Łączy ich nie tylko pozycja na boisku. Krótkie przygody Zohore i Eyamby w Śląsku
27.01.2025 (17:30) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot
W ostatnich dwóch latach do Śląska Wrocław przyszło dwóch zagranicznych napastników, którzy nie zagrzali długo miejsca w klubie i nie wytrwali w nim nawet pełnego roku. Łączy ich nie tylko boiskowa pozycja, różni za to czas, po którym znaleźli nowego pracodawcę. Jeden z nich dość szybko poradził sobie po wyjeździe z Polski. Z kolei drugi wciąż szuka nowej drużyny, chociaż niedługo może się to zmienić.
Gdyby poprosić kibiców Śląska o wymienienie piłkarzy, którzy w ostatnich sezonach okazali się sporymi niewypałami, dość częstymi odpowiedziami byłyby nazwiska Zohore i Eyamba. Pierwszy z nich (Kenneth) zasilił szeregi wrocławskiego klubu latem 2023 roku, a drugi (Junior) około 12 miesięcy później. Obu w Śląsku już nie ma, a nie licząc jeszcze identycznej pozycji na boisku (środkowy napastnik), podobieństw między nimi jest troszeczkę więcej.
ŁĄCZNIE NIECAŁE 160 MINUT W EKSTRAKLASIE
Po pierwsze, Zohore, jak i Eyamba potrzebowali czasu w trakcie sezonu, by dojść do formy fizycznej, chociaż wynikało to z różnych przyczyn. Duńczyk, zanim przyjechał do Polski, ostatni swój mecz rozegrał w kwietniu 2023 roku i był tzw. zawodnikiem do odbudowy. Z kolei w przypadku Szwajcara, podczas obozu w Austrii nie wytrzymał on trudów przygotowań i doznał kontuzji, która wyeliminowała go z gry na około sześć tygodni.
Po drugie, w Ekstraklasie obaj zaliczyli podobną liczbę minut. Zohore - 82, a Eyamba - 77. Wliczając jednak jeszcze rozgrywki Pucharu Polski, na wyraźne prowadzenie wysuwa się 30-latek, który w pierwszym zespole Śląska rozegrał łącznie 143 minuty w 7 spotkaniach (dla porównania 23-latek ma zaledwie 3 mecze na koncie).
Po trzecie, napastnicy nie wytrwali we Wrocławiu nawet pełnego roku i klub zmuszony był do przedwczesnego rozwiązania umów. Duńczyk spędził w stolicy Dolnego Śląska osiem miesięcy, a Eyamba tylko pół roku.
Po czwarte, obu transferów próbował bronić ówczesny dyrektor sportowy, David Balda. W przypadku Kennetha Zohore Czech opowiadał, że wyśmienita forma Erika Exposito może być spowodowana konkurencją ze strony urodzonego w Kopenhadze piłkarza, a następnie dodał, że wcale nie uważa 30-latka za niewypał.
- Czy Erik strzelałby tyle goli, gdyby nie miał za konkurenta Kennetha? Nie wiem. Czy by czuł się zbyt komfortowo, gdyby miał innego zawodnika, nie z przeszłością w Premier League? Nie wiem. Może tak, może nie, tego się nie dowiemy. Przyjście Kennetha dodało mu ekstra motywację, żeby grać jeszcze lepiej. Ja nie uważam, żeby to był nieudany transfer
- mówił pewny siebie Balda w rozmowie z TVP Sport.
Natomiast o Juniorze Eyambie z ust dyrektora sportowego dowiedzieliśmy się, że jak nabierze on większego rytmu meczowego, pokaże swoją prawdziwą twarz. Po czasie można stwierdzić, że Balda się nie pomylił, chociaż domyślamy się, że miał na myśli zupełnie coś innego, niż faktycznie oglądaliśmy na boisku.
- Junior Eyamba nie miał udanego startu w Śląsku - kontuzja i nie najlepsze występy, ale mogę potwierdzić, że widzimy u niego poprawę. Jeżeli wejdzie w rytm meczowy, czy to przez występy w rezerwach, czy pierwszego zespołu, to pokaże, na co go stać. III liga szwajcarska nie jest aż tak słaba, jak ją opisują. Pamiętam, że kiedy przyjechał, to wygrywał wszystkie pojedynki i mega się prezentował
- tłumaczył Czech w wywiadzie dla Gazety Wrocławskiej.
PROBLEM ZE ZNALEZIENIEM NOWEGO KLUBU? EYAMBA GO NIE MA
Były podobieństwa, czas wskazać na kilka różnic. Jedną z nich jest na pewno przeszłość obu graczy. O wiele bogatsze CV ma duński snajper, który miał okazję zagrać w Premier League, Championship, czy nawet Lidze Mistrzów, chociaż ostatnie z wymienionych rozgrywek to 2010 i 2011 rok, gdy ten nie był jeszcze pełnoletni. Z kolei dla Eyamby WKS był pierwszym klubem z najwyższych klas rozgrywkowych. Wcześniej występował np. w IV lidze szwajcarskiej, czy niemieckiej.
Inną kwestią jest "życie po Śląsku". Znacznie szybciej nowego pracodawcę znalazł Junior Eyamba. Na początku stycznia przebywał on na testach w szwajcarskim drugoligowcu FC Aarau, ale nie zrobił wystarczająco mocnego wrażenia, by uzyskać propozycję współpracy. Takową otrzymał jednak z innego klubu - SC Austrii Lustenau, z którym w zeszłym tygodniu podpisał kontrakt do czerwca 2026 roku.
!
— SC Austria Lustenau (@AustriaLustenau) January 20, 2025
Die Austria tätigt den ersten Winterneuzugang und verstärkt sich mit Junior Eyamba. Der Mittelstürmer spielte zuletzt in der polnischen ersten Liga und unterzeichnet am Rhein einen Vertrag bis mindestens Sommer 2026.
https://t.co/f1daujqWvH pic.twitter.com/ga38elBGjR
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z Kennethem Zohore, który wciąż pozostaje bez nowego klubu. Duńczyk w ostatnim pół roku trenował m.in. z zespołem Vendsyssel FF, ale również odrzucił kilka lukratywnych propozycji z innych miejsc. Bezrobocie 30-latka może wkrótce się skończyć. Kilka dni temu redakcja Tipsbladet poinformowała, że napastnik jest blisko porozumienia z drużyną Fremad Amager, występującą na trzecim szczeblu rozgrywkowym w Danii. Byłemu zawodnikowi WKS-u zaproponowano roczną umowę.
Z piłkarzy, którzy w ostatnich latach grali w koszulce Śląska, nie licząc Zohore, jeszcze dwóch pozostaje obecnie bez klubu - Cameron Borthwick Jackson i Jakub Łabojko, chociaż Polak jest blisko podpisania umowy z Motorem Lublin.