Koszmarny powrót Lewkota

02.04.2022 (12:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/4/lewkot_6248186b00a98.png

fot.: Mateusz Porzucek

Jeżeli ktoś zastanawiał się z czego wynikała defensywna poprawa Śląska w ostatnich tygodniach, w piątkowy wieczór dostał odpowiedź. Szymon Lewkot wrócił po czterech meczach nieobecności i tradycyjnie zawiódł w najważniejszym momencie. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Gdyby nie problemy kadrowe, z którymi przy okazji meczu z Lechem Poznań (0:1) musiał zmierzyć się trener Piotr Tworek, Szymon Lewkot nie byłby pewnie nawet blisko wyjścia na murawę. Śląsk przeciwko Kolejorzowi zagrał jednak bez wykartkowanych Wojciecha Golli i Diogo Verdaski, a już po pierwszej połowie swój udział w grze musiał zakończyć mocno poobijany Daniel Gretarsson. Po 45 minutach piątkowego meczu defensywa wrocławian miała powody do zadowolenia – grała zaskakująco pewnie i konsekwentnie, a przede wszystkim wystrzegała się błędów, którymi naznaczony był choćby jej jesienny mecz przy Bułgarskiej (0:4). Wszystko zmieniło się jednak, gdy miejsce reprezentanta Islandii zajął Szymon Lewkot.

ABSURDALNE PRETENSJE

Wystarczyły trzy minuty gry w drugiej połowie, by rezerwowy zielono-biało-czerwonych popełnił kolejny w tym sezonie kardynalny błąd, a ten w końcowym rozrachunku zadecydował o wyniku. 23-letni zawodnik gospodarzy w prosty sposób przegrał walkę o piłkę z Michałem Skórasiem i zamiast koncentrować się na naprawianiu swojego błędu, zaczął zgłaszać do sędziego Krzysztofa Jakubika pretensje o faul zawodnika Lecha. Pretensje absurdalne, bo o przewinieniu zmiennika gości mowy być nie mogło i w ten sposób padła jedyna bramka piątkowego wieczoru. Lewkot wrócił do gry po czterech meczach nieobecności, w których Śląsk stracił tylko dwa gole, jednocześnie zaliczył pierwsze minuty za kadencji trenera Tworka, nie wyglądał jednak na zawodnika, który znowu ma czystą głowę.

- Myśleliśmy w pierwszym momencie, że był wypchnięty przez zawodnika Lecha, okazało się, że VAR nie ocenił tej decyzji w ten sposób. Musimy budować Szymona, musimy trenować, żeby nie popełniał takich błędów. Taka jest nasza rola -

- komentował na pomeczowej konferencji prasowej trener Śląska Piotr Tworek.

DLACZEGO NIE POPRAWA?

Wprowadzenie akurat Lewkota w miejsce kontuzjowanego Gretarssona wzbudza tym większe zaciekawienie, że w piątek na ławce po raz pierwszy w tym roku znalazł się Konrad Poprawa. Dwanaście miesięcy temu ten zawodnik był odkryciem początków kadencji Jacka Magiery we Wrocławiu i poważnie interesowała się nim nawet Legia Warszawa, ale obecny sezon jest dla 23-latka zdecydowanie trudniejszy. Ostatni mecz rozegrał pod koniec listopada przeciwko Stali Mielec (2:1), gdy tuż przed przerwą został ukarany czerwoną kartką, a jego ekstraklasowy bilans w trwającej edycji stanowią łącznie cztery występy. Szczęście nie dopisało mu także zimą, gdy z powodu kontuzji przedwcześnie musiał opuścić zgrupowanie Śląska w Turcji.

- Konrad dzisiaj był w dwudziestce, trenował z nami po kontuzji, której nabawił się w ostatnim czasie. Jest brany pod uwagę przy kompletowaniu meczowej kadry, musi pracować, żeby wbić się znowu do składu -

- odpowiedział na nasze pytanie podczas pomeczowej konferencji trener Piotr Tworek.

ZOBACZ też: REZERWY: Kalisz w nurcie historii (ZAPOWIEDŹ)