Plusy i minusy meczu z Wartą

26.07.2021 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/7/obraz_2021-07-25_185517_60fd977dc33be.png

fot.: Paweł Lipnicki

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po wczorajszym spotkaniu z Wartą Poznań? Zapraszamy na kolejną odsłonę naszego cyklu, w którym, opierając się na raporcie InStat, podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Erik Exposito

Hiszpan, jak cały Śląsk, nie mógł być zadowolony ze swojej postawy w pierwszej połowie wczorajszego meczu z Wartą, po zmianie stron odegrał jednak decydującą rolę. W poprzednim sezonie Exposito na pierwszego gola, z różnych przyczyn, kazał czekać aż do 6. kolejki (dublet przy okazji wygranej 3:1 z Cracovią), tym razem strzelanie zaczął od razu, czym kolejny raz podbił swoją wartość transferową. Gola z niedzieli snajper Śląska w stu procentach wypracował sobie sam. To on zabawił się z niepewnymi obrońcami Warty, po czym oddał precyzyjny strzał o słupka, którego nawet nie próbował bronić golkiper przyjezdnych. Trener Jacek Magiera po transferze Caye Quintany ma coraz większe możliwości w ataku (wczoraj w końcówce przez chwilę grał nawet duetem Hiszpanów w ataku), co Erikowi może to tylko pomóc.

Robert Pich

Dublet na wagę pokaźnej zaliczki w czwartkowe popołudnie w Giumri nie wystarczył do utrzymania miejsca w podstawowym składzie, podrażniony Pich kolejny raz przypomniał jednak, że może dawać Śląskowi dużo. Słowacki skrzydłowy w meczu z Wartą pojawił się na boisku w przerwie w miejsce bezproduktywnego Waldemara Soboty, a jego odważne ofensywne wejście krótko później pozwoliło czwartej drużynie ekstraklasy odrobić straty. Co istotne, Pich wczoraj nie zatrzymał się tylko na jednym golu – wypracował łącznie trzy strzały, z czego dwa zmusiły do interwencji Adriana Lisa. W efekcie pomimo raptem 45 minut na boisku zanotował najwyższy drużynowy InStat Index. Słowak na początku sezonu ewidentnie jest w formie, a utrzymanie dyspozycji może okazać się na wagę złota w dalszej części kwalifikacji Ligi Konferencji Europy.

MINUSY MECZU

Słaba pierwsza połowa

Śląsk przeszedł obok pierwszej połowy meczu z Wartą Poznań. Gospodarze w tym czasie nie oddali żadnego celnego strzału, a poczynająca sobie na Stadionie Wrocław bardzo śmiało Warta aż cztery. Zieloni przede wszystkim schodzili jednak do szatni z prowadzeniem, a przemeblowana drużyna trenera Jacka Magiery wyglądała na niespecjalnie zainteresowaną walką o korzystny wynik w tym spotkaniu. Szkoleniowiec Śląska zareagował dwiema zmianami (wspomniany Pich za Sobotę i Pawłowski za Musondę), a gra jego zespołu w drugiej części wyglądała już zdecydowanie lepiej. Zielono-biało-czerwoni w pierwszych 45 minutach ligowego sezonu pozwolili sobie na zaskakującą dekoncentrację i mieli szczęście, że pewna siebie Warta nie skarciła ich większą liczbą bramek. Rundy finałowej ani podziału punktów w ekstraklasie już nie ma – ligę od samego początku trzeba traktować równie poważnie, co europejskie puchary.

Diogo Verdasca

Już sama jego obecność w podstawowym składzie Śląska wzbudziła zaskoczenie – w końcu jeszcze miesiąc temu trener Jacek Magiera bez ogródek mówił, że Portugalczyk jest nieprzygotowany do gry, a jego zaległości treningowe liczone są w miesiącach. Prawdziwy powód do zdenerwowania Verdasca w niedzielę dostarczył jednak absurdalnym zachowaniem przy akcji bramkowej Warty. Nowy obrońca wrocławian nieporadnie próbował wywalczyć rzut wolny po przegranej walce o piłkę z Michałem Jakóbowskim, a później niespiesznie podreptał w pole karne i tylko zamarkował próbę uniemożliwienia strzału głową Janowi Grzesikowi. Nieszczęście gotowe, wina Portugalczyka niepodważalna. Magiera podkreślał, że Verdasca mimo swoich mankamentów fizycznych przede wszystkim broni się piłkarsko, więc warto na niego poczekać. W debiucie się nie obronił, czekamy dalej.

WYDARZENIE MECZU

Sześć zmian w składzie

W środku dwumeczu 2. rundy kwalifikacji Ligi Konferencji Europy z Araratem Erywań szkoleniowiec zielono-biało-czerwonych zdecydował się na kilka znaczących zmian w składzie. Efektem tego były debiuty w podstawowej jedenastce między innymi wspomnianego Diogo Verdaski czy Petra Schwarza, ale także premierowy występ po letniej przerwie kontuzjowanego ostatnio Łukasza Bejgera. Wymiana całego składu to ślepa uliczka (chyba, że akurat trafiasz na Wisłę Płock, tak jak w sobotni wieczór trzeci garnitur Legii Warszawa), trener Magiera w spotkaniu z Wartą poszedł środkiem drogi i może mieć dużo wartościowych wniosków. Choćby oceniany przez niego na pomeczowej konferencji Caye Quintana miał jedyną możliwość przekonania do swoich umiejętności przed ewentualnym dwumeczem 3. rundy LKE, a Magiera sprawdził go wczoraj w meczowych warunkach zarówno w parze z rodakiem Exposito, jak i Fabianem Piaseckim.

ZOBACZ też: Bejger: Jak na pierwszy mecz po powrocie, było dobrze