Co zapamiętamy z kadencji Djurdjevicia? (ANKIETA)

25.04.2023 (18:00) | Marcin Sapuń
uploads/images/2023/3/djuka_64254124c30dc.jpg

fot.: Paweł Kot

W piątkowy poranek Ivan Djurdjević przestał pełnić obowiązki pierwszego trenera Śląska Wrocław. Co zapamiętamy z 294-dniowej kadencji serbskiego szkoleniowca? 



 

Trener, który nie przepracował w Śląsku pełnego roku? We Wrocławiu to bardzo powszechne zjawisko w ostatnich latach. 21 kwietnia do grona tychże szkoleniowców dołączył Ivan Djurdjević. Serb objął oficjalnie zespół w lipcu zeszłego roku i poprowadził Wojskowych w 32 meczach. Zanotował po dziesięć zwycięstw i remisów oraz dwanaście porażek.

- Pierwszy cel jest taki, aby obudzić giganta. Śląsk jest gigantycznym klubem, ale jest klubem śpiącym. Śląsk śpi, musimy obudzić zawodników. Większość z nich gra poniżej swoich możliwości. Jakie są przyczyny, do tego dojdziemy, ale musimy zdawać sobie sprawę, że chwilę to potrwa

- powiedział Djurdjević po podpisaniu kontraktu z klubem. 

Co z tego wyszło i co zapamiętamy z dziesięciomiesięcznej kadencji 46-latka? Przed wami mnóstwo cytatów i wspomnień. 

JEST DOBRZE, ALE WZMOCNIENIA TEŻ SIĘ PRZYDADZĄ 

Każdy z kibiców WKS-u dobrze pamięta, co stało się pomiędzy sezonami 2021/22 a 2022/23. Z klubu odeszło aż dziesięciu zawodników, a w ich miejsce przyszli Rafał Leszczyński, Michał Rzuchowski, John Yeboah, Martin Konczkowski i Matias Nahuel Leiva. Były to skromne ruchy, ale spodziewane. Śląsk po fatalnym sezonie nie mógł sobie pozwolić na szastanie pieniędzmi i musiał kleić z tych materiałów, które posiadał. 

- Dopóki są drzwi otwarte to każdy może wejść i wyjść z domu. Drzwi są otwarte bodajże do końca sierpnia. Z mojej strony, jestem zadowolony jeśli chodzi o kadrę Śląska

- mówił trener na przedmeczowej konferencji prasowej (22.07.2022).

Podobne odczucia towarzyszyły 46-letniemu szkoleniowcowi miesiąc później, chociaż w wypowiedzi można było już wysnuć, że zmiany i wzmocnienia na pewno poprawiłyby stan kadry. 

- Po tym poprzednim sezonie niewiele już możemy zmienić. Zostały dokonane zmiany. Nie chcemy wykonywać wielkich roszad. Jak się rusza coś w systemie, to jeden ruch uruchamia następny. Nie chcemy dokonywać jeszcze większej destabilizacji. Wszyscy wiemy, jak działa rynek transferowy. Bardziej chcę skupić się na pracy z ta kadrą, którą mam. Zimą zweryfikujemy, z kim chcemy dalej pracować, a z kim nie. Zawodnicy sami będą czuli, czy mogą pomóc zespołowi, czy nie. Zbyt wcześnie, by podejmować nagłe decyzje. Jakaś Żabka zawsze się znajdzie…

- zakomunikował Ivan Djurdjević przed meczem z Lechem Poznań (12.08.2022).

W wielu spotkaniach podstawowa jedenastka wrocławian była bardzo mocno przewidywalna. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Ciężko było szukać jakościowych zmienników, którzy pokazaliby się z tak dobrej strony, by dostać szansę gry w kolejnym meczu od pierwszej minuty. Zauważył to też w końcu trener, który po ostatnim meczu w 2022 roku (0:0 z Legią Warszawa) i przed pierwszymi meczami w nowym roku publicznie przyznał, że w zespole przydaliby się nowi piłkarze, ale klubu po prostu nie stać na transfery

- Ja na ten moment nie mogę wykonać żadnych ruchów. Nie ukrywam, że są potrzebni jakościowi, doświadczeni zawodnicy. Chcielibyśmy ściągnąć środkowego obrońcę, który by miał wzrost i siłę, jednak jak nas nie stać to musimy grać tym, co jest i wyciągnąć z tych zawodników jak najwięcej. (...) Śląsk jest miejskim klubem, nie będziemy zabierać z publicznych pieniędzy na zawodników. Skoro nie ma, to nie ma. Jeśli będą jakieś okazje, to moim skromnym życzeniem byłoby kogoś ściągnąć

- powiedział trener przed meczem z Pogonią Szczecin (03.02.2023).

HAT-TRICK Z MISTRZEM POLSKI 

Wrocławianie pod wodzą Ivana Djurdjevicia wygrali w lidze siedem spotkań. Aż cztery z nich (57%) to zwycięstwa z czołówką ligi, czyli Pogonią Szczecin i Lechem Poznań. Przy obecnej formie Śląska aż strach pomyśleć, co by było bez dwunastu punktów zdobytych z zespołami, które w tym sezonie reprezentowały Polskę w europejskich pucharach. 

Wojskowi co prawda nie zdominowali rywala w każdym z tych spotkań, ale byli bardzo skuteczni, co potwierdzają cztery gole przeciwko Pogoni i trzy z Lechem. Szczególnie ważne były zwycięstwa w rundzie rewanżowej, bowiem Śląsk wygrał w niej tylko dwukrotnie i to właśnie z przytoczonymi wyżej zespołami. 

To jednak nie koniec. Zielono-biało-czerwoni z mistrzem Polski ugrali hat-trick. Oprócz ligowych zmagań, w październiku wyeliminowali poznaniaków z Pucharu Polski w 1/16 finału, a gole w tamtym spotkaniu strzelili Erik Exposito i dwukrotnie Jon Yeboah. 

ZAWODNICY Z TYŁU GŁOWY WCIĄŻ MAJĄ POPRZEDNI SEZON 

Wszyscy dobrze wiemy jak wyglądał poprzedni sezon w wykonaniu Śląska. Zespół prowadzony przez Piotra Tworka do ostatniej kolejki drżał o utrzymanie, które na szczęście udało się wywalczyć z pomocą równie beznadziejnej Wisły Kraków. Jednak wraz z przyjściem nowego szkoleniowca i nowych zawodników, każdy liczył na powiew świeżości i zostawienie daleko za sobą tego, co wydarzyło się jeszcze kilka miesięcy wcześniej. 

Jednak po kilku meczach sezonu można powiedzieć, że do wrocławskiego zespołu wróciły demony przeszłości, a tak właśnie próbował to tłumaczyć trener Djurdjević. 

- To jest część piłki nożnej. Przez te błędy się nakręcamy. Jak przegrywamy to może wracają obrazy z poprzedniego sezonu i to jest coś, z czym musimy się zmierzyć

- mówił Serb na konferencji prasowej po porażce ze Stalą Mielec (02.09.2022).

Ivan Djurdjević w połowie rundy jesiennej bardzo często poruszał temat mentalności zespołu i problemów z emocjami u zawodników i obowiązku pracy ze sobą. Taki zabieg stosował nawet po wygranym meczu z Lechią Gdańsk (2:1): 

- To siedzi w podświadomości piłkarzy. Zmienia się układ w tabeli, zmieniają się piłkarze, ale pewne rzeczy w głowach zostają. Oczywiście nie zarzucam tutaj nikomu kiepskiej pracy nad sobą. Ale świadomość że wywalczenie tego utrzymania w zeszłym sezonie nie do końca się udało samodzielnie wciąż w nich jest. Widzieliśmy dzisiaj w pierwszej połowie frustrację, nieradzenie sobie z emocjami, ale w drugiej połowie już było o wiele lepiej. Nie mówię, że oni o tym ciągle myślą, ale na pewno to w nich dalej jest.

Teraz, na pięć kolejek przed końcem sezonu niektórzy piłkarze na pewną mogą mieć przed oczami podobne obrazki sprzed roku, gdzie również balansowali na krawędzi utrzymania i spadku. Dlatego też w obecnej sytuacji wydaje się, że wrocławskiemu klubowi bardziej potrzebny jest trener-psycholog niż strateg, tym bardziej jeśli zawodnikom przydarzają się takie błędy, jak w niedzielę w Zabrzu. 

TRZY CZERWONE KARTKI W JEDNYM MECZU 

Runda jesienna we Wrocławiu obfitowała w przeróżne zjawiska, które były tylko zwieńczeniem słabej gry Śląska w danych spotkaniach. Ze Stalą Mielec "przepięknym" samobójem popisał się Javier Hyjek, przeciwko Warcie piłkę z rąk wypuścił Michał Szromnik, a w meczu z Radomiakiem Trójkolorowi kończyli mecz w ósemkę. Czerwone kartki obejrzeli wówczas Łukasz Bejger, Konrad Poprawa i Diogo Verdasca, czyli trójka stoperów. W ekstraklasie był to pierwszy przypadek od marca 2017 roku, gdzie to trzech graczy Lechii Gdańsk zostało wyrzuconych z boiska w Poznaniu. Gdyby tego było mało, wrocławianie oczywiście przegrali z Radomiakiem 0:2, ale oba gole stracili w doliczonym czasie gry...

ZADYSZKA W KOŃCÓWKACH 

Wrocławianie już od kilku lat przyzwyczaili kibiców do nerwowych końcówek, ale w tym sezonie liczba stanów przedzawałowych mogła wzrosnąć. Brak uwagi w ostatnich minutach gry kosztowały Wojskowych cztery punkty, a po 85. minucie Śląsk stracił od lipca aż dziewięć bramek, w tym sześć w doliczonym czasie gry w ekstraklasie, co jest najgorszym wynikiem. 

- Cały czas to robimy i nad tym pracujemy. Na pewno wpływ na to miało zmęczenie. Być może gdybyśmy wykonali inne zmiany w końcówce wyglądałoby to inaczej. Koncentracja w kluczowych momentach to ten element, który u nas szwankuje

- starał się wytłumaczyć Ivan Djurdjević po porażce z Widzewem (17.02.2023).

Gole stracone przez Śląsk Wrocław po 85. minucie gry: 

  • Bartosz Śpiączka (Korona Kielce) - gol w 90+4'
  • Milan Corryn (Warta Poznań) - gol w 90+4'
  • Maurides (Radomiak Radom) - gol w 90+2'
  • Maurides (Radomiak Radom) - gol 90+7'
  • Łukasz Kosakiewicz (Sandecja Nowy Sącz) - gol w 120+5'
  • Tomasz Pienko (Zagłębie Lubin) - gol w 90+5'
  • Jakub Łukowski (Korona Kielce) - gol w 87'
  • Kristoffer Hansen (Widzew Łódź) - gol w 90+3'
  • Michał Skóraś (Lech Poznań) - gol w 88' 

PROBLEMY Z PUNKTOWNIEM W MECZACH Z SĄSIADAMI Z TABELI 

Śląsk w trwających rozgrywkach jest zdecydowanie kwintesencją polskiej ligi. Wrocławianie będąc faworytem lub rywalizując z drużyną na podobnym poziomie nie potrafili odnaleźć się na boisku i przejąć inicjatywy, co bardzo dobrze pokazały mecze między innymi z Koroną, Stalą, Radomiakiem, a nawet ostatnią Miedzią. Trójkolorowi pod wodzą Djurdjevicia woleli oddać piłkę rywalom i czekać na kontrataki. Defensywny styl gry przynosił efekty tylko miejscami, bowiem z czołową czwórką ekstraklasy, Śląsk dwukrotnie przegrał tylko z Rakowem, a w dotychczasowych siedmiu meczach (z Legią zagramy w ostatniej kolejce) ugrał aż trzynaście punktów, czyli 42% wszystkich oczek. Pozostałe mecze w większości kończyły się remisami lub porażkami, a widoczny gołym okiem minimalizm nie przynosił oczekiwanych efektów, a WKS obecnie jest zespołem z najmniejszą liczbą bramek w ekstraklasie... 

- Pracowaliśmy ciężko w tym tygodniu, przed meczem uczulaliśmy zawodników przed prostymi błędami. Mamy takie problemy, że wszystko dobrze idzie, ale w pewnym momencie gramy jak gramy

- próbował tłumaczyć się trener po przegranym meczu z ostatnią Miedzią Legnica (06.11.2022).

OŚMIU MŁODYCH WYBRAŃCÓW DJURDJEVICIA 

Serbskiemu trenerowi nie można odmówić stawiania na młodzież. Co prawda takie zadanie dostał od władz WKS-u, ale za kadencji Ivana Djurdjevicia wystąpiło łącznie ośmiu młodzieżowców, a dodatkowo dwóch (Oliver Wypart i Oskar Mielcarz) dostało szansę treningu z pierwszym zespołem. Najwięcej minut rozegrał Łukasz Bejger, który nie był pierwszym wybrańcem 46-latka i po raz pierwszy na boisko wybiegł w ostatni dzień sierpnia w pucharowym meczu z Ruchem Wysokie Mazowieckie. W 2023 roku w lidze zadebiutowało też dwóch zawodników z akademii - Mateusz Stawny i Łukasz Gerstenstein. Więcej o minutach wrocławskich młodzieżowców przeczytacie TUTAJ

OBSRANA ZBROJA W KALISZU 

Czym wyróżnił się Ivan Djurdjević na tle swoich poprzedników (Magiery, Lavicki)? 46-letniemu Serbowi udało się przejść pierwszą rundę w Pucharze Polski. Co prawda ciężko było nie wygrać z czwartoligowym Ruchem Wysokie Mazowieckie, ale liczą się fakty. Wrocławianie po raz pierwszy od 2015 roku zagrali w ćwierćfinale rozgrywek. Po drodze wyeliminowali Lech Poznań (3:1) i Sandecję Nowy Sącz (walkower 3:0). Wszyscy w stolicy Dolnego Śląska wyczekiwali losowania ćwierćfinałów, a gdy WKS sparowano z KKS-em Kalisz, duża część osób była z niego zadowolona, chociaż był to rywal, który wcześniej rozprawił się z dwoma innymi ekstraklasowymi zespołami (Górnikiem i Widzewem). 

Śląsk do Kalisza udał się po cennym zwycięstwie w lidze z Lechem Poznań (2:1). Jednak mało kto spodziewał się takiego meczu, który zobaczyliśmy w środowy wieczór. Trójkolorowi na boisku po prostu nie istnieli i pozwolili strzelić sobie dwa gole w 80 sekund. Na ławce trenerskiej wrocławian szok i niedowierzanie, a zespół Ivana Djurdjevicia posłał na deski pod koniec pierwszej połowy jeszcze Gawlik. 3:0 do przerwy dla KKS-u. To był najczarniejszy scenariusz jaki można było sobie wyobrazić, a słowa "wstyd" i "kompromitacja" były chyba obok niecenzuralnych wyrażeń najczęściej wymienianymi w sieci. Po końcowym gwizdku oliwy do ognia dolał jeszcze sam szkoleniowiec, który w dobitny sposób podsumował występ swoich piłkarzy. 

- Tak obsranego swojego zespołu jeszcze nie widziałem. Obsraliśmy zbroje i wyszło jak wyszło. Wstyd roku, musimy ten wynik wziąć na klatę. Dopiero w drugiej połowie dokonaliśmy jakichś zmian, ale biliśmy głowa w mur. Niewytłumaczalne jest to, co się wydarzyło

- powiedział Serb na pomeczowej konferencji prasowej (01.03.2023).

Wrocławianie mieli znakomitą okazję, by po raz pierwszy od dziesięciu lat awansować do półfinału Pucharu Polski, ale swoja przygodę z Pucharem Tysiąca Drużyn zakończyli w najgorszy możliwy sposób. 

WPROWADZENIE ŚLĄSKA DO STREFY SPADKOWEJ 

Nie dokonał tego ani Jacek Magiera (pierwsza kadencja) ani Piotr Tworek. To Śląsk Ivana Djurdjevicia znalazł się w strefie spadkowej po raz pierwszy od maja 2019 roku. Po raz pierwszy po meczu ze Stalą Mielec we wrześniu zeszłego roku, kiedy to WKS przegrał 0:2. Po raz drugi Wojskowi wpadli do czerwonej strefy po meczu z Wartą Poznań (1:3), który był ostatnim meczem Serba na ławce trenerskiej Śląska. Tak niska pozycja zespołu jest wciąż efektem słabej wiosny i wstydliwej serii siedmiu kolejnych meczów bez zwycięstwa i czterech bez zdobytej bramki (gol z Wartą to samobójcze trafienie Ivanova). 

- Przegraliśmy mecz również przez nasze emocje. Dzisiaj chcieliśmy być bardziej odważni i spróbować coś więcej. Mamy teraz dziewięć dni, by się zbudować. Musimy pomóc zawodnikom, na tym polega nasza praca, żeby walczyć do końca

- powiedział 46-letni trener po meczu z Wartą Poznań (14.04.2023).

W spotkaniu w Grodzisku Wielkopolskim widać było bezradność Djurdjevicia, który być może był już świadomy swojej przyszłości. Tydzień później cierpliwość stracili również działacze Śląska, którzy szkoleniowcowi wręczyli dymisję. 

TŁUMACZENIA, KTÓRE CIĘŻKO OBRONIĆ 

WKS pod wodzą trenera Djurdjevicia przegrał jedenaście spotkań. To o dwa mniej niż rok wcześniej Magiera i Tworek razem wzięci. Po każdym z meczów szukano przyczyn porażki, a pytany o to przez dziennikarzy trener bardzo często musiał naciągać logikę i wystosowywał czasami bardzo dziwne tłumaczenia. Oto niektóre z nich: 

- Dobra gra przeplata się ze słabą, to jest pokłosie reagowania zespołu na różne sytuacje. Ja zawsze stoję murem za zespołem. Pamiętajmy jaki był poprzedni sezon. To nie jest tak, że pstrykniemy palcami i wszystko będzie znów dobrze

- Ivan Djurdjević przed meczem z Górnikiem Zabrze (07.10.2022).

- Nie wiem co powiedzieć, wydawało mi się, że zaczynamy dobrze. Takie mecze przyjaźni są najgorsze, bo jest przyjazna atmosfera, ładna pogoda i to wygląda jak sparing

- Ivan Djurdejvić po porażce z Miedzią Legnica (06.11.2022).

- Remis jest sprawiedliwy. Nie chcieliśmy grać ofensywnie, bo baliśmy się straty bramki

- Ivan Djurdjević po meczu z Koroną Kielce (11.02.2023).

- Nie wyobrażałem sobie, że możemy przegrać taki ważny mecz, ale wychodzi na to, że mamy problem w grze pod emocjami. Kiedy musimy wygrać to emocje biorą górę i widać to w tym młodym zespole

- Ivan Djurdjević po porażce z Piastem Gliwice (06.04.2023).

- Mam wrażenie, że w tych dwóch wyjazdowych meczach będzie nam się o wiele łatwiej grało niż u siebie. Tu czujemy niesamowitą presję, ogólnie jest duże napięcie

- Ivan Djurdjević przed meczem z Wartą Poznań (13.04.2023).

Trener wielokrotnie podczas swojej dziesięciomiesięcznej przygody we Wrocławiu opowiadał o procesie. Oczywiście nikt nie oczekiwał dużych rezultatów i szybkich zmian od razu po kilku miesiącach, natomiast po prawie roku pracy już tak. Po piłkarzach było widać, że z każdym kolejnym tygodniem wizja gry Djurdjevicia jest daleka od pożądanych, a obecnie na światło dzienne wychodzą niektóre zaniedbania sztabu. Czy zwolnienie było potrzebne? Patrząc na ostatnie wyniki, tak. Czy decyzja została podjęta zbyt późno? Na to pytanie będziemy mogli odpowiedzieć za miesiąc, kiedy skończy się sezon i zobaczymy, na którym miejscu znajdą się wrocławianie. 

 

ZOBACZ też: Świetny start, tragiczna końcówka. 351 dni Magiery

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.