Co wpłynęło na spadek z CLJ? (ANALIZA)

04.06.2023 (15:50) | Jacek Bratek
uploads/images/2023/6/CLJ_647c98f69ee53.jpg

fot.: Rafał Sawicki

Po remisie w wyjazdowym meczu z Polonią Warszawa Śląsk Wrocław spadł z Centralnej Ligi Juniorów U19. Jest to bardzo smutna wiadomość, mająca duży wpływ na szkolenie i rozwój młodzieży we wrocławskim klubie. Widmo spadku wisiało nad Wrocławiem przez większą część sezonu. Pomimo udanego finiszu rozgrywek podopieczni Janusza Góry nie zdołali utrzymać CLJ w stolicy Dolnego Śląska. Przeanalizujmy, co zdecydowało o degradacji.



 

Akademia Śląska i scentralizowane rozgrywki juniorów starszych mają podobny wiek. Opisywaliśmy to w podsumowaniu 10-lecia AP Śląsk. Rozdzieliśmy je na dwa teksty: cz. I i cz. II. W sezonie 2013/14 powstała makroliga juniorów. Po rundzie jesiennej po dwa zespoły z ligi dolnośląskiej, śląskiej, lubuskiej i opolskiej tworzyły wiosnę elitarną, jak na tamte czasy ligę. Młodzi zawodnicy mogli mierzyć się z czołowymi drużynami z innych regionów. Ten system obowiązywał przez dwa lata. Potem utworzono CLJ. Śląsk za każdym razem znajdował się w gronie najlepszych drużyn. W pierwszym sezonie Wojskowi do końca walczyli o utrzymanie, choć momentami w składzie było nawet sześciu graczy z ekstraklasowej kadry. Była to jedyna kampania, gdy Trójkolorowi walczyli o uniknięcie degradacji. Po paru latach nadeszły sukcesy. W 2018 roku WKS wywalczył awans do półfinału mistrzostw Polski. Rok później wicemistrzostwo, a po dwóch kolejnych latach brązowe medale.

NOWE MOŻLIWOŚCI ROZWOJU
Na przestrzeni lat system rozgrywek ulegał zmianie. Początkowo obowiązywał podział na dwie grupy. Od 2018 roku była jedna grupa, ale limit wieku został obniżony z 19 do 18 roku życia (z dopuszczeniem do gry czterech graczy rok starszych). W ostatnim sezonie powrócono do formuły U19.
Utworzenie CLJ było strzałem w dziesiątkę. Pozwoliło na rywalizację młodzieży w gronie najlepszych i umożliwiło ambitniejszą formę rozwoju. Kluby różnie wykorzystywały nowe możliwości. Niektóre wykorzystały potencjał swoich wychowanków, a inne nie skorzystały z rodzimych talentów. Idealnym przykładem jest zestawienie ze sobą finalistów z 2018 roku – Cracovię i Lecha Poznań. W obu przypadkach kilkunastu zawodników zadebiutowało w ekstraklasie. Zdecydowana większość graczy Pasów zaliczyła po jednym lub kilka występów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Inaczej ma się sprawa w szeregach Kolejorza. Kilku zawodników zaistniało w lidze i stanowiło o sile Lecha. Nawet na niektórych udało zarobić się spore pieniądze. Mowa tutaj o Jakubie Kamińskim i Michale Skórasiu. W bieżącym sezonie interesująco wygląda przykład Rakowa Częstochowa. Juniorzy starsi zajęli najniższe miejsce na podium w CLJ, podczas gdy ekstraklasowa drużyna zajęła ostatnie miejsce w klasyfikacji Pro Junior System.
Jak prezentuje się Śląsk na tej płaszczyźnie? Ekipa z Wrocławia bardzo przeciętnie wykorzystała sukcesy drużynowe. Wkrótce przedstawimy losy wszystkich medalistów MP w historii AP Śląsk. Skupmy się teraz na tym, ilu z nich zagrało w ekstraklasie. We wspomnianym 2018 roku WKS wywalczył brązowe medale. Z tego grona pięciu graczom (Adrian Łyszczarz, Sebastian Bergier, Szymon Lewkot, Piotr Samiec-Talar, Marcin Szpakowski) udało zagrać się w ESA. Rok później młodzi piłkarze z Oporowskiej wywalczyli wicemistrzostwo. Z tego składu tylko trzech zawodników poznało smak ekstraklasy. Syn dyrektora AP Śląsk Aleksander Paluszek, pomimo rozegrania najwięcej minut w zespole juniorów, nigdy nie zagrał w trójkolorowym trykocie w pierwszej drużynie. Dwa lata temu Śląsk zajął 3. miejsce. Na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zagrał Karol Borys (siedem występów), Mateusz Stawny (dwa występy), a dwuminutowe epizody zaliczyli Filip Gryglak i Łukasz Gerstenstein. Dodatkowo część zawodników z roczników 2003-2005, brązowych medalistów CLJ U18 i U15 zagrali w tym sezonie w rezerwach i juniorach starszych, lecz obie drużyny zaliczyły degradacje.

JAKIE SĄ PRZYCZYNY SPADKU?

  1. Słaba gra przez większą część sezonu. Śląsk grał bardzo nierówno. Zawodziły aspekty mentalne. Wrocławianie często tracili głupie bramki, tracili punkty, w wydawało się wygranych meczach (Legia Warszawa i Pogoń Szczecin u siebie oraz Korona Kielce na wyjeździe), a także mieli problem z odrabianiem strat. Wojskowi obejrzeli jesienią aż pięć czerwonych kartek. Wiosną zespół prezentował się o wiele lepiej, lecz przez długi czas brakowało zwycięstw.
     
  2. Straty punktów z bezpośrednimi rywalami. Śląsk grał bardzo dobrze z drużynami z czołówki. Co prawda, dwa razy przegrał wysoko z Lechem (mistrz Polski), jednak z wicemistrzem Górnikiem Zabrze zanotował remis i porażkę, a z drużynami z miejsc 3-5 Rakowem, Zagłębiem i Wisłą wygrał. Niezwykle istotna była porażka na własnym terenie z Miedzią Legnica, która była bezsprzecznie najgorszą drużyną w lidze (14 punktów w 30 meczach). W trakcie meczu nie pomogła delegacja z ekstraklasy w postaci Łukasza Gerstensteina i Karola Borysa.
     
  3. Duże rotacje w zespole. Wielu zawodników grało na zmianę w rezerwach i CLJ. Próbowano ratować obie ligi. Warto przypomnieć, że bracia Kurowscy i Szymon Maszkowski w ciągu 24h przebyli podroż, liczącą około 1000 km, podczas której zagrali dwa mecze (w Lublinie z Motorem w II lidze i Lechem we Wrocławiu w CLJ. Próbowano łapać dwie sroki za jeden ogon, a ostatecznie skończyło się na dwóch spadkach.
     
  4. Słaba polityka transferowa. W ciągu ostatniego roku z zespołu odeszło kilku ważnych zawodników, a paru awansowało do drużyny seniorów. W zespole pojawiło się też sporo kontuzji. Co zespół otrzymał w zamian? Zimą 2022 roku dołączyło trzech graczy. Tylko jeden z nich Patryk Bednarczyk wniósł wiele jakości. Grał dużo w podstawowym składzie i strzelił kilka goli (sześć w tym sezonie). Yehor Sharabura i Maciej Krawczuk byli raczej uzupełnieniami składu. Latem doszło kolejnych dwóch piłkarzy. Igor Posacki zaliczył dobre wejście, ale z czasem zaczął tracić na jakości. W końcówce rozgrywek leczył kontuzję. Z kolei Jakub Lutostański przychodził w glorii króla strzelców CLJ i zawodnika z trzema występami w ekstraklasie. Do Wrocławia przychodził z myślą gry w drużynie rezerw, a nawet pierwszego zespołu. Tymczasem kompletnie zawiódł, nie przebijając się ani do rezerw, ani do pierwszej drużyny. W ośmiu meczach (546 minut) strzelił zaledwie dwa gole (oba z rzutów karnych). Wystąpił też w ośmiu meczach II ligi (153 minuty), w których ani razu nie wpisał się na listę strzelców. Jesienią odniósł kontuzję i nie wrócił już na boisko. W zimowej przerwie niedawno zakończonych rozgrywek nie przyszedł żaden zawodnik.
     
  5. Brak typowej dziewiątki. W poprzednich latach siłą Śląska byli zawodnicy, strzelający wiele goli. Bergier dwukrotnie został królem strzelców CLJ. W kolejnych latach w czołówce tej klasyfikacji byli Samiec-Talar i Patryk Głowieńkowski. Podczas rundy jesiennej zeszłego sezonu Dawid Gruszecki imponował formą strzelecką. Popularny „Grucha” odszedł do Wisły w nie najzdrowszej atmosferze. W minionej kampanii brakowało klasycznego snajpera. Sporo bramek zdobył Dawid Matuszewski (11) i Aleksander Wołczek (10), ale żaden z nich nie jest typowym kończącym. Dodatkowo pierwszy z nich krążył pomiędzy juniorami a rezerwami.
     
  6. Wyjątkowo liczne kontuzje. W ciągu sezonu kilkutygodniowe przerwy zaliczyło aż 11 piłkarzy (Zawadzki, Lipiński, Wojtczak, Posacki, Szczyrek, Marszałek, Kosiba, Graczyk, Rozum, Lutostański i Gryglak). Ubytki były szczególnie odczuwalne w formacji defensywnej.


JAKA BĘDZIE PRZYSZŁOŚĆ?
Podopiecznych trenera Góry prawdopodobnie czekają występy w lidze wojewódzkiej. Rozgrywki cieszą się o wiele mniejszą renomą niż CLJ. Wrocławianie będą się mierzyć z dużo słabszymi rywalami niż do tej pory. Miejscem spotkań będą też gorszej jakości areny. Wielu piłkarzy będzie chciało odejść, lecz na przeszkodzie mogą stanąć kontrakty i kwota ekwiwalentu. Ruchy na rynku transferowym będą także utrudnione. Do CLJ przychodzili piłkarze z całej Polski, natomiast do ligi wojewódzkiej będzie ciężko namówić kogoś spoza regionu. Spadek z ligi będzie odczuwalny na wielu płaszczyznach.
Po rundzie jesiennej dwie najlepsze drużyny z ligi dolnośląskiej, śląskiej, lubuskiej i opolskiej utworzą makroligę, w której będą rywalizować wiosną. Dopiero zwycięzca tych rozgrywek awansuje do CLJ. Zajęcie jednego z dwóch pierwszych miejsc w lidze dolnośląskiej nie powinno być problemem, jednak konfrontacja z mocniejszymi drużynami (zwłaszcza śląskimi) nie będzie należała do najprostszych zadań.
Pozostaje się zastanowić o przyszłości akademii. Jak zareagują władze kluby na historyczny spadek z CLJ? Jak zareaguje potencjalny nowy właściciel? Czy utrzymają się władze akademii? Czy będą zmiany w sztabie trenerskim? Niewiadomych jest wiele, jednak miejmy nadzieję, że rozbrat z CLJ potrwa tylko rok.

ZOBACZ też: Mistrzostwa Europy do lat 17 (PODSUMOWANIE)