Jeeli witowanie wie si z celebrowaniem szczeglnego momentu, to 23. lutego cay pikarski Wrocaw powinien ustawi si w kolejce po symbolicznego szampana. Tego dnia lsk rozegra swj tysiczny mecz w najwyszej klasie rozgrywkowej w Polsce! Nie przejdziemy obok tego wydarzenia obojtnie dziki naszemu pomysowy bdziemy mogli wsplnie podzieli si naszymi refleksjami zwizanymi z WKS-em. 1000 Waszych wspomnie na 1000. mecz lska w ekstraklasie tylko od Was zaley, czy nasz projekt si powiedzie. Do meczu z Widzewem d chcemy zebra w jednym miejscu Wasze przemylenia, ktre zostan opublikowane na specjalnej podstronie w naszym serwisie. Nie pogardzimy take interesujcymi, archiwalnymi zdjciami, a najciekawsze wspomnienia oraz fotografie bdziemy publikowa na stronie gwnej. W ten sposb chcemy stworzy wyjtkowy pamitnik minimum tysica osb, ktre, tak jak my kochaj zielono-biao-czerwone barwy. Liczymy na Wasz aktywno i dla uatwienia kontaktu stworzylimy specjalny formularz kontaktowy. Teksty i zaczniki (zdjcia, np. starych biletw z meczw ekstraklasy, cokolwiek ciekawego) moecie wysya take na adres mailowy redakcja@slasknet.com. Dodatkowo w prawej czci LSKnetu znajdziecie wyniki piciu losowo wybranych historycznych wynikw lska w ekstraklasie warto niektre mecze sobie przypomnie oraz wybrany losowy wpis. Wszystko dla Was i z myl o Was czekamy na Wasze wspomnienia!
Zebralimy ju
235 wspomnie!
Dodaj wasne wspomnienie do meczu!
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Mistrzostwa Polski nadszedł czas, ten piękny czas! Niesamowity mecz, będę pamiętał do końca życia!
Pozdro :)
tratatata
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Mistrz Mistrz WKS! Nie ma słów, które opiszą tamto uczucie po ostatnim gwizdku.
Perczi
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Mój pierwszy mecz na wyjeździe ale zarazem NAJCUDOWNIEJSZY na jakim kiedykolwiek byłam!
3 godziny drogi naprawdę się opłaciły! Cudowni kibice, cudowna atmosfera no i najlepsi piłkarze! Czułam się w Krakowie jak na Wrocławskim rynku! Wszędzie zielono-biało-czerwone barwy. Mistrzostwo Polski było na wyciągnięcie ręki i udało się! To było coś niesamowitego!
Miałam ciarki na całym ciele gdy usłyszałam "We are the champions", gdy Sebastian Mila uniósł puchar i całe trybuny krzyczały: ,,Mistrz, mistrz WKS!" Na pewno ten mecz zapamiętam na długo :)
k.r.o
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Masa osób na dworcu PKP we Wrocławiu. Wszyscy w myślach mają jedno... Zdobyć Mistrzostwo Polski. Kilka godzin podróży we wspaniałym gronie, przemarsz na stadion, gorące powitanie braci z Krakowa, które zostaje odwzajemnione wspaniałym dopingiem Wiślaków dla naszych piłkarzy. Zabawa na trybunach trwa w najlepsze... Nastała 51 minuta a wraz z nią gol, który zadecydował o tym, że zdobyliśmy tytuł! Chyba nigdy nie zapomnę wystrzału radości, która zapanowała na sektorze zajmowanym przez nas, kibiców Śląska. Trybuna niemal zawaliła się! Jedni skakali z radości, drudzy obściskiwali się, jeszcze inni ocierali łzy szczęścia, aby za parę chwil wszyscy zgodnie zdzierali gardło donosząc wynik do końcowego gwizdka. Choć w końcowych minutach było na prawdę gorąco pod naszą bramką to udało się utrzymać jednobramkowe prowadzenie. Po ostatnim gwizdku na trybunie po raz drugi zapanował szał! Marzenie stało się faktem - Śląsk Wrocław zostaje mistrzem Polski! Po meczu wszyscy czekali na koronację mistrzów i uniesienie pucharu. Radość piłkarzy, trenera, sztabu szkoleniowego, a przed wszystkim kibiców była niesamowita. Później nastała jeszcze lepsza część - świętowanie. Razem z przyjaciółmi z Krakowa, wrocławianie świętowali na krakowskim rynku do późnych godzin wieczornych, a pomnik Mickiewicza został przyodziany w barwy i dziesiątki rac. Niestety nastała pora, w której trzeba było wracać na pociąg. Ciężko było opuścić bractwo, ale nie było innego wyjścia. Humory dopisywały wszystkim, nawet największym ponurakom. Wszyscy kibice Śląska byli tak zmęczeni wydarzeniami i powrotem do Wrocławia, że spali w pociągu jak susły... :) Po powrocie pozostało nam czekać na mistrzowską fetę...
Chciałbym podziękować wszystkim kibicom Wisły, którzy przygotowali nam tak wspaniały doping!
Adi
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Pozwolę podzielić się moim osobistym zaskoczeniem jakie sprawił Rok Elsner zdobywając Mistrzowską bramkę. Całe życie czekałem na tę bramkę. Kto mnie zna chociaż troszkę, wie co było moim marzeniem, wie, co życzyłem Nam wszystkim kibicom Śląska z okazji Świąt, urodzin: MISTRZOSTWA! Ale wracając do tematu i tego, że mój ulubieniec Rok Elsner postanowił, że nie zobaczę Mistrzowskiej bramki ..... Standardowo. Kończy się pierwsza połowa meczu. Pić!, suszy!!! Ty pójdziesz - nie, Ty - nie, ok - idę ja. Małe schody prowadzą do upragnionych okienek gastronomicznych. Ludzi masa. Kolejka ogromna. Ale spokojnie czekam. Wreszcie, mam upragniony kubek Coca - Coli, przy okazji trochę gazu w oczy od ochrony. Znów schody.... w jednej ręce kola (coca-cola), w drugiej fajka. Obok mnie podobny typ jak ja, tylko że bez fajki. On ma w dupie mnie, ja jego też, po prostu wchodzimy sobie schodami. Wleczemy się po tych schodach z upragnioną kolą. Jeden , drugi, trzeci schodek i ... moja fajka i cola lądują na ziemi, ziomek obok też już nie ma kubka w ręce, patrzy na mnie, ja na niego, ułamki sekund, jak dwa debile wpatrzeni w siebie. Dochodzi chyba do nas ten RYK! JJJJEEEEEEESSSSTTTT!!!! I tak w sumie kończy się historia bramki na którą czekałem całe życie. Dramatu nie robię z tego, że byłem akurat po kolę wtedy. Pewnie i tak bym się pytał" "A kto strzelił???" Gola Elsnera, jego samego zapamiętam do końca życia, gościa ze schodów też. Ale te uczucie o którym marzyłem, poczułem dopiero na sektorze, jak zobaczyłem przyjaciół którzy czują to samo co ja, jak pomyślałem o przyjaciołach którzy czują to samo co ja ale są dwa sektory dalej. To Nasze Mistrzostwo!!! Śląsk To My!!!
Śląsk był, będzie i jest Nasz. Byliśmy z Nim na dnie, jesteśmy na szczycie. Będziemy z Nim na zawsze. Jeszcze raz dziękuję Wam, za to, że mogłem wylać tę kolę, za te egzotyczne III ligowe wojaże, za mistrzostwo, spadki, awanse.
Boban
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Na Śląsk chodzę kopę lat, wyjazdów zaliczyłem może z 3 ( przepraszam, że tak mało).
Kocham ten klub jak nie wiem co! Czekałem na to mistrzostwo i łezka się zakręciła w oku po zdobyciu go w Krakowie.
Ale Kraków nie tylko będzie mi się kojarzył z Mistrzostwem dla WKS ale także z życiowa decyzją jaką podejmowałem od dłuższego czasu i czekałem na odpowiedni moment, taki aby moja "luba" zapamiętała na zawsze ale i także, żeby wiedziała ze WKS ŚLĄSK WROCŁAW jest dla mnie także czymś ważnym (z reszta ona o tym wiedziała od momentu jak mnie poznała) :)
Mianowice, dokładnie 6/05/2012 po golu Elsnera oświadczyłem się swojej dziewczynie na trybunach w Krakowie :) Można twierdzić, że żyjemy teraz w "trójkącie" Ja, moja J. i WKS :)
WKS na zawsze w moim sercu a Pani J. zawsze przy mnie :)
s - WKS
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
Na Śląsk chodzę kopę lat, wyjazdów zaliczyłem może z 3 ( przepraszam, że tak mało ).
Kocham ten klub jak nie wiem co !!! Czekałem na to mistrzostwo i łezka się zakręciła w oku po zdobyciu go w Krakowie.
Ale Kraków nie tylko będzie mi się kojarzył z Mistrzostwem dla WKS ale także z życiowa decyzją jaką podejmowałem od dłuższego czasu i czekałem na odpowiedni moment, taki aby moja "luba" zapamiętała na zawsze ale i także, żeby wiedziała ze WKS ŚLĄSK WROCŁAW jest dla mnie także czymś ważnym ( z reszta ona o tym wiedziała od momentu jak mnie poznała ) :)
Mianowice, dokładnie 6/05/2012 po golu Elsnera oświadczyłem się swojej dziewczynie na trybunach w Krakowie :) Można twierdzic, że żyjemy teraz w "trójkącie" Ja, moja J. i WKS :)
WKS na zawsze w moim sercu a Pani J. zawsze przy mnie :)
s - WKS
Wspomnienie meczu o numerze:
984 (
6.5.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 0:1 (0:0)
To był chyba mecz którego nikt nie zapomni. Właśnie wtedy WKS zdobył Mistrzostwo Polski. Niby wynik 0:1 a tak cieszył. Nikt nie dowierzał, nikt nie mógł uwierzyć, że to właśnie my wygraliśmy. Pamiętam ten powrót z Krakowa do Wrocławia, wielka radość, krzyki. Potem parada na rynku we Wrocławiu. Coś niesamowitego. Zdobyte po tylu latach mistrzostwo dało tyle radości, energii i wiary w to, że wszystko jest możliwe.
Kibicka WKS
Wspomnienie meczu o numerze:
985 (
18.8.12r.)
Widzew Łódź - Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)
w dniu tego meczu obchodziłem 12 urodziny. liczyłem na zwycięstwo chociaż pamiętałem porażkę również w moje urodziny rok wcześniej z rapidem. tym razem przeciwnik był słabszy, lecz sebastian dudek pogrążył wks. to był początek świetnej passy widzewa. pamiętam że miałem wtedy imprezę urodzinową ale byłem załamany porażką. zobaczymy co będzie za rok w moje urodziny ;)
WKSnamistrza!
Wspomnienie meczu o numerze:
986 (
26.8.12r.)
Śląsk Wrocław - Korona Kielce 2:0 (2:0)
Dzień wcześniej zmieniłem stan cywilny, a już w niedziele kombinowałem, jak na mecz mógłbym się urwać. Prawie mi się udało. Prawie...
Bart
Wspomnienie meczu o numerze:
986 (
26.8.12r.)
Śląsk Wrocław - Korona Kielce 2:0 (2:0)
Dość dziwny mecz na boisku, bo grając tyle czasu z przewagą dwóch graczy nie wbiliśmy im w tym czasie gola nie licząc tego po karnym, ale trzy punkty zdobyte.
Perczi
Wspomnienie meczu o numerze:
991 (
7.10.12r.)
Śląsk Wrocław - Polonia Warszawa 2:1 (1:1)
Bramka Gikiewicza. Wszyscy mówili sobie WTF? Czy on idzie na króla strzelców? Co się dzieje? Po tym meczu wszystko wróciło do normy.
Bart
Wspomnienie meczu o numerze:
992 (
21.10.12r.)
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 2:3 (1:0)
niesamowity mecz i emocje do samego końca!
ŚLĄSK I LECHIA!!!
Klaudia :)
Wspomnienie meczu o numerze:
992 (
21.10.12r.)
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 2:3 (1:0)
Pierwszy zaliczony wyjazd. Wyjechałem z Wrocławia dzień wcześniej, w pociągu dało się zauważyć kibiców z Wrocławia i Krakowa. Świetna zabawa na plaży z fanami Lechii, dużo nowych znajomych i tekst który słyszałem chyba od każdego mieszkańca Gdańska " Za Lechię się nie napijesz?" Mecz na trybunach: Zajmujemy górną trybunę. Mecz się rozpoczyna a gniazdowy Lechii chyba zapomniał że to mecz przyjaźni i prowadzi doping tylko dla Lechii. Około 70 minuty, ktoś ogarnięty rozpoczyna doping dla Śląska. Kibice Lechii są bardzo zdziwieni, że sami sobie prowadzimy doping. Głośne " Ole Śląsku Kocham Cię" śpiewane przez górną trybunę aż wywołało u mnie ciarki na całym ciele. I w tym momencie Śląsk zaczyna odrabiać straty i ostatecznie wygrywa 2:3. Po meczu wspaniała gościna, wymiana gadżetów i wspólna kąpiel w zimnym morzu. A na koniec, aby nam miło powrót zleciał Lechia wręcza nam "napoje chłodzące". Niezapomniane wspomnienia, wspaniali przyjaciele z najdalszej dzielnicy Wrocławia.
Klemens
Wspomnienie meczu o numerze:
992 (
21.10.12r.)
Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław 2:3 (1:0)
Super wyjazd. Jechaliśmy autem do Gdańska dzień wcześniej, tam nas znajomi przenocowali. Na następny dzień do knajpy coś zjeść i na mecz. Weszliśmy na ten piękny stadion Lechii no niestety kibice Śląska osobno z kibicami Lechii ale daliśmy radę. Okej, mecz się zaczyna nasi kibice na początku dopingowali ale po jakiejś chwili wszyscy byli poddenerwowani z powodu braku dopingu dla Śląska. No niestety Śląsk stracił bramkę pod koniec pierwszej połowy ale to tylko 1:0 więc byliśmy spokojni. W przerwie poszliśmy coś zjeść. Zaczyna się druga połowa po 5 min druga bramka dla Lechii już byliśmy zdenerwowani jeszcze w dodatku dalej nie ma dopingu dla Śląska. Rozpoczyna się 60 min dalej nie ma dopingu dla Śląska więc nasi kibice sami się wyrwali z dopingiem ale tak pięknie się niósł ten doping po 1 czy 2 min bramka dla Śląska jest już 2:1 więc jeszcze nadzieja jest dalej prowadzimy doping przez kolejne 10 min nagle 71 min Śląsk strzela kolejną bramkę i jest 2:2 ledwie skończyliśmy się cieszyć i bramka na 2:3 coś niesamowitego. I tak zakończył się ten mecz wracaliśmy do domu szczęśliwi.
Gal Anonim
Wspomnienie meczu o numerze:
993 (
28.10.12r.)
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 0:2 (0:1)
Cóż słaby mecz, niesamowita oprawa dość przeciętny doping jak na ilość osób, ale oprawa przekozak.
Perczi
Wspomnienie meczu o numerze:
993 (
28.10.12r.)
Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin 0:2 (0:1)
Stałam w kolejce po bilety chyba z godzinę, spóźniłam się na mecz i w dodatku Śląsk przegrał. Trybuna B i wszystko jasne... dym, race jakiś wielki nie ogar :D Nic nie widziałam tylko chorągiewkę, którą wymachiwał koleś przede mną, ale ogólnie to było
fajnie :D Nie wiedziałam kto i kiedy strzelił bramkę ale może to i lepiej... Miłe wspomnienie szkoda tylko, że mecz przegrany.
gab
Wspomnienie meczu o numerze:
995 (
10.11.12r.)
Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:3 (1:2)
Setny mecz od kiedy interesuje się śląskiem
Tulek
Wspomnienie meczu o numerze:
995 (
10.11.12r.)
Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:3 (1:2)
Strasznie niespodziewana porażka:(gol podczas śpiewania hymnu i w trakcie oprawy, który dał nam prowadzenie, szkoda miejmy nadzieję, że ten mecz nie odbije się czkawką na koniec sezonu).
Perczi
Wspomnienie meczu o numerze:
995 (
10.11.12r.)
Śląsk Wrocław - Piast Gliwice 1:3 (1:2)
Niestety niezbyt udany dla nas mecz, jeśli chodzi o wydarzenia boiskowe. Ale kibicowsko był to na prawdę dobry dzień. Przy pierwszej bramce śpiewaliśmy hymn Polski ze względu na przypadającą dzień później rocznicę 11 listopada. Stojąc pod oprawą zaprezentowaną właśnie z tej okazji usłyszałem szał całego stadionu, ale ani ja, ani moi koledzy, ani cały sektor 'Oporowska' nie dał się ponieść chwili, jeszcze głośniej zaintonowaliśmy Mazurka Dąbrowskiego. Poniosło się po całym stadionie, kiedy C i D przyłączyli się do nas. Wspaniałe uczucie.
Poza tym przed meczem moi koledze byli świadkami pewnego wydarzenia, którego nigdy nie zapomnę (chociaż znam je tylko z opowiadań) - kibice Piasta rozerwali szalik naszej ukochanej drużyny. I właśnie dlatego byłem strasznie zmotywowany do dopingu, który tego dnia był na prawdę genialny.
bromek74
Wspomnienie meczu o numerze:
996 (
18.11.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Nie przypominam sobie meczu na którym tak świetnie bym się bawił równocześnie będąc załamanym poziomem sportowym całego widowiska. Stałem obok kumpla z Wisły i nie wiedziałem, który z nas bardziej wstydzi się za swoją drużynę. Atmosfera za to była przednia!
Przemo
Wspomnienie meczu o numerze:
996 (
18.11.12r.)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław 1:0 (0:0)
Mecz, w którym dominowaliśmy, mecz po którym Mila nazwał siebie "piłkarskim debiliem", ale lepiej przegrać z przyjaciółmi z Krakowa niż np. z Legią.
Perczi
Wspomnienie meczu o numerze:
997 (
25.11.12r.)
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 3:3 (2:0)
Pamiętam jak widząc super optymizm kolegi, który po bramce na 3:0 analizował sytuację w tabeli, wypowiedziałem na głos: "ten mecz jeszcze nie jest wygrany". I niestety miałem rację...
Pawlak
Wspomnienie meczu o numerze:
997 (
25.11.12r.)
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 3:3 (2:0)
Ten mecz należy do tych, które utwierdziły mnie w przekonaniu, że wszystko w tym sporcie jest możliwe. Wszyscy liczyli na dosyć łatwe zwycięstwo i tak to wyglądało aż do około 70minuty, gdy wygrywaliśmy 3:0 i graliśmy w przewadze jednego zawodnika. Niestety, naszych piłkarzy dopadła chwila słabości i mecz skończył się zdecydowanie niesatysfakcjonującym remisem.
wierza
Wspomnienie meczu o numerze:
997 (
25.11.12r.)
Śląsk Wrocław - Jagiellonia Białystok 3:3 (2:0)
Chyba trudno coś tu opisać wielka gorycz... Czułem się jak po 0:4 z Legią a tu remis, jednak wywalczony w takich okolicznościach, jakich pamiętamy. Pamiętam też bardzo dobry doping,k ibiców było bardzo mało tego dnia po słabych wcześniejszych wynikach naszej drużyny, ale zostali Ci dla których nie liczy się wynik, tylko są ze Śląskiem bez względu na wszystko. Na pewno ten mecz na długo utknie w naszych pamięciach.
Perczi
1 2 3 4 5 6 7 8 9 10
<< poprzednie nastpne >>