Rozmiar: 43 bajtw

Informacje
Historia
Stadion i bilety
Aleja Gwiazd
Statystyki

Skad
Terminarz
Pikarz meczu
Relacje
Relacje LIVE
Analizy taktyczne
Chodnym okiem
Nakadk
Liga Mistrzw
Liga Europy
Puchar Polski
Puchar Ekstraklasy
Skrty filmowe

Skad
Tabela
Terminarz

Miesicznik lsk
Nabr
Archiwum
Galeria
Multimedia
piewnik
Forum
Czat
Redakcja



Jak oceniasz pracę Stanislava Levy'ego?
jest świetny!
 [tally] 15%
powinno być lepiej
 [tally] 35%
bez zastrzeżeń
 [tally] 23%
kiepsko
 [tally] 25%
nie mam zdania
 [tally] 2%
Wyniki: 8279 Archiwum

  1000 wspomnie na 1000. mecz lska w ekstraklasie!

     Jeeli witowanie wie si z celebrowaniem szczeglnego momentu, to 23. lutego cay pikarski Wrocaw powinien ustawi si w kolejce po symbolicznego szampana. Tego dnia lsk rozegra swj tysiczny mecz w najwyszej klasie rozgrywkowej w Polsce! Nie przejdziemy obok tego wydarzenia obojtnie dziki naszemu pomysowy bdziemy mogli wsplnie podzieli si naszymi refleksjami zwizanymi z WKS-em. 1000 Waszych wspomnie na 1000. mecz lska w ekstraklasie tylko od Was zaley, czy nasz projekt si powiedzie. Do meczu z Widzewem d chcemy zebra w jednym miejscu Wasze przemylenia, ktre zostan opublikowane na specjalnej podstronie w naszym serwisie. Nie pogardzimy take interesujcymi, archiwalnymi zdjciami, a najciekawsze wspomnienia oraz fotografie bdziemy publikowa na stronie gwnej. W ten sposb chcemy stworzy wyjtkowy pamitnik minimum tysica osb, ktre, tak jak my kochaj zielono-biao-czerwone barwy. Liczymy na Wasz aktywno i dla uatwienia kontaktu stworzylimy specjalny formularz kontaktowy. Teksty i zaczniki (zdjcia, np. starych biletw z meczw ekstraklasy, cokolwiek ciekawego) moecie wysya take na adres mailowy redakcja@slasknet.com. Dodatkowo w prawej czci LSKnetu znajdziecie wyniki piciu losowo wybranych historycznych wynikw lska w ekstraklasie warto niektre mecze sobie przypomnie oraz wybrany losowy wpis. Wszystko dla Was i z myl o Was czekamy na Wasze wspomnienia!

Zebralimy ju 235 wspomnie!

Dodaj wasne wspomnienie do meczu!

Wspomnienie meczu o numerze: 774 (31.7.96r.)
Stomil Olsztyn - Śląsk Wrocław 2:0 (0:0)

na ten wyjazd wybieramy sie w poniedzialek. Jedziemy przez Gdansk. Na miejsce dojezdzamyw malej grupie a tam czeka na nas policja i odstawia nas na stadion. Na plocie wisi flaga Fighters.wracamy przez WARSZAWE Z PRZYGODAMI.We WROCLAWIU MELDUJEMY SIE W CZWARTEK O 13.00. Taki wyjezdzik na polska pilke kopana start w poniedzialek a powrot w czwartek teraz dowiedzialem sie ze bylo 2 0 do tylu na boisku....

xxl

Wspomnienie meczu o numerze: 775 (4.8.96r.)
Śląsk Wrocław - Bełchatów 1:0 (0:0)

Mecz bez historii. Bełchatów przegrał do tej pory oba swoje mecze. Wydawało się , że będzie łatwo. Tymczasem Śląsk męczył się niemiłosiernie. Dopiero w samej końcówce gola na wagę zwycięstwa zdobył Dariusz Tataj. Zawodnik przyszedł z Chrobrego Głogów i parę minut wcześniej wszedł na boisko. Pamiętam wydawało się że może to być ciekawy zawodnik. Szybki ruchliwy niezły technicznie. Grał przyzwoicie przez 2 sezony jednak nie wybił się ponad przeciętność

Jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 776 (11.8.96r.)
Hutnik Kraków - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)

Upal wakacje jedziemy pociagaiem wychodzi po nasza grupe na berze niejaki "Dzielnicowy" jedziemy do jakies knajpy na bloniach na otwartym powietrzu. Potem suche stawy i powrot do domu.

xxl

Wspomnienie meczu o numerze: 784 (19.10.96r.)
Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 0:2 (0:1)

To był mój pierwszy mecz na Oporowskiej. Miałem wówczas 11 lat. Na mecz wybrałem się z tatą. Pamiętam, jak staliśmy w kolejce po bilety, a z trybun słychać było wspaniały doping kibiców. Ciarki przechodziły mi po plecach, kiedy słyszałem wykrzykiwane najpiękniejsze słowo świata "Śląsk" po nazwisku każdego piłkarza, które wyczytywał spiker. Pamiętam, że zajęliśmy miejsca na trybunie odkrytej, bliżej klubowego hotelu. Atmosfera była napięta. Czuć było wrogość między kibicami Śląska i Widzewa, która zwiększyła się po tym, jak bramkę dla Widzewa w pierwszej połowie strzelił Jacek Dembiński. Przerwa. Coś zaczyna się dziać na trybunach. Zamieszki, interwencja policji, wjeżdża też armatka wodna... Miałem niezłego pietra wówczas, pamiętam, że wyszliśmy ze stadionu jeszcze przed końcem spotkania. Jednak atmosfera z Oporowskiej zapadła mi głęboko w pamięci i nie mogłem się doczekać kolejnej wizyty na stadionie...

Tomek

Wspomnienie meczu o numerze: 793 (16.3.97r.)
Śląsk Wrocław - Hutnik Kraków 0:0 (0:0)

Z opowiadań mojego Taty ,wiem niewiele ponieważ mocno zapił z powodu moich "jutrzejszych" narodzin... Do dziś mówi mi ,że po meczu z Hutnikiem o 00:17 przyszedłem na świat i równo opijali narodziny :)

Kamillo472

Wspomnienie meczu o numerze: 795 (6.4.97r.)
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:1 (0:1)

Do Wrocławia przyjechał Ruch, który był rywalem w walce o utrzymanie, jeśli nie z nimi wygrać to z kim? Śląsk grał pod wiatr, ale kolejne natarcia Śląska budziły nadzieje na korzystny wynik, ale przyszło gorzkie rozczarowanie bo to goście wychodzą na prowadzenie, podmuch wiatru oszukał wychodzącego z bramki Bobela i ten nie sięgnął piłki. Na trybunach rozgoryczenie, to nie tak miało być! Druga połowa, Śląsk znowu naciera, szturmy na bramkę Ruchu, bramka wisi w powietrzu, powinno być ich nawet już kilka, Śląsk był coraz bliżej wyrównania. W końcu Śląsk zdobywa, choć wymęczoną, ale wyrównującą bramkę, jest 80 minuta. Śląsk łapie wiatr w żagle (zwłaszcza, że w drugiej połowie drużyny przecież zmieniły się stronami :) ), kolejne natarcia, kolejne strzały na bramkę Ruchu, wydawało się, że zwycięska bramka jest kwestią czasu. Nagle kontra, Śrutwa wychodzi sam na sam z Bobelem (tak na marginesie to w mojej ocenie to zawsze był bramkarz, który potrafił bronić sam na sam, trochę gorzej spisywał się na przedpolu), sędzia odgwizduje faul i rzut karny. To nie tak miało być! Na trybunach wściekłość i setki bluzgów w kierunku arbitra. W końcu ktoś nie wytrzymał, wspiął się na płot, przeskoczył i niczym Rejtan zasłonił ciałem punkt oznaczający 11-tkę kładąc się krzyżem ! TO BYŁA AKCJA MECZU ! Szacun ! Ochrona go nie spałowała ani się nie znęcała, ale pamiętam, że znosili go sanitariusze !

P.S. Udało mi się nawet znaleźć relację TVP Wrocław z tego meczu:
http://www.youtube.com/watch?v=6qpKAKr7QDY
Zobaczcie, kto się wypowiada na tym filmie, wygląda o wiele młodziej.

Kostek

Wspomnienie meczu o numerze: 795 (6.4.97r.)
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:1 (0:1)

Jako małolat byłem chłopcem do podawania piłek na tym meczu. Niesamowity wiatr był tego dnia. Gdy bramkarz, który bronił na bramkę pod zegarem wykopywał "piątkę" piłka dolatywała do połowy i wracała w jego kierunku - czasami aż pod pole karne. Śląsk szybko stracił bramkę po rzucie rożnym. Piłka bita wysoko a nagły i mocny podmuch wiatru znosi ją do naszej bramki. Tomek Bobel zaskoczony. Później Śląsk wyrównuje po karnym wykonywanych przez Kasperka, który strzelał pod wiatr a bardziej spostrzegawczy kibice krzyczeli: "strzelaj póki nie wieje!". W końcówce jeszcze Ruch nie wykorzystał "11" i podział punktów stał się faktem.

wikwei

Wspomnienie meczu o numerze: 796 (9.4.97r.)
Odra Wodzisław Śląski - Śląsk Wrocław 3:1 (1:0)

Wyjazd chyba w srode o ile o ten chodzi.Wiele takich bylo w tamtym roku. Autokarek czyli ta sama ekipka polaczenie młodzieży z rutyna. Po drodze kilka zabawnych i mniej historyjek. W drodze powrotnej non stop "klotnie" miedzy soba....

xxl

Wspomnienie meczu o numerze: 802 (14.5.97r.)
Amica Wronki - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)

Ten mecz to już ostatni wyjazd Śląska Wrocław w Ekstraklasie 96/97. Spadamy! Był to trzeci wyjazd w ciągu tygodnia(07.07.97r Górnik Zabrze-Śląsk Wrocław 1-0 80osób, 10.05.97r Widzew Łódź - Śląsk Wrocław 4-0. 40 osób przesadził o spadku oraz 14.05.97r opisywany wyjazd). Ja obchodzę mały jubileusz, po zaliczeniu powyższych spotkań mam dziesiąty wyjazd na WKS! Środa, a wiec na zrywie z Ogólniaka, niespełna 16-letni Fan melduje się na miejscu zbiórki. Jest Nas niewielu, niepełny autokar - 36 osób.
Droga do Wronek spokojna. Mecz, lepiej przemilczeć, słabiutki, trzecia porażka w ciągu tygodnia. Na dodatek nawet nie strzelili ani jednej bramki w trzech wyjazdach! Na powrocie, na trasie, czekają na Nas fani Lecha Poznań. Starzy decydują,że podejmiemy walkę na zajeździe gdyż ucieczka nie ma sensu. Po walce, zaliczamy porażkę. Kierowca autokaru widząc co się dzieję ucieka. Ktoś nie wysiadł i wrócił autokarem. Dalsza droga to kłótnie na końcu autokaru o postawę poszczególnych osób. Starzy pytają, czy się bałem? Odpowiedź oczywiście ale walczyłem! Zabierają mnie na imprezę ponieważ pociąg do domu miałem o 5 rano (F-C). Ten wyjazd pokazał mi co mnie czeka jeśli wybiorę drogę Fana WKS. Po czterech latach drugiej ligi, WKS Śląsk i Ja wróciliśmy do Ekstraklasy. Pojechaliśmy do Wronek (74 mój wyjazd) i wygraliśmy 1-0. Było Nas 120 osób.

łazior

Wspomnienie meczu o numerze: 802 (14.5.97r.)
Amica Wronki - Śląsk Wrocław 1:0 (1:0)

Jeden chyba z mniej licznych wyjazdów, koło 30 osób autokarem, chyba na spadek.Jakies problemy z wejsciem na stadion. Zaczynaja sie listy sprawdzanie czyli preludium tego co mamy dzis, wtedy to pelna egzotyka. Z powrotem jakies auto zaglebia przejezdza w strone lubina no i chyba pierwsze autostradowe spotkanie z lechem. Idzie nowe....

xxl

Wspomnienie meczu o numerze: 807 (22.7.00r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)

Pierwszy mecz w ekstraklasie od trzech lat. Śląsk po awansie dokonał kilku zakupów i oczekiwania były dosyć spore. Tymczasem do Wrocławia przyjeżdżał 14-krotny mistrz Polski, którego ówczesny prezes, Stanisław Płoskoń, oczami wyobraźni widział w tabeli bardzo wysoko. Zimny prysznic spotkał zabrzan, którzy przegrali po bramce strzelonej czubkiem buta przez debiutanta Sławka Nazaruka. Tak naprawdę zmoczyli się jednak wszyscy, bo w drugiej połowie zaczął padać rzęsisty deszcz. W tych warunkach do biegu znów zerwał się Nazaruk i pewnie trafiłby po raz drugi, gdyby nie faul obrońcy, który po tej interwencji wyleciał z boiska. Filigranowy napastnik przyćmił wszystkich, nawet partnera z ataku o głośniejszym nazwisku – Piotra Włodarczyka. Po tym meczu był porównywany nawet do Janusza Sybisa. Przez kolejne dwa lata na odkrytej trybunie siedział kibic, który charakterystycznym głosem, gdy nagle robiło się cicho, raz czy dwa razy w trakcie każdego meczu krzyczał: Sławek, mistrzu!

Adam Osiński

Wspomnienie meczu o numerze: 807 (22.7.00r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)

Upragniony powrót do I-ligi. Oporowska wypełniona po brzegi, w Śląsku fenomenalny, przebojowy Sławomir Nazaruk, który zresztą zdobył jedynego gola tego spotkania. Jeszcze w drużynie było kilku „swoich” zawodników, ale zaczęto ściągać obcych typu Sadzawicki, Milewski…

Guli - slasknet

Wspomnienie meczu o numerze: 807 (22.7.00r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)

Pamiętam jak dziś...mecz odbywał się latem, inauguracyjny mecz po kilkuletniej tułaczce na zapleczu ekstraklasy. przeciwnik - KSG zawsze groźni, ale cóż postanowiłem w takim dniu zaprosić na mecz moją żonę i jej kuzyna (miał wtedy 11 lat). Stadion prawie pełen wypełniony kibicami stęsknionymi ekstraklasą we Wrocławiu. Mecz ciekawy szybkie akcje z jednej i drugiej strony. szczególnie zapadł mi w pamięć Sławomir Nazaruk młody i piekielnie szybki, ale technika do poprawy. Zakupiony tuż przed sezonem z Górnika Łęczna. I to właśnie on w zamieszaniu po rzucie rożnym bitym na bramkę "od strony zegara" (z narożnika pomiędzy sektorem gości a krytą)strzela bramkę, jak się okazuje zwycięską (w drugiej połowie zmarnował setkę, wychodząc sam na sam z bramkarzem, po tym jak przegnał w iście pioronującym tempie kilkanaście metrów). Z perspektywy czasu wydaje mi się, że był to zmarnowany talent - przypominał trochę obecnego W. Sobotę, z tym, że był o wiele szybszy. Po zakończeniu meczu wielki szał na trybunach - niezapomniane wrażenie. A żona... jest dalej ze mną, ale już nigdy nie poszła na żaden mecz - do dzisiaj nie za dobrze wspomina wulgaryzmów, które padały z ust rozentuzjazmowanych "wygłodniałych" ekstraklasy kibiców;-)kibic wie to normalne zachowanie,ale dla osób, które przychodzą pierwszy raz to istny szok. Piłkę i "wojskowych" trzeba kochać zawsze,a szczególnie w Walentynki,które są dzisiaj.

McCoolca

Wspomnienie meczu o numerze: 807 (22.7.00r.)
Śląsk Wrocław - Górnik Zabrze 1:0 (1:0)

Bardzo wyczekiwany awans, tak bardzo byłem podniecony, że przed startem sezonu mój pokój zmienił barwy na zielono-biało-czerwone. Ściany wymalowane od podłogi do sufitu ozdabiały plakaty, herby, bilety i klubowe gadżety. Dziś w pokoju urzęduje młodszy Brat ale barwy pozostały jak za dawnych lat. Sam mecz wywołał duże zainteresowanie i zakończył się wygraną Śląska.

wikwei

Wspomnienie meczu o numerze: 833 (20.5.01r.)
Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław 1:3 (1:0)

Bardzo sentymentalny wyjazd dla mnie. Wyjazd specialem spędziłem w towarzystwie znajomych chłopaków od grillowania. Było spokojnie, jak dla mnie za spokojnie. Sam mecz jak teraz wiadomo był ustawiony, kibice Lubinków szaleli po meczu pod budynkiem klubowym. Nie mogli swoim kopaczom wybaczyć porażki. Na naszym sektorze też było wesoło. Był to ostatni mój wyjazd na długich 10 lat - kolejny zaliczyłem w grudniu 2011. Byłem na nim z byłą żoną, która po powrocie z niego naszym wówczas małym syną na dobranoc śpiewała - "zawsze i wszedzie policja je..na będzie". Nigdy nie mogła zrozumieć mojej niechęci do mundurowych, ale pojechała raz w zyciu na wyjazd i do dziś nie lubi kasków. Sportową naszą ekipą była natomiast zachwycona.

Złoty

Wspomnienie meczu o numerze: 837 (21.7.01r.)
Śląsk Wrocław - Legia Warszawa 1:0 (1:0)

Pomimo doświadczenia już całkiem świadomie pierwszego w życiu awansu oraz następującego utrzymania w lidze, to właśnie spotkanie w czwartym sezonie chodzenia na Oporowską z Legią wspominam najmilej. Tamten dzień meczowy pamiętam doskonale - świetną pogodę na mecz, uczucie pewności siebie, gdy wychodziłem z domu, nerwowość przy wejściu na stadion, tłumy, krzyki, emocje... Śląsk zagrał wtedy kapitalnie, ponad miarę swoich możliwości. Nikt nie odstawiał nogi, a Legia została wręcz fizycznie wciśnięta na własną połowę. Akcja bramkowa była jeszcze lepsza - rajd na skrzydle, dośrodkowanie, świetny ruch bez piłki Nazaruka i proste wydawałoby się wykończenie... Trybuny tak ryknęły z radości po ostatnim gwizdku, że ciarki po plecach przechodziły - piłkarze padli na murawę, choć to była dopiero pierwsza kolejka. Nikt nic nie zarzucał, wszyscy widzieli jak zabiegali rywali. Do dziś wymienię w ciemno skład z tamtego meczu... Pyskaty, Naskręt, Wasilewski, Jawny... Szewczyk ze Sztylką w środku, Filipczak, Nazaruk, Stolarz i Jezierski przed nimi, w ataku Włodarczyk. Grał jeszcze Lato i Grabowski. Sezon skończył się spadkiem, ale zawsze pocieszałem się tą Legią - ostatnim wielkim meczem Śląska na Oporowskiej przed upadkiem aż do trzeciej ligi.

Michał Zachodny

Wspomnienie meczu o numerze: 843 (8.9.01r.)
Śląsk Wrocław - Radomsko 0:0 (0:0)

To był pierwszy mecz Śląska na, którym byłem mija już 12 lat a ja szykuje się na kolejny sezon.
Hej Śląsk!!!

Kisiel

Wspomnienie meczu o numerze: 845 (22.9.01r.)
Śląsk Wrocław - (Groclin-) Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski 4:3 (2:2)

To był piękny mecz, pierwszy mecz na którym zasiadłem wraz z kolegami na młynie. Piękne widowisko, gol za golem. To przy okazji jest właśnie ten mecz po którym pokochałem zarówno Śląsk jak i samą piłkę.

Adamuswks

Wspomnienie meczu o numerze: 848 (20.10.01r.)
Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin 0:4 (0:2)

Akurat na tym meczu siedziałem na "krytej" nawet nie wiem dlaczego tak wyszło. Pamiętam zajebistą awanturę rozpoczętą od prowokacyjnego zerwania flagi gdańskiej Lechii przez Pogoń (od strony wejścia od Oporowskiej). Skończyło się 0-4, a w meczu tym zadebiutował w lidze Radosław Janukiewicz, który mógł zostać legendą Śląska, ale odszedł.

Guli - slasknet

Wspomnienie meczu o numerze: 849 (27.10.01r.)
Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:0 (1:0)

ten sezon był dziwny, a dokładnie jego regulamin. podział na grupy, potem znowu na grupy...Na początku Śląsk szedł "jak burza", a potem każdy kibic liczył punkty, aby tylko wejść do grupy walczącej o mistrzostwo a nie o spadek. Mecz z Ruchem był właśnie o te ważne punkty. Byłem wtedy u rodziny w Raciborzu, mieli C...+ i tam przyklejony do ekranu wszystko oglądałem. Mecz wiał straszną nudą, ale w końcu Remek Jezierski ustrzelił upragnionego gola z szybkiej kontry, po czym wykonał swoje zwierzątko - powiesił się jedną ręka na poprzeczce (bramka od wejścia) a drugą w iście "małpim" wykonaniu podrapał się w głowę. to był świetny rezultat w przeciwieństwie do całego systemu rozgrywek, który, na szczęście, nie do dzisiaj nie powrócił.Z Racka do Wrocka wracałem dumny;-)

McCoolca

Wspomnienie meczu o numerze: 850 (4.11.01r.)
Radomsko - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Pamiętam ten mecz dokładnie. To był mój pierwszy wyjazd, miałem wtedy 14 lat. W Śląsku grali wtedy tacy piłkarze jak Radek Janukiewicz, Piotr Jawny, Sławek Nazaruk czy choćby obecny kadrowicz Marcin Wasilewski. Liga była wtedy podzielona na grupy: mistrzowską i spadkową. Mecz był ostatnim w rundzie jesiennej i decydował do której grupy trafi Śląsk. Rywalizowaliśmy o grupę mistrzowslą z Ruchem. Pamiętam, że piłkarze Ruchu wyszli na drugą połowę celowo 5 minut po czasie(wszystkie mecze były rozgrywane o jednej porze). Jechaliśmy mocną ekipą pociągiem. Śląsk przegrał 1-0 i stracił gola z rzutu karnego, którego strzelił chyba Igor Sypniewski. Ruch zremisował strzelając gola z karnego w 90 minucie i to on awanasował do grupy mistrzowskiej. Skutek tego meczu był taki, że Śląsk trafił do grupy spadkowej, poczym spadł do drugiej ligi, a sezon później do trzeciej. Byłem ze Śląskiem na dnie, aby się od niego odbić i świętować razem z nim mistrzostwo i wicemistrzostwo Polski. Dla takich chwil warto żyć!

Śmiałek

Wspomnienie meczu o numerze: 851 (17.11.01r.)
Śląsk Wrocław - KSZO 2:2 (0:0)

Na ten mecz nie pofatygowało się wielu kibiców bodaj około 1500, Śląsk grał o utrzymanie w lidze. W 90 minucie Wrocławianie przegrywali 0:2 i pamiętam, że wielu ludzi wyszło ze stadionu, na trybunach była garstka kibiców jak na jakimś treningu. I wtedy nasi się obudzili i władowali gościom 2 bramki. W 2 minuty z przegranego meczu zrobiło się spotkanie remisowe.

Cielak

Wspomnienie meczu o numerze: 851 (17.11.01r.)
Śląsk Wrocław - KSZO 2:2 (0:0)

Pamiętny mecz ze względu na końcówkę. Inauguracja grupy spadkowej. Śląsk nieoczekiwanie przegrywał z KSZO 0:2 po 2 golach Żelazowskiego. Gra była słaba, Wszyscy wkurzeni. Sporo osób wyszła przed czasem. A było ich i tak niespełna 2 tys. Sędzia doliczył kilka minut i nagle stał się cud. Do siatki w doliczonym czasie trafił najpierw Remik Jezierski potem Piotrek Jawny . Remis.Choć przed meczem każdy liczył na wygraną ten wynik przyjęliśmy z radością

jacko

Wspomnienie meczu o numerze: 852 (24.11.01r.)
Górnik Zabrze - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)

Nie byłem na tym spotkaniu, ale w pamięć wrył się gol Radlera w 90. minucie, zdaje się że z głowy, po rzucie rożnym. Radler zaczynał wtedy wchodzić do składu Górnika. Wielkiej kariery nie zrobił. Ja natomiast zawsze będę go kojarzył przez pryzmat tego gola.

Jvver

Wspomnienie meczu o numerze: 861 (20.4.02r.)
Śląsk Wrocław - Stomil Olsztyn 3:1 (1:1)

Bardzo ważny,bo pierwszy dla mojej córki. Do dzisiaj nie rozumiem dlaczego rozpłakała się przy trzeciej bramce... Ze szczęścia chyba.

re-natka


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
<< poprzednie nastpne >>
Rozmiar: 43 bajtw