodami" pod kolegów z Wisły ( Widzew zrobił to lepiej ). Przed meczem kupiłem koszulkę z napisem "Śląsk Wrocław Mistrz Polski 1982", którą z roztargnienia po meczu zostawiłem na trybunach. O samym meczu napisano w mediach do tej pory chyba już dosłownie wszystko. Szkoda tej porażki bo wszystko było gotowe na wielką fetę a pozostał smutek i żal straconej szansy.

chris_1973

Wspomnienie meczu o numerze: 400 (9.5.82r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:1 (0:1)

Miałem wtedy 16 lat. Śląśk grał doskonale. Jego postawa dawała nam wszystkim możliwość ucieczki od szarej i smutnej rzeczywistości dnia codziennego (stan wojenny). Na mecz wybrałem się z dwoma kolegami ze szkoły podstawowej (Mackiem i Sławkiem). Byliśmy na stadionie na godzinę przed spotkaniem, ale trybuny były już zapełnione. Staliśmy na zakręcie po prawej stronie zegara. Atmosfera pełna napięcia i podniecenia. Kibice na żylecie mieli już przygotowane transparenty oznajmiające zdobycie mistrzostwa. Byliśmy zdziwieni że niektórzy piłkarze Wisły (Skrobowski i chyba Wróbel lub Iwan) pojawili się w "szpanerskich" skórzanych kurtkach na narożniku boiska. Sprawiało to wrażenie jak by chcieli sprawdzić stan płyty. Wisła grała wtedy o nic, wiec takie "profesjonalne" podejście do ostatniego meczu sezonu stanowiło pewne kuriozum. Same zawody były niesamowicie nerwowe. Wisła grała jak o swoje życie. A Śląsk nacierał bez skutku. Potem ten karny Pawłowskiego. Krzyczałem żeby go nie egzekwował bo tydzień wcześniej w Mielcu przestrzelił i Śląsk przegrał. No ale stało się. Po meczu złość i frustracja. W tramwaju aż do Sepolna prawie się nie odzywałem do moich kolegów. Była sobota. Gdy przyszedłem do domu, włączyłem radio aby posłuchał "listy przebojów" na 3-ce. Nawet "For Those About to Rock" w wykonaniu AC/DC brzmiało smutno. Kilka miesięcy później, już na emigracji na której zyję do dnia dzisiejszego, oglądałem mecze Widzewa z Juventusem. I pomyślałem sobie że Śląsk,niezależnie od tego jak był wówczas dobry, tak daleko jak Widzew jednak by w PM nie doszedł. Pokonanie przez Śląsk Dundee United dwa lata temu, i zdobycie mistrzostwa przed rokiem spowodowało ze odżyły dawne wspomnienia. Pozdrawiam. Do BOJU WKS!

Krzysztof

Wspomnienie meczu o numerze: 408 (25.9.82r.)
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:1 (0:1)

Miałem wtedy 7 lat, ale to był już mój drugi sezon. Na pierwszy mecz, rok wcześniej, zabrał mnie dziadek. Śląsk wygrał z Legią 2:0, podobało mi się, ale miłość przyszła rok później. Śląsk miał wspaniałą drużynę. Lecz w tym meczy z Ruchem coś się nie układało. Do przerwy 0:1 i pachniało niespodzianką. Jednak Śląsk cały czas atakował, czuło się w powietrzu, że wyrównanie musi paść (jako 7 latek byłem tego pewien). Jednak mecz trwał a tu cały czas 0:1. Pamiętam tą wyrównującą bramkę (chyba Pękala). Krzyk stadionu, a ja po prostu rozpłakałem się ze szczęścia, wzruszenia. Myślę, że wtedy pojawiła się miłość. Miłość do klubu. Tak, nie boję się tego słowa. Trwa już 31 lat. Dla mnie to "więcej niż klub".

kriss75

Wspomnienie meczu o numerze: 421 (23.4.83r.)
Śląsk Wrocław - Szombierki Bytom 2:1 (1:0)

Mój pierwszy świadomy mecz Śląska. Wcześniej rzadko chodziłem jako przylepa z ojcem. Tu od niedawna zacząłem interesować się piłką. Zabrał mnie sąsiad, który chodził regularnie na Oporowską. Śląsk rok wcześniej omal nie zdobył mistrzostwa Polski, po rundzie jesiennej był liderem. Wiosna była jednak słabsza. Mecz z Szombierkami był ciekawy. Pamiętam efektowny gol z wolnego kapitana Śląska Romana Fabera oraz bramkę mojego późniejszego idola Ryśka Tarasiewicza. Śląsk wygrał a ja od tego momentu na zawsze stałem się Śląskoholikiem.

Jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 430 (19.6.83r.)
Śląsk Wrocław - Bałtyk Gdynia 2:1 (1:0)

Mecz wydarzenie. Pożegnanie Idola Janusza Sybisa. Jasiu p pół roku pobytu w Niemczech przyjechał do Polski aby zagrać w ostatnim meczu sezonu 82/83. Jesienią z Sybisem Śląsk był liderem. Na koniec sezonu zajął VI miejsce. Mim zawodu słabą wiosną Cały Wrocław żegnał idola. Stadion pękał w szwach gromkie Jasiu Sybis !!Mecz na średnim poziomie ale najważniejsze było pożegnanie. A Sybis odwdzieczył się strzelając (chyba nawet głową) bramkę. W II połowie meczu Bałtyk wyrównał ale w końcówce po dośrodkowania Sybisa z wolnego gola na wagę zwycięstwa strzelił Paweł Król.

jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 445 (12.11.83r.)
Śląsk Wrocław - Zagłębie Sosnowiec 2:0 (2:0)

Ostatni mecz mojego inauguracyjnego roku 83. I po raz drugi oglądałem zwycięstwo z Zagłębiem. Mecz niby bez historii gdyby nie dwa fakty. Po pierwsze pierwszy raz w życiu przyjechałem na Oporowską sam bez opieki. Po drugie był to debiut Andrzeja Rudego. Najbardziej utalentowanego zawodnika Śląska jakiego widziałem

Jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 446 (10.3.84r.)
Śląsk Wrocław - Motor Lublin 2:0 (2:0)

Dość smutne wspomnienie. Śląsk wygrał 2:0 po meczu na zaśnieżonym boisku. Ale też po tym meczu dowiedziałem się, ze podczas jego trwania zmarł na zawał wieloletni kibic Śląska. Z góry przepraszam jeśli kogoś urazę ale przez lata towarzyszyła mi myśl że jeśli przyjdzie odchodzić z tego świata to pięknie byłoby to zrobić na meczu ukochanego Śląska.

Jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 450 (14.4.84r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 2:2 (1:1)

Emocjonujący mecz. Dużo walki emocji ale dla mnie zapadł w pamięć z innego powodu... W pewnym momencie sędzia podyktował rzut wolny dla Śląska około 20 m od bramki Górnika. Piłkę ustawił kapitan drużyny Roman Faber. Rzuty wolne to była jego wizytówka. Cżesto tak strzelał bramki. Gdy wszyscy oczekiwali jego strzału piłkę nieoczekiwanie strzał oddał Rysiek Tarasiewicz. Fantastyczny strzał w okienko, jedna z ładniejszych bramek. Od tego momentu rzuty wolne to już była domena Tarasia. Strzelił tak mnóstwo bramek.

jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 457 (26.5.84r.)
Śląsk Wrocław - Szombierki Bytom 3:2 (2:0)

W sumie nie wiem czemu ten mecz zapadł mi aż tak bardzo w pamięć. Z pozornie łatwo zapowiadającego się zwycięstwa zrobiła się nerwówka . Śląsk prowadził 2:0 po dwóch bramkach Tarasia. Na 3:0 podwyższył ładnym strza łęm z dystansu Jurek Matys. . Wszyscy czekaliśmy na kolejne bramki tymczasem gola dla Szombierek strzelił mało wtedy jeszcze znany Marek Koniarek. Po jednej z kolejnych akcji Szombierek pozornie neigrożne lekkie uderzenie Koniarka. Do piłki podbiegają bramkarz Zdzichu Kostrzewa i stoper Paweł Król. Paweł widząc Kostrzewe cofa sie, a piłka obok zdezorientowanego Kostrzewy wpada do siatki. 3:2. Wynik się utrzymał ale ta sytuacja utkwiła mi w pamięci. Obaj uczestnicy tej niefortunnej sytuacji byli moimi ulubieńcami. Paweł Król to najlepszy stoper jakiego pamiętam w Śląsku a Zdzichu to super bramkarz ale też niesłychanie wspaniały człowiek (patrz jego sylwetka w alei gwiazd). Po latach przeżywałem bardzo jego tragiczną i bezsensowną śmierć. Po tej bramce zapamiętałem też włsciekłość Kostrzewy gdy trener Papiewski zmienił go na Jasia Jedynaka

jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 474 (17.11.84r.)
Radomiak - Śląsk Wrocław 0:0 (0:0)

Wyjazd do Radomia w 17 w tym jeden Lechita i ŁKS-iak - najważniejsza rzecz z tego meczu to wjazd na peron w Radomiu i pomimo "komitetu powitalnego" okrzyk "N" - "panowie barwy w górę i Wuuu.Kaaaa...eeeeS tak jak by nas było parę tysięcy" ekstremalny wyjazd, i pomimo oklep jakie tam wyłapałem było warto. Ekipa wyjazdowa też super skład.

Pocisk

Wspomnienie meczu o numerze: 487 (9.6.85r.)
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 3:0 (2:0)

Przekonujące zwycięstwo i bardzo dobry mecz Śląska. Ja zapamięałemten mecz z innego powodu. Pierwszą swoją bramkę w Śląsku strzelił Darek Marciniak. Jeden z większych talentów i barwniejszych postaci. Do Śląska przyszedł z Widzewa parę miesięcy wcześniej. Trochę w rozliczeniu za reprezentacyjnego obrońcę Kazimierza Przybysia, trochę z nadzieją, że wojsko utemperuje niesforny charakter. Darek pol roku wczesniej skonczyl 18 lat, Talent pierwsza klasa ale i rogatadusza. Starsi kibice pamiętają go z "prywatnych kontaktow" Tarek gral tak jak żył widowiskowo. Dobre mecze potem odlot odsuniecie od druzyny pobyt w jednostce wojskowej deklaracja zmiany. Wracal do gry gral super a potem powtorka. Pozniej w innych klubach tez grał podobnie. Niestety niespełna 18 lat po tym meczu "Marcin" odszedł z tego świata

jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 489 (19.6.85r.)
Śląsk Wrocław - Radomiak 2:0 (1:0)

Samego spotkania dobrze nie pamiętam (nasi musieli wtedy wygrać i wygrali) ale zapmiętałem wydarzenia przed meczem. Tak się składało że gdy mieszkałem w Polsce to blisko berzy i na moim podwórku - Gwarna ulica - zawsze coś się działo. Wtedy oklep wyłapali przyjezdni i nasi skasowali jak dobrze pamiętam 3 szaliki. Nikt z tamatej naszej ekipy już na mecze nie chodzi - z tego co wiem. Czasem któs okazjonalnie się pojawi.

Złoty


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
nastpne >>
Rozmiar: 43 bajtw