Jeeli witowanie wie si z celebrowaniem szczeglnego momentu, to 23. lutego cay pikarski Wrocaw powinien ustawi si w kolejce po symbolicznego szampana. Tego dnia lsk rozegra swj tysiczny mecz w najwyszej klasie rozgrywkowej w Polsce! Nie przejdziemy obok tego wydarzenia obojtnie dziki naszemu pomysowy bdziemy mogli wsplnie podzieli si naszymi refleksjami zwizanymi z WKS-em. 1000 Waszych wspomnie na 1000. mecz lska w ekstraklasie tylko od Was zaley, czy nasz projekt si powiedzie. Do meczu z Widzewem d chcemy zebra w jednym miejscu Wasze przemylenia, ktre zostan opublikowane na specjalnej podstronie w naszym serwisie. Nie pogardzimy take interesujcymi, archiwalnymi zdjciami, a najciekawsze wspomnienia oraz fotografie bdziemy publikowa na stronie gwnej. W ten sposb chcemy stworzy wyjtkowy pamitnik minimum tysica osb, ktre, tak jak my kochaj zielono-biao-czerwone barwy. Liczymy na Wasz aktywno i dla uatwienia kontaktu stworzylimy specjalny formularz kontaktowy. Teksty i zaczniki (zdjcia, np. starych biletw z meczw ekstraklasy, cokolwiek ciekawego) moecie wysya take na adres mailowy redakcja@slasknet.com. Dodatkowo w prawej czci LSKnetu znajdziecie wyniki piciu losowo wybranych historycznych wynikw lska w ekstraklasie warto niektre mecze sobie przypomnie oraz wybrany losowy wpis. Wszystko dla Was i z myl o Was czekamy na Wasze wspomnienia!
Zebralimy ju
235 wspomnie!
Dodaj wasne wspomnienie do meczu!
Wspomnienie meczu o numerze:
490 (
23.6.85r.)
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 3:2 (1:1)
Pamiętny mecz choć nie byłem wtedy na stadionie Lechii. Nie jeździłem wtedy na wyjazdy jeszcze. W tym czasie byłem na ostatnim meczu II ligi Ślęzy z Gwardią Warszawa. W tym czasie słuchałem w radiu Studia S-13. Śląsk po raz pierwszy od lat był zagrożony spadkiem z ligi. Śląsk prowadził korespondencyjny pojedynek z Radomiakiem, który podejmował Górnika Wałbrzych. W radiu w nerwach słuchałem jak Radomiak zdobywa kolejne bramki. Śląsk z Lechią Był zagrożony spadkiem przy wygranej Radomiaka wygranej potrzebowała Lechia ale nasi mieli wtedy tyle samo punktów co Radomiak i liczyła się różnica bramek (nie tak jak teraz bezpośrednie pojedynki). Radomiak strzelał kolejne bramki Wygrał 5:1. Ale na bramki Lechii odpowiadał Olek Socha. Śląsk przegrał 2:3. Każdy mówił, że utrzymał się jedną bramką. Tak naprawdę dwoma. gdyby Radomiak strzelił jeszcze jednego gola miałby jak my różnicę bramek -2. Ale Śląsk miał więcej strzelonych goli. W każdym razie uniknęliśmy spadku. Przez następne 8 lat nie musieliśmy walczyć o utrzymanie... W 93 roku już się nie udało.
Jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
492 (
3.8.85r.)
Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 3:0 (0:0)
Pierwszy mecz sezonu 85/86 we Wrocławiu. Do Wrocławia przyjeżdża Legia. Zapowiada się ciężki mecz. Jeszcze 1,5 miesiąca temu Śląsk w ostatniej kolejce zapewnił sobie utrzymanie a Legia straciła szansę na mistrzostwo zajmując II miejsce w lidze. Na mecz zabrałem mojego młodego brata, którego próbowałem zarazić miłością do Śląska a także kuzyna, który przyjechał do nas na wakacje. Nie żałowali. Bardzo dobry mecz w wykonaniu Śląska i efektowne zwycięstwo. Najładniejszy gol padł po samobójczym uderzeniu obrońcy Legii Gawary. Ale mecz zapadł w pamięć bo w nim narodziła się gwiazda Darka Marciniaka. Ten niesamowicie utalentowany i niesforny piłkarz zimą trafił do Śląska w rozliczeniu za Kazimierza Przybysia. Już wiosną strzelił 2 gole w meczach z Ruchem i Radomiakiem). Przeciwko Legii zagral światnie i strzelił 2 gole. A nie miał wtedy nawet 19 lat. W tym sezonie strzelił 10 goli. Kochał piłkę kochał życie. Jeden z najwiekszych zmarnowanych talentów w Śląsku. Szkoda. Ale zawsze zostanei w pamięci choćby przez takie mecze jak ten z Legią.
Jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
492 (
3.8.85r.)
Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 3:0 (0:0)
Ten mecz oglądałem z sektora pod zegarem, niedaleko siedziało kilku gostków z Legii, ale raczej grzeczni byli. Śląsk zagrał wtedy rewelacyjnie, wszyscy pokochali Marciniaka - młody 18-to letni chłopak pakuje 2 bramy warszafce. Jak mnie pamięć chyba nie myli to w tym meczu "Pani Dziekanowska" dostała czerwoną kartkę. "Szpakowski gdzie jest ta Legia, no gdzie jest ta Legia?" to był hicior tego spotkania. Jako ciekawostkę podam, że na tym meczu na zaproszenie Pawła Śpiewoka i trenera Henryka Apostela na mecz do Wrocka przyjechała ekipa działaczy polonijnego klubu z Chicago AAC Chicag Eagles. Panowie ubrani byli w granatowe marynarki z emblematem klubowym, który przypomina znaczek PZPN-u, na krytej najpierw kibice ich wyzywali ale jak się rozeszła wiadomość, że to chlopy swojaki z USA to kilkanaście flaszek wódki rozlano pod ławkami. Do dzisiaj (obecni na tym meczu) działacze z Chicago wspominają bardzo mile gościnę na stadionie Śląska. Od grudnia 1989 do końca maja 1991 roku trenerem chicagowskich "Orłów" był Apostel, który z drużyną Eagles zdobył w 1989 Amatorksi Puchar Ameryki a w 1990 zawodowy US Open Cup - wtedy to było mistrzostwo USA. W roku 1991 Chicago Eagles grał w Pucharze CONCACAF.
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
495 (
17.8.85r.)
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 4:4 (2:2)
Mój pierwszy wyjazd. Rodzicom nakłamałem że jedziemy z kolesiami pod namioty na 3 dni a tak naprawdę plecak zostawiłem u kumpla w piwnicy i zapakowałem się do nocnego pospiechu do Gdynia Główna. Starszych chłopaków znałem z widzenia ze stadionu, kilku z Gwarnej jak popijali tam czasem lub własnie kasowali kogoś z szalików. W pociągu musiałem pokazać Mazurowi - do dziś ich nie rozpoznaję - legitkę szkolną że jestem z Wrocka, szalik czy mam czysty. Cała podróz spędziłem z Plutem i paroma chłopakami - do dziś chodzą na mecze, ja niestety od klikubastu lat w Stanach. W Gdańsku czekało na nas klikunastu chłopaków z Lechii, którzy zabrali starszyznę. Ja jako małolat nie załapałem się i włóczyłem się po Gdańsku z kilkoma takimi nowicjuszami jak ja. Sam mecz był trochę dziwny wtedy dla mnie, ale wynik nie był wtedy najważniejszy dla mnie.Atmosfera na stadionie tak nie zauroczyła że ten pierwszy wyjazd nie stał się ostatnim. W Polsce komuna, kartki na wszystko a na stadionie w Gdańsku inny świat. Okrzyki - solidarność, solidarność - przypomniały mi Wrocław. Zakochałem się wtedy w kibicach Lechii i pózniej z czasme poznawałem ich coraz więcej. Powrót był z przygodami - rzucano w pociąg kamieniami - ale do Wrocka wróciłem cały i zdrowy. Pózniej przez tydzień o niczym innym nie gadałem tylko o Gdańsku i kibicach Lechii.
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
526 (
6.9.86r.)
Górnik Wałbrzych - Śląsk Wrocław 0:4 (0:1)
Mój pierwszy ligowy wyjazd na Śląsk. Co ciekawe miałem już na koncie kilka wyjazdów na Ślężę czy rezerwy Śląska. Tu jechałem z kolegą nie w zorganizowanej grupie. W tym sezonie wprowadzono nowy system punktowy. Za wygraną powyżej 3 goli zwycięzca otrzymywał 3 pkt (przy niższej 2 pkt) a przegrany -1. Do tej pory Śląskowi nie udało się wygrać wysoko. W meczu w Wałbrzychu gwiazdą został Krystian Szuster. Późniejszy mistrz Polski z Ruchem od pół roku był w wojsku w Śląsku. Ja już wiosną widziałem jego bramki w rezerwach, w I zespole zadebiutował niedawno. W meczu z Wałbrzychem ustrzelił hatt tricka. Czwartą bramkę dorzucił Olek Socha. 4:0 historyczne 3 punkty wygrana z największym rywalem i radosny powrót do Wrocławia!
jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
526 (
6.9.86r.)
Górnik Wałbrzych - Śląsk Wrocław 0:4 (0:1)
pamietam 4 wyjazd i 1000-1300 z wroclawia
kibol
Wspomnienie meczu o numerze:
529 (
28.9.86r.)
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2:1 (2:0)
Zaczeła się moja przygoda ze Śląskiem.
Mirek
Wspomnienie meczu o numerze:
529 (
28.9.86r.)
Śląsk Wrocław - Lechia Gdańsk 2:1 (2:0)
Podczas meczu przyszłam na świat (oczywiście nie na stadionie, tylko w szpitalu), ale tato poszedł na mecz zamiast być przy moich narodzinach. A teraz się dziwi, że wyrosła ze mnie taka kibicka Śląska ;-)
Agata
Wspomnienie meczu o numerze:
541 (
5.4.87r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Wałbrzych 1:1 (1:0)
Pierwsza wizyta na oporowskiej jako 10-ciolatek namowilem ojca ktory nie chodzil na mecze.No i zaczelo sie.
S
Wspomnienie meczu o numerze:
544 (
2.5.87r.)
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Z tego wyjazdu pamiętam jak Milana ojciec u nich w domu poczęstował mnie i Młodego Presleya zupą rybną, nigdy więcej w życiu do dziś tak smacznej zupy rybnej nie jadłem. Później pojechaliśmy na molo w Sopocie a tam wesoła gromadka z Wrocka taplała się w wodzie. Nagi Kaskarino chasający po plaży za pannami, kurde tego się nigdy nie zapomni, ten wspólny marsz po meczu z "Solidarnością" na ustach i milicjanty pochowane po rogach.
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
549 (
14.6.87r.)
Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 2:1 (2:1)
Pierwszy mecz na Oporowskiej. Zabrał mnie dziadek. Mając niespełna 5 lat nie wiedziałem jeszcze o co w tym wszystkim chodzi, ale wybuch radości na koniec był niesamowity.
Duban
Wspomnienie meczu o numerze:
550 (
21.6.87r.)
Katowice - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Jeden z bardziej zwariowanych moich wyjazdów jaki zaliczyłem w życiu. W sobotę wieczorem kumpel miał "18-stkę" i ostro balowaliśmy u niego. Całą noc tańce, kira i panienki. Rano bardzo zmęczony wsiadłem do pociagu w stronę Katowic, w którym jechało kilku chłopaków co miało kolesi w GKS-ie - zgoda była wtedy z Hansyami. Ja drzemka lekka i budzę się w Gliwicach w pustym pociągu. Towarzystwo się przesiadło a ja sam zostałem, wychodzę na berzę a tam kolesie z Piasta podbijają i na piwko zapraszają. Panowie ja na mecz do Katowic, na stadion muszę. "Chłopie zdążymy i na piwko i na mecz, idziesz z nami i nie ma gadania". Lekko wydygałem bo ja sam a ich 4 było. No ale nie pękam z Wrocka jestem a nie z Poznania. Chłopaki mnie naprawdę ugościli po królewsku, Gliwice zaliczyłem, Park Rozrywki w Chorzowie - mecz był na Stadionie Śląskim - gdzie z Ruchem mielismy spięcie, popiłem i krupnioków pojadłem. Jak mnie chłopaki od nas na sektorze zobaczyli z kaszankami to nie werzyli. Pózniej kilka razy spotkałem się z chłopakami z Piasta aż do czasu kosy, która zrodziła się u nas na berzie. Powrót z meczu też był ciekawy, psiarnia nas prowadziła przez osiedla a Ruch się czaił wszędzie. Pamiętak jak z wieżowca zaczeli kamieniami nas bombardować. Wyjazd naprawdę dla mnie był królewski choć Śląsk nie wygrał z GKS-em. Za kilka dni znów się spotkaliśmy razem z Piastem, tym razem w Opolu na finale Pucharu Polski.
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
557 (
12.9.87r.)
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 2:1 (2:1)
Pierwszy mój mecz ligowy Śląska na Olimpijskim. Wkrótce miał się tu odbyć mecz PEZP z Realem San Sebastian. Mec przy światłach to wtedy też była nowość. Jagiellonia szybko objęła prowadzenie, jednak 2 gole Mandzieja dały Śląskowi zwycięstwo. Z tego meczu pamiętam też bogata twórczość naszych kibiców na temat Jagiellonii oraz przyśpiewkę Jagi na temat swojego najlepszego strzelca Jacek, Jacek B Jacek Bayer Ole... Tą piosenkę moi koledzy przerobili i wznosili okrzyki o mnie :)
jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
560 (
4.10.87r.)
Śląsk Wrocław - Łódzki KS 2:1 (2:1)
To był meczyk, który zapamiętałem raczej z tego że kilka dni wcześniej graliśmy w pucharach z Realem Sociedad i na Grunwaldzie była tygodniówka - czyli konkretna impreza z udziałem kibiców z zaprzyjaźnionych klubów. Romek wspomina o niej w książce. Chłopaki z ŁKS-su juz od tygodnia balowali we Wrocku. Na mecz ciężko im było dojechać, kilku nawet nie dało rady. Teraz się knajpy wynajmuje aby braci gościć, wtedy cała parafia i kamienica wiedziała że Śląsk gra mecz. Bawił się człowiek...
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
562 (
24.10.87r.)
Śląsk Wrocław - Bałtyk Gdynia 4:2 (1:2)
Tej jesieni Śląsk grał bardzo dobrze. Ogólnie był to rok Śląska. Wiosną IV miejsce w lidze (najlepsze od 5 lat, wynik niepoprawiony przez 24 lata), zdobył Puchar Polski i Superpuchar. Jesienią mieliśmy mecze w PEZP a w lidze też Śląsk był w czołówce. Prze meczem z Bałtykiem wrocławianie mieli jednak lekki spadek formy. w 4 meczach zanotowali 1 zwycięstwo, 2 remisy i porażkę. Teraz mieli być faworytem, mimo, że w zespole zabrakło kilku podstawowych graczy. Do składu po kontuzji wracał jednak Andrzej Rudy. Tymczasem po około pół godzinie gry Bałtyk prowadził 2:0!. Bramki strzelali Kałużny oraz Bolesław Błaszczyk, wychowanek Lechii, który niedawno odbywał służbę wojskową w Śląsku. Grał tylko (zresztą b. dobrze) w rezerwach. Do I zespołu Śląska nie trafił. Teraz się zemścił. Wtedy zobaczyłem coś, czego mam nadzieje nigdy nie zobaczyć. Z ponad 10 tys widzów w 30 minucie blisko połowa opuściła stadion. Patrzyłem na nich z pogardą. Wierzyłem w mój Śląsk. Przed przerwą z karnego kontaktową bramkę strzelił Stefan Machaj. W II połowie popis gry dał Andrzej Rudy. Pociągnął drużynę, która grała o niebo lepiej niż w I połowie. wyrównał Zbyszek Mandziejewicz. Kolejną bramkę strzelił pięknym strzałem z dystansu Andrzej Rudy i wreszcie Andrzej wymanewrował obrońców i wyłożył piłkę Mariuszowi Stelmachowi, który z bliska dopełnił formalności. Wtedy drużyna pokazała charakter. A ja wyobrażałem sobie miny tych, którzy w 30 minucie opuścili stadion gdy zobaczą wynik.
Jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
564 (
15.11.87r.)
Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 2:1 (0:1)
Śląsk właśnie odpadł z Pucharu Zdobywców Pucharów,Pogon też pożegnała się z pucharami, mecz czuba tabeli... Sektor gości pełny kiboli z pomorza, Marek Leśniak drybluje i pod koniec pierwszej połowy wsadza nam bramkę i ląduje na ogrodzeniu sektora gości,totalne szaleństwo śledzi, dla mnie dziesięciolatka super sprawa jak piłkarz świętuje z kibicami,ale to był Marek Leśniak.W drugiej połowie Wojskowi wyciągnęli na 2:1, ale w mojej pamięci na zawsze zostanie Leśniak na ogrodzeniu... 1987 dla mnie był specjalnym rokiem: Puchar Polski, mecz z San Sebastian na Olimpijskim pełnym kiboli,grajki jak Jedynak, Król, Machaj, Mandziej, Tęsior, Marciniak, Prusik, Góra, Tarasiewicz, mój idol Andrzej Rudy... 1987 to był mój rok, kiedy zostałem fanatykiem Wojskowych!!!
Bartek
bartek
Wspomnienie meczu o numerze:
580 (
18.6.88r.)
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 0:2 (0:0)
Ostatni mecz sezonu 87/88. Bardzo dziwnego sezonu. Po Świetnej jesieni wydawało się, że Śląsk znów ma pewne Puchary (rok wcześniej był Puchar Polski). Niestety wiosną Śląsk grał fatalnie i zdobył tylko 9 punktów. Sporo było kontuzji (Taraś, Prusik, Król) ale to niczego nie tłumaczy. Gra była katastrofalna. Mecz z Zagłębiem nie zgromadził wielkiej publiczności. W tym samym czasie był jakiś mecz Mistrzostw Europy. Śląsk znow zagrał słabiej i przegrał. Jednak po meczu była feta. To był ostatni mecz na ławce trenerskiej Henryka Apostela. Mimo słabej wiosny kibice żegnali go z honorami. Pa,iętam wpadli na boisko i podrzucali w górę. Takie czasy... Po tym sezonie odszedł też Andrzej Rudy i Darek Marciniak... Drużyna lat 80 długo grająca razem zaczęła się sypać... Rok później odszedł Rysiek Tarasiewicz, Stefan Machaj i Paweł Król )który później na krótko wrócił doŚląska) potem Waldek Prusik....
Jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
581 (
30.7.88r.)
Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)
Hej
Mój pierwszy tak daleki wyjazd. Super bramka RYSZARDA TARASIEWICZA Z WOLNEGO.
Przygody z Plutą i Puchaczem no i BOŃKIEM ( z trójkąta )
Marcin
MARCIN
Wspomnienie meczu o numerze:
581 (
30.7.88r.)
Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 1:1 (1:0)
Pierwszy mecz sezonu. Po odejściu trenerra Aposela naławce trenerskiej zasiadł Alojzy Łysko. Nadzieje były, w końcu to trener roku wg Piłki Nożnej z 86 roku. Ja w te wakacje byłem na obozie wędrownym w Pieninach. W tym dniu wracalismy. Urwałem się z pociagu i udałem sie do Zabrza. Za wyliczoną c do grosza kase kupilem bilet. I tu ciekawoska. Wchodziłem na stadion z ogromniastym plecakiem ze stelazem. Wpuscili. Pozwolili nawet wniesc konserwe w puszce (a wtedy robionebyły z grubej blachy, można było nią miotać:)) Był to jeden z niewielu moich wyjazdów w młynie.
Mecz z mistrzem Polski był ciekawy. W I połowie strzałemz dystansu popisał się Robert Warzycha. Śląsk walczył i w samej końcówce przepieknym uderzeniem z dystansu popisał sie Rysiu Tarasiewicz, który lubiał strzelać gole Gornikowi. Remis radość i dobre nadzieje na nowy sezon. Niestety był to jeden z nielicznych meczów fatalnej jeseni. Radosne chwile mialy przyjsc wiosna
Jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
591 (
8.10.88r.)
Śląsk Wrocław - Wisła Kraków 0:0 (0:0)
Pamiętny mecz dla mnie pod kilkoma względami. Po pierwsze przyjeżdzała Wisła i wiedzieliśmy że będzie kosa. Dlaczego tak się stało nie mnie wnikać, decyzja zapadła u starszyzny i nie było gadania. Po drugie dzię wcześniej kończyłem 18 lat i impreza była taka że chyba połowa "Pałacyku" zamiast balować na dyskotece przewineła się przez moją chatę. Nie mogłem tego ogarnąć, psiarnia 2 razy przyjeżdzała nas uspokajać. Rano jak już wszyscy mieli dosyć zostało u mnie 8-10 osób a ja na berzę się wybrałem aby Krakusów przywitać. Nic się nie działo przed meczem, spokojnie było. Dopiero na stadionie ruszyliśmy na Wisłę, która przez płotek na bieżnię uciekła. Po kilku latach właśnie na Gwarnej - na moim podwórku - początki nowej zgody się nieformalnie zaczynały. Wisła wracała z Lubina i czekała na pociąg. Zamiast awantury, była wspólna impreza na ławeczkach pod moimi oknami.
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
596 (
11.3.89r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
Po fatalnej jesieni 88 widmo porażki zawisło nad Śląskiem. 9 punktów tylko jedno zwycięstwo... Dymisja trenera Łyski, który wcześniej odnosił dobre wyniki z drużynami z Górnego Śląska... Nowym trenerem został ROmuald Szukiełowicz, trener młody wcześniej pamiętałem go z Pafawagu (III liga) i Moto Jelcza (II). Czy podoła? Zimą nastąpił duży zaciąg do wojska. Adam Matysek, Roman Szewczyk, Mirosław Jaworski, Janusz Łuczak (sporo bramek w spariongach) a także Józef Trojak Robert Soprych...W sparingach Śląsk grał bardzo dobrze ale jak będzie w lidze? To była zagadka. W I meczu wiosny do Wrocławia przyjeżdzał mistrz Polski Górnik Zabrze. Jesienią pojedynek w Zabrzu (byłem tam urywając sie z obozu wędrownego) był chyba jedynym naprawde dobrym meczem Śląska (piękny gol Ryśka Tarasiewicza) padł remis 1:1. Wierzyliśmy, że w rewanżu Śląsk też pokaże że jeszcze nie należy tracić nadziei. W końcu najlepsze mecze zawsze rozgrywaliśmy z faworytami. Parę tyg przed inauguracją ligi zła wiadomość. W tym dniu mam próbną maturę z polskiego. Początek o 9 a mecz miał być o 11. matura trwa 5 godz....Jak dłużyło się sprawdzanei obecności, otwieranie kopert dyktowanie tematów. Zacz ąłem pisać o 9:30 po około godzinie skończyłem. Wybiegłem ze szkoły postój traxi i jazda na Oporowską. Lekko się spóźniłem w momencie gdy pojawiłem sie na odkrytej Taraś strzela gola!!!! Jeeest ! Niestety sędzia odgwizduje spalonego. Chwilę później historyjka która zapadła mi w pamięć. Na prawekj obronie Górnika grał reprezentant Polski Jacek Grembocki. Wyjątkowy brutal. Już w pierwszych ,minutach po jego faulu boisko opuścił Łuczak (był to jego pierwszy i ostatni mecz ligowy w Śląsku), potem załatwił Olka Sochę. Po kolejnym faulu otrzymał kartkę a spiker podsumował to :żółtą kartkę otrzymał WRESZCIE Jacek Grembocki:) Tuż przed przerwą bramkę na wagę zwycięstwa strzelił Mirek Jaworski. Wygrana rozpocząła piękną serię super wiosny. Młody trener dał radę, Śląsk był znów wielki!!! I nie ważne że oblałem maturę. W końcu nie miała ona żadnego znaczenia. WKS!!!
Jacko
Wspomnienie meczu o numerze:
596 (
11.3.89r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
To byl moj pierwszy mecz. Slask byl ostatni w tabeli Gornik pierwszy
Po tym meczu nie moglem spac bylem tak podekscytowany
i tak mam do dzisiaj
SLASK MOIM ZYCIEM
zaczalem jezdzic jak szalony (mieszkam z Ziebicach) moje dziewczyna powiedziala wybieraj Slask albo ja (glupia)
mocny0000
Wspomnienie meczu o numerze:
596 (
11.3.89r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)
Zdecydowałem się na wspomnienie tego meczu z paru względów. Po pierwsze: po rundzie jesiennej mając całkiem niezły skład Nasza drużyna znalazła się w strefie spadkowej i do pracy we Wrocławiu przyszedł będący wówczas na fali Romuald Szukiełowicz. Przed którym postawiono jasny cel: uratować byt ligowy. Po drugie: mieszkałem wtedy w Brzegu, a studiowałem w Opolu więc kumple z różnych rejonów Polski nabijali się ze mnie niemiłosiernie (nigdy nie ukrywałem swoich kibicowskich sympatii). Po trzecie: dysproporcja finansowa i organizacyjna pomiędzy ówczesnym Górnikiem, a naszą drużyną była ogromna. Po czwarte: do Wrocławia jechałem pociągiem wypełnionym kibicami Górnika, którzy praktycznie jechali jak po swoje. Typowali wynik 3:0, 4:0, podawali strzelców bramek. Stadion był wypełniony po brzegi. Przed kasami ogromny tłok (w tym względzie nie zmieniło się nic do dzisiaj). Sam mecz był ogromnym zaskoczeniem: wspaniała gra i dominacja naszych chłopców, bramka (o ile dobrze pamiętam po rogu) i ogromna euforia. Mecz ten pamiętam również dlatego, że zapoczątkował wspaniałą rundę wiosenną tego sezonu, która potem długo się nie powtórzyła. A tak na marginesie: po tym meczu kumple przestali się ze mnie śmiać ...
jacewski1
Wspomnienie meczu o numerze:
600 (
8.4.89r.)
Szombierki Bytom - Śląsk Wrocław 3:3 (2:0)
Ten mecz pamiętam z bramki zdobytej przez Tarasiewicza z rzutu wolnego z ponad 45 metrów w samo okienko. Brama stadiony świata. Był on wówczas naszym idolem. Stadion i jego okolica robiła przygnębiające wrażenie, szaro, brudno i te śląskie powietrze. Tragedia.
Złoty
Wspomnienie meczu o numerze:
600 (
8.4.89r.)
Szombierki Bytom - Śląsk Wrocław 3:3 (2:0)
Pamiętny mecz ze względu na emocje i zmienność nastrojów. W tym roku zdawałem maturę. Wybrałem się na pielgrzymkę maturzystów do Częstochowy. Szybkie modły i wyruszyłem na dworzec. Tego dnia Śląsk grał w Bytomiu z Szombierkami. Pojechałem. Śląsk miał wtedy bardzo dobrą wiosnę, znakomicie wtedy gał Taraś (został potem piłkarzem roku Sportu i Piłki Nożnej). Początek meczu jednak był dość zaskakujący. Po 2 golach Lisska gospodarze prowadzili 2:0. W II połowie jednak błysnął Rysiek. Najpierw skutecznie wykonał rzut karny. A następnie fantastycznym strzałem z około 40m pokonał Edka Ambrosiewicza, który 4 lata wcześniej odbywał służbę Wojskową w Śląsku. Brama stadiony świata. Pamiętam jak przed tym strzałem jeden z miejscowych dziadków zaczął szydzić strzelaj Tarasiewicz, strzelaj .... (tu padły mocno niecenzuralne słowa) Piękny gol i emocje oraz fakt, że gość obrażał idola spowodowały że mnie poniosło. Mimo że nie siedziałem w młynie (choć dość blisko) [podleciałem do dziadka krzycząc i co ...(obdarzyłem go podobnymi przydomkami) Byłem mocno przekonujący ponieważ nikt nie próbował mnie uciszyć:). W ostatnich minutach meczu konkurujący z Tarasiem o miano gracza meczu Lissek strzela swą trzecią bramkę. Czyżby jednak porażka? Nie! Błyskawiczne wznowienie szybki rajd Olka Sochy i wyrównanie!
Jacko
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
<< poprzednie nastpne >>