Legenda Śląska Wrocław została patronem stadionu

Legenda Śląska Wrocław została patronem stadionu

fot.: Archiwum Tadeusza Pawłowskiego

Radni Strzelina zdecydowali o nadaniu tamtejszemu stadionowi miejskiemu imienia Henryka Kowalczyka. Patron to rodowity strzelinianin i legenda Śląska Wrocław. Z wrocławskim klubem świętował największe sukcesy.



 

Henryk Kowalczyk jest wychowankiem Strzelinianki Strzelin, z której trafił do Lotnika Wrocław. W sezonie 1974/75 rozpoczęła się jego wielka przygoda ze Śląskiem. W pierwszym roku grał niewiele, ale WKS zajmując trzecie miejsce, zdobył swój pierwszy medal w historii. W kolejnych latach grał już dużo i w znaczącym stopniu przyczynił się do wywalczenia mistrzostwa, dwóch wicemistrzostw Polski, Pucharu Polski oraz awansu do ćwierćfinału Pucharu Zdobywców Pucharów.

Solidny obrońca przez blisko dziewięć lat tworzył z Władysławem Żmudą, Krzysztofem Karpińskim, Mieczysławem Kopyckim, Ryszardem Sobiesiakiem, Pawłem Królem czy Romanem Wójcickim oraz bramkarzami Zygmuntem Kalinowskim, Zdzisławem Kostrzewą i Jackiem Jareckim znakomity blok defensywny. Jedynie zabrakło występu w reprezentacji Polski (zagrał w kadrze B). Przez pewien okres był kapitanem Śląska. W Śląsku rozegrał ponad 200 spotkań, w czym 177 w lidze i 18 w europejskich pucharach.

Po rundzie jesiennej odszedł z WKS-u, zostawiając klub na pozycji lidera. Niestety wiosną bez niego oraz Janusza Sybisa wrocławianie grali dużo gorzej i ostatecznie zakończyli rozgrywki na szóstym miejscu. O tym sezonie napisaliśmy w pierwszym artykule z cyklu „Jacko wspomina”.

Kowalczyk wyjechał do Australii, gdzie dwa lata grał w Polonii Sydney. Po powrocie do Polski trafił do drugoligowej Ślęzy Wrocław. Grał bardzo dobrze, a dodatkowo był bardzo dużym wsparciem dla młodszych kolegów.



Po zakończeniu kariery został trenerem. Był drugim szkoleniowcem w Śląsku, prowadził też Polonię Wrocław, Pogoń Oleśnicę (wywalczył z nią historyczny awans do II ligi), Pandę Wrocław, Spartę Ziębice, KS Strzeliniankę, Świteź Wiązów oraz Bystrzycę Kąty Wrocławskie.

MYŚLISZ STRZELIN, MÓWISZ PAN HENRYK KOWALCZYK

Kowalczyk był nie tylko znakomitym zawodnikiem, ale, co podkreśla niemal każdy, kto miał z nim styczność, dobrym człowiekiem. Był zawsze otwarty i pomocny dla kolegów z drużyny, podkreślał związki ze swoimi drużynami. Mimo że mieszkał poza Wrocławiem, pojawiał się na meczach Śląska i Ślęzy, a także klubowych uroczystościach. Był też wizytówką i ambasadorem klubów z okręgu, w którym mieszkał i pracował. Często można było go spotkać na stadionach w Strzelinie, Ziębicach, Wiązowie, Ząbkowicach i wielu innych. Był zawsze chętny do rozmowy i interesował się swoimi byłymi klubami.

Wspaniale, że jego rodzinny klub uhonorował go w ten sposób. Jest to jedyny z wielkich piłkarzy Śląska, który został patronem rodzimego stadionu.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.