Nieobecny Exposito – jaka jest sytuacja Hiszpana?

03.08.2022 (17:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/7/exposito_62e2e5e257a17.jpg

fot.: Rafał Sawicki

Mimo przedmeczowych zapowiedzi, napastnika Śląska zabrakło w kadrze na poniedziałkowe spotkanie w Kielcach. Starcie na stadionie Korony udowodniło, jak nieprzygotowany na życie bez Exposito jest zespół z Oporowskiej.



 

Jeszcze przed weekendem sprawa wydawała się opanowana – pytany na przedmeczowej konferencji prasowej trener Ivan Djurdjević zapewniał, że piątek będzie dniem powrotu do Polski Erika Exposito, który na początku tygodnia wyjechał do Hiszpanii ze względu na narodziny córki. Serbski szkoleniowiec przewidywał, że taki bodziec będzie dla Erika elementem motywacyjnym, a jego forma nie powinna stanowić przeszkody, bo otrzymał rozpiskę treningów indywidualnych. W poniedziałek w Kielcach okazało się jednak, że Exposito zabrakło nawet wśród zawodników rezerwowych, a wobec jego przedłużającej się nieobecności szansę w wyjściowej jedenastce otrzymał Caye Quintana. To, jak bardzo bez Erika cierpiał w ofensywie Śląsk najlepiej pokazała pierwsza połowa – zespół Djurdjevicia stracił dwa gole i był tylko tłem dla rozpędzającego się beniaminka, który ostatecznie wygrał 3:1.

- Z tego co wiemy, Erik ma wrócić jutro. Chodzi o sprawy związane ze zdrowiem jego żony, nie chcę tego komentować. Mam nadzieję, że wszystko będzie ok, będzie z nami i rozpocznie przygotowania do meczu z Widzewem –

- odpowiedział na nasze pytanie podczas pomeczowej konferencji prasowej w poniedziałkowy wieczór trener Ivan Djurdjević.

Nagły brak Exposito w składzie na mecz przeciwko Koronie mógł zdezorganizować pomysł Śląska tym mocniej, że raptem tydzień wcześniej (2:1 z Pogonią) świetnie zadziałało ustawienie go w duecie z cofniętym Quintaną. Erika od pierwszej minuty brakowało już co prawda w pierwszym wyjazdowym meczu sezonu przeciwko Zagłębiu (0:0), wtedy jednak zasłużone miejsce w jedenastce po świetnym zgrupowaniu w Słowenii miał Caye. W Lubinie w znacznie lepszej formie niż przy Ściegiennego byli również skrzydłowi zielono-biało-czerwonych – dość powiedzieć, że zarówno Dennis Jastrzembski, jak i Piotr Samiec-Talar w poniedziałek opuścili murawę już w przerwie, co idealnie zrecenzowało ich grę. Większa jakość w ofensywie przyda się przy okazji sobotniego meczu z Widzewem Łódź, bo to ten zespół póki co zrobił najlepsze wrażenie z tercetu beniaminków, a kolejne potknięcie może już na dobre zakończyć miesiąc miodowy trenera Ivana Djurdjevicia w Śląsku.

ZOBACZ też: Plusy i minusy meczu z Koroną