Legenda doceniana przez kibiców. ''Zawsze było czuć, że dałby się pokroić za nasz herb''

01.08.2025 (18:00) | Marcin Sapuń

fot.: Mateusz Kuźniak

17 lat w Śląsku i aż 336 rozegranych spotkań - to bilans Mariusza Pawelca we wrocławskim klubie. 39-latek w czerwcu zakończył karierę i w niedzielę przy okazji meczu z Ruchem zostanie specjalnie uhonorowany. Obrońca traktowany jest przez kibiców jako legenda i nie ma w tym żadnego przypadku. Pawelec zapracował na to swoją postawą na boisku, ale też poza nim. 



 

Kim dla Pani/Pana/Ciebie jest Mariusz Pawelec? Takie pytanie zadaliśmy kilku kibicom, którzy w środę zjawili się przy ulicy Oporowskiej, by obejrzeć trening Śląska Wrocław, a wcześniej spotkać się właśnie z bohaterem naszego dzisiejszego artykułu, który na chwilę stał się sprzedawcą biletów. Dla nikogo nie będzie to wielką niespodzianką, jeśli napiszemy, że w naszych rozmowach w kontekście obrońcy najczęściej padało słowo "legenda". 

''TO BYŁA JEDNA Z NALEPSZYCH DECYZJI W MOIM ŻYCIU''

39-latek to niewątpliwie symbol współczesnej historii WKS-u i odzwierciedlenie osoby, która jest mocno przywiązana i zżyta z klubem. Wszystko zaczęło się latem 2008 roku, gdy wrocławianie po 6 latach wrócili do Ekstraklasy.

- To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu – przyjście do Śląska Wrocław. Właśnie tutaj osiągnąłem największe sukcesy. Jestem bardzo wdzięczny trenerowi Ryszardowi Tarasiewiczowi, który do mnie zadzwonił i przekonał do dołączenia do Śląska 

- mówił Mariusz Pawelec po ostatnim meczu domowym rezerw w zeszłym sezonie. 

22-letni wówczas "Mario" praktycznie z miejsca stał się graczem wyjściowej jedenastki i w swoim pierwszym sezonie w barwach Trójkolorowych rozegrał 37 spotkań i zdobył z zespołem Puchar Ekstraklasy. 

Puchar ligi oczywiście nie był jednym sukcesem Pawelca we Wrocławiu. Między 2011 a 2013 rokiem na konto Śląska trafił każdy z możliwych medali mistrzostw Polski: 

  • 2011 rok - srebro
  • 2012 rok - złoto
  • 2013 rok brąz

A dodatkowo kilka miesięcy po zdobytym mistrzostwie Polski podopieczni trenera Oresta Lenczyka sięgnęli po Superpuchar Polski, a rok później zagrali w finale Pucharu Polski, w którym przegrali w dwumeczu z Legią Warszawa. 

WALCZAK I TRENER

Każdy, kto oglądał mecze Śląska wie, z czego najbardziej słynie Mariusz Pawelec. Są to oczywiście wślizgi. Obrońca nigdy nie odpuszczał i dawał z siebie 100%, nawet jeśli kończyło się to drobną kontuzją, stając się tym samym symbolem waleczności. 

Mariusz Pawelec czy Piotr Celeban, to przede wszystkim charakter, charyzma i oddanie dla klubu. I kiedy oglądam dzisiejszy Śląsk, trochę brakuje mi takiej postaci w zespole

- ocenia fan WKS-u, który zgodził się na krótką rozmowę z nami przed treningiem. 

Ulubiony rywal stopera? Z pewnością Arka Gdynia, bo przeciwko niej zdobył trzy bramki, co jest jego całym dorobkiem w trójkolorowych barwach. W pierwszym zespole Śląska tylko raz został wyrzucony z boiska - miało to miejsce w 2019 roku w pucharowym spotkaniu z Widzewem Łódź, ale nie była to bezpośrednia czerwona kartka. 

Pawelec nigdy nie został nominalnym kapitanem zespołu, ale czterokrotnie zdarzyło się, że wyprowadzał kolegów na murawę w oficjalnym spotkaniu. Pierwsze takie spotkanie miało miejsce w 2019 roku, gdy wrocławianie mierzyli się z Widzewem Łódź w Pucharze Polski. Na kolejne występy z opaską kapitańską na ramieniu obrońca musiał czekać do 2021 roku, kiedy wystąpił w roli lidera w trzech starciach z rzędu: z Wisłą Kraków, Lechem Poznań i Pogonią Szczecin. 

Śląsk Wrocław jest dla mnie wielkim klubem. Jak zawsze powtarzam: To jest wielki Śląsk. Zawsze oddawałem serce i zdrowie dla tego klubu. Mieliśmy wiele sukcesów, ale i słabszych momentów, jednak zawsze byliśmy razem. Zawsze Śląsk Wrocław był rodziną – na boisku i poza nim. Ten herb zobowiązuje do walki i zaangażowania i zasługuje na to, aby go godnie reprezentować. Śląsk Wrocław musi grać o najwyższe cele. Śląsk Wrocław musi być wielki

- mówił Pawelec sześć lat temu. 

"Mario" jako doświadczony zawodnik miał okazję występować również w rezerwach WKS-u, grając na trzecim, czy czwartym poziomie rozgrywkowym. W Śląsku II Wrocław rozegrał 47 meczów, a od lata 2022 roku boisko łączył z ławką szkoleniową, gdyż dołączył do sztabu drugiego zespołu jako asystent trenera. Jego obecność na pewno niejednokrotnie była dużą pomocą dla młodych graczy, którzy dopiero powoli wchodzili do seniorskiego futbolu. Tak na przykład na temat swojego kolegi z drużyny mówił wiosną 2023 roku Przemysław Bargiel: 

Mariusz jest zawodnikiem, który daje dużą stabilność w obronie. Sama liczba występów w ekstraklasie mówi dużo o nim. Posiada na pewno ogromne doświadczenie, które może nam przekazać na boisku. Mimo wieku potrafi wybronić stuprocentowe sytuacje i pokazać, że bez względu na to, ile masz lat, możesz wciąż grać na najwyższym poziomie, a ambicją i chęcią walki można przenosić góry. Mariusz Pawelec jest dla nas też mentalnym wsparciem, nawet gdy nie ma go na murawie, tylko na ławce trenerskiej. 

Nie ważne, kto ile ma lat, każdy fan Trójkolorowych uważa Mariusza Pawelca za prawdziwą legendę i osobę, która zawsze będzie kojarzona właśnie ze Śląskiem. Wystarczy zobaczyć, co na temat zawodnika mówią właśnie kibice: 

- Na mecze Śląska chodzę od prawie 40 lat i bardzo dobrze pamiętam, jak Mariusz Pawelec zaczął grać we Wrocławiu. Zawsze mi się podobał, bo widać było u niego tę chęć walki o ten przysłowiowy każdy centymetr boiska. Wydaje mi się, że gdybyśmy mieli takich piłkarzy w zeszłym sezonie, to byśmy nie spadli. 

- ocenia wierny fan WKS-u. 

Mariusz Pawelec był od zawsze dla mnie legendą. Zacząłem kibicować Śląskowi w 2016 roku i pamiętam, gdy strzelił gola Arce Gdynia. Opowiadał, że musiał na to długo czekać. Później pamiętam, że kilka miesięcy po tym wydarzeniu ponownie trafił i również z Arką, więc wydaje mi się, że przede wszystkim jest to uosobienie waleczności. Zawsze było czuć, że to jest ten zawodnik, który za ten herb dałby się pokroić

- powiedział nam jeden z młodszych kibiców Wojskowych. 

SYMBOLICZNA ZMIANA 

Swój ostatni mecz w Ekstraklasie Mariusz Pawelec rozegrał 21 maja 2023 roku w spotkaniu z Miedzią Legnica (4:2). Pojawił się wówczas w doliczonym czasie gry i była to symboliczna zmiana. Obrońca pojawił się na boisku za Petra Schwarza, który od sezonu 2021/22 występuje z numerem 17 na koszulce, który przez wiele lat należał właśnie do Pawelca. 

Na widok swojej legendy przy linii bocznej prawie 16 tysięcy kibiców wstało ze swoich miejsc i oklaskami przywitało zawodnika.

Pawelec wszedł nie dlatego, że go lubię, chociaż go naprawdę lubię, ale dlatego, że na to zasłużył. Przypadek Mariusza pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Dwa lata temu został odesłany do drugiej drużyny, był tam drugim trenerem i dzisiaj wrócił do Ekstraklasy. Zapracował na to swoją determinacją

- mówił po meczu trener Jacek Magiera. 

CZAS POŻEGNAŃ 

Z kolei ostatni mecz w zawodowej karierze Mariusz Pawelec rozegrał 7 czerwca przeciwko Warcie Gorzów Wielkopolski w 34. kolejce III ligi. 39-latek wybiegł na boisko w podstawowej jedenastce i rozegrał symboliczne 17 minut. Gdy nastąpiła zmiana, Pawelec przeszedł przez szpaler utworzony przez oba zespoły, a następnie z rąk Janusza Góry oraz Krzysztofa Wołczka odebrał pamiątkową koszulkę z liczbą występów w barwach Wojskowych. Ponadto prezent od zespołu rezerw przekazał również Hubert Muszyński, kapitan drugiego zespołu WKS-u.

To oczywiście nie wszystko, ponieważ już w niedzielę na meczu z Ruchem Chorzów legenda Śląska zostanie jeszcze raz uhonorowana. To będzie wyjątkowy moment dla całej wrocławskiej rodziny. 

Chcemy go uhonorować i pokazać, że jest kimś więcej niż tylko piłkarzem. Wszyscy wiedzą, jak bardzo oddany jest temu klubowi. Sam piłkarz chciał, by na trybunach pojawiło się wielu bliskich mu ludzi, dlatego pożegnanie odbędzie się właśnie podczas tego meczu

- mówił prezes Śląska, Michał Mazur w podcaście #SektorŚląska

 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.