Niezrozumiały poziom sędziowania w I lidze. ''Co kolejkę są jakieś kontrowersje''

23.08.2025 (14:00) | Marcin Sapuń

fot.: Paweł Kot

O tym, że rozgrywki I ligi mocno różnią się od tych ekstraklasowych, kibice Śląska doskonale wiedzieli o tym jeszcze przed startem sezonu, a teraz tylko utwierdzają się w tym przekonaniu. Nie chodzi jednak tylko o poziom sportowy, ale również ten sędziowski. Praktycznie co mecz na konferencjach prasowych poruszany jest wątek pracy arbitrów. 



 

Za wrocławianami już sześć kolejek w I lidze, w których Trójkolorowi zdobyli 11 punktów (bilans 3-2-1). Styl zespołu w niektórych meczach nie powalał, ale ostatecznie i tak najważniejsza na końcu jest liczba oczek, a obecnie Śląsk zajmuje 3. miejsce w tabeli. W niedzielę drużynę czeka ciężki mecz w Krakowie z liderem, czyli Wisłą, która w tym sezonie nie przegrała jeszcze ani razu. O tym, jak bardzo drugi poziom rozgrywkowy różni się od Ekstraklasy, piłkarze mieli okazję niejednokrotnie przekonać się na własnej skórze. To między innymi efekt pracy sędziów. Jedynym spotkaniem z udziałem WKS-u, w którym nie został podyktowany rzut karny lub pokazana czerwona kartka, było to z Ruchem Chorzów. W pozostałych już nie brakowało emocji:

  • Śląsk Wrocław - Wieczysta Kraków: rzut karny dla gości 
  • Stal Rzeszów - Śląsk Wrocław: rzut karny dla gospodarzy i gości oraz czerwona kartka dla piłkarza WKS-u
  • Śląsk Wrocław - Miedź Legnica: czerwona kartka dla piłkarza gości
  • Odra Opole - Śląsk Wrocław: rzut karny dla Trójkolorowych i czerwona kartka dla piłkarza WKS-u
  • Chrobry Głogów - Śląsk Wrocław: rzut karny dla gospodarzy

Błędy się zdarzają, zarówno u zawodników jak i sędziów. W meczu z Wieczystą Kraków nasz zawodnik nie widział piłki, a mimo to sędzia wskazał na wapno. W meczu ze Stalą Rzeszów, piłka odbiła się od naszego zawodnika, który został nabity przez swojego kolegę z zespołu, odległość do jego ręki była bardzo mała i normalnie to nie byłby karny, a w tym meczu sędzia zadecydował inaczej

- powiedział po spotkaniu w Głogowie trener Simundza

Duża liczba rzutów karnych, czy upomnień oczywiście nie oznacza od razu, że wszystkie decyzje były błędne, choć kontrowersji nie brakowało. Ostatnio opisywaliśmy sytuację z Opola, gdzie Przemysław Banaszak za kopnięcie w głowę gracza Odry wyleciał z boiska i tym samym otrzymał karę zawieszenia na dwa spotkania. Co ciekawe, do podobnej sytuacji doszło kilka dni później w Głogowie. Tam uderzony w czoło został zawodnik Wojskowych, Mariusz Malec. Identycznie, jak w sytuacji z zeszłej niedzieli, na twarzy gracza pojawiła się krew, ale tym razem sędzia ograniczył się tylko do podyktowania rzutu wolnego, bez nawet żółtej kartki dla gracza Chrobrego, Roberta Mandrysza. 

Całą akcję, którą widać na filmu, skomentował w piątek Ante Simundza. Jego zdaniem, arbiter mógł zareagować inaczej, gdyż stoper Śląska po zadanym ciosie kontynuował normalnie grę. 

W Głogowie Mariusz Malec otrzymał podobny cios, tylko się nie przewrócił, myślał, że to była piłka i dlatego wyglądało to inaczej. Oczywiście zasady to zasady, lecz dobrze by było czasem być człowiekiem i po sprawdzeniu takiej sytuacji coś zmienić.

Po meczu z Chrobrym o komentarz poprosiliśmy również najbardziej poszkodowanego, czyli Mariusza Malca.

Jest VAR, wszyscy widzimy, co się dzieje w Ekstraklasie czy w I lidze. Co kolejkę są jakieś kontrowersje i tak naprawdę my sami czasami już nie wiemy, za co są żółte, czerwone kartki, kiedy jest rzut karny, zagranie ręka. O wszystkim decydują sędziowie

- powiedział 30-latek. 

Przy całej tej otoczce nasuwa się pytanie, czy da się w ogóle jakoś skutecznie przygotować do tego, by uniknąć podobnych sytuacji, co na przykład z rzutami karnymi za zagranie ręką? W 100% na pewno nie, bo w warunkach meczowych sytuacje te wyglądają zupełnie inaczej niż na treningach, a jak sam zauważył też słoweński szkoleniowiec, czasami ciężko zrobić coś z ręką, gdy decydują sekundy. Niemniej jednak, trzeba mieć z tyłu głowy, jak wyglądają rozgrywki na danym szczeblu. 

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.