Prezes Śląska o zachowaniu Al Hamlawiego: Nie możemy sobie pozwolić na szantaż
02.07.2025 (15:00) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot/Mateusz Porzucek
W niedzielne przedpołudnie gruchnęła informacja o samowolnym opuszczeniu zgrupowania Śląska przez Assada Al Hamlawiego. Napastnik wraz ze swoim managementem chciał tym samym wywrzeć presje na wrocławian, by ci zgodzili się na transfer Palestyńczyka. Teraz w klubie nie wyobrażają sobie powrotu 24-latka do zespołu, a głos zabrał prezes WKS-u, Michał Mazur.
W ciągu kilku miesięcy stał się ulubieńcem kibiców i zaczął być porównywany do Erika Exposito. Wlał nadzieje w serca fanów, że utrzymanie uda się wywalczyć, chociaż ostatecznie to się nie udało. Początkowe tygodnie Assada Al Hamlawiego w Śląsku były odrobinę mizerne, ale gdy tylko 24-latek odpalił, to gdybano, co by było jeśli Wojskowi sprowadziliby takiego napastnika w czerwcu, zamiast w styczniu. Reprezentant Palestyny w rundzie wiosennej strzelił siedem goli w 16 meczach i w zbliżającym się sezonie miał być jedną z głównych postaci w zespole.
Tak się jednak nie stanie, bo Al Hamlawi wybrał własną drogę. Wiadome było, że po dobrym półroczu zawodnik ma szanse ściągnąć na siebie uwagę innych klubów, jednak wrocławianie już wcześniej na taką ewentualność się przygotowali, zapisując w jego kontrakcie klauzulę w wysokości około miliona euro. - Nie mam nic przeciwko, by zostać we Wrocławiu. Klub, fani, środowisko wokół niego jest naprawdę dobre. Mamy fajnych trenerów i kibiców, są szaleni i kocham to - mówił naszej redakcji Palestyńczyk po ostatnim spotkaniu Ekstraklasy z Puszczą Niepołomice. Jednak teraz już wiemy, że drogi Śląska i Assada rozchodzą się i to nie w takich przyjemnych okolicznościach jak obie strony by chciały.
W niedzielę wrocławski klub w mediach społecznościowych opublikował oświadczenie, w którym mogliśmy przeczytać, że 24-latek w sobotę samowolnie opuścił zgrupowanie w Trzebnicy. - Napastnik wraz ze swoim managementem już od jakiegoś czasu naciskał na klub w kwestii udzielenia zgody na transfer wychodzący - czytamy w komunikacie. Po zakończeniu sezonu do Śląska trafiło kilka ofert za Al Hamlawiego, ale nie były one zbliżone do podanej wcześniej klauzuli, przez co były odrzucane przez klub. Natomiast w zeszłym tygodniu rozmowy z jednym z zagranicznych klubów (najprawdopodobniej chodzi o rumuńską Universitatea Craiova, o której pisał portal Fanatik.ro) nabrały tempa i dawały nadzieje na pozytywne zakończenie. Jednak ruch ze strony obu klubów postanowił wyprzedzić snajper WKS-u, wyjeżdżając z Trzebnicy bez zgody Śląska i nakładając na wrocławian presję związaną z transferem.
- Byłem zaskoczony, bo wszystko jestem w stanie zrozumieć, ale na końcu mówimy o dorosłym człowieku, który podpisał kontrakt. Assad miał świadomość, przychodząc do Śląska, że przychodzi do drużyny, która wtedy była na ostatnim miejscu w tabeli i że ten spadek jest możliwy. Myślę, że otrzymał on też pewnego rodzaju szanse od Śląska i myślę, że całkiem nieźle ją wykorzystał
- powiedział prezes Śląska, Michał Mazur w "Podcaście o piłce" na kanale Łączy nas piłka.
STANOWCZA REAKCJA ŚLĄSKA WOBEC PIŁKARZA
Zachowanie Al Hamlawiego odbiło się szerokim echem i oczywiście nie przypadło do gustu kibicom. Całą sytuację skomentowali również przedstawiciele piłkarza, którzy za pośrednictwem portalu Transfery Info opublikowali oświadczenie, z którego wynika, że powodem wyjazdu napastnika ze zgrupowania miały być problemy zdrowotne spowodowane m.in. wyczerpaniem i stresem emocjonalnym:
- Assad opuścił obóz treningowy z powodu nagłego wystąpienia objawów fizycznych spowodowanych stresem emocjonalnym - w tym silnego bólu głowy, bólu brzucha oraz całkowitego wyczerpania psychicznego i fizycznego. Piłkarz doświadczył epizodu lęku i czuł się tak przytłoczony emocjonalnie, że obawiał się, iż w gniewie powie lub zrobi coś, czego później mógłby żałować. Z tego powodu wycofał się i odizolował.
Następnego dnia Assad poinformował nas o swoim stanie, a my zdaliśmy sobie sprawę z powagi jego stanu psychicznego. Zdajemy sobie sprawę, że brak natychmiastowej komunikacji mógł spowodować nieporozumienia i w pełni rozumiemy, jak mogło to wyglądać zarówno z zewnątrz, jak i od wewnątrz.
Nie ma jednak wątpliwości, że rozmowy ze Śląskiem Wrocław były konstruktywne, pełne szacunku i ukierunkowane na znalezienie rozwiązania. Jeszcze wczoraj wieczorem odbyliśmy otwartą rozmowę, podczas której jasno wyraziliśmy nasze zrozumienie sytuacji i podzieliliśmy się naszym głównym zmartwieniem: aby Assad jak najszybciej odzyskał zdrowie i dobre samopoczucie.
Darzymy Śląsk Wrocław ogromnym szacunkiem. Bardzo cenimy ten klub i doceniamy jego profesjonalizm w całym tym procesie. Wbrew spekulacjom nie próbowaliśmy nakłaniać Assada do wyboru konkretnego klubu. Wręcz przeciwnie, współpracowaliśmy ze Śląskiem Wrocław, aby rzetelnie ocenić wszystkie oferty - w tym uzgodniliśmy, że oferty poniżej określonego progu nie odzwierciedlają wartości Assada ani uzasadnionych oczekiwań klubu. Pozostajemy wierni zasadom przejrzystości, profesjonalizmu i wspólnemu celowi: zapewnieniu najlepszego rozwiązania zarówno dla zawodnika, jak i Śląska Wrocław.
Wrocławianie zapowiedzieli konsekwencje wobec piłkarza i obecnie dział prawny analizuje jakie kroki może podjąć klub. Fakty są takie, że w Śląsku nikt za bardzo nie wyobraża sobie teraz powrotu Assada Al Hamlawiego do pierwszego zespołu, czy sprzedaży go za przysłowiowe "frytki", byle tylko opuścił Wojskowych.
- Wydaje się, że dla dobra wszystkich stron byłoby najlepiej, żeby po prostu klub, który jest zainteresowany Assadem wpłacił kwotę, która będzie dla nas satysfakcjonująca i po prostu, żebyśmy się pożegnali. Nie mogliśmy oczywiście pozostawić tej sytuacji bez reakcji, ponieważ tak się nie robi. Myślę, że każdy, stąpa twardo po ziemi, wie, co oznacza podpis pod dokumentem, dzielenie szatni z kolegami, współpraca z trenerem i dyrektorem sportowym
- kontynuuje Mazur.
Prezes WKS-u zapowiedział również, że jeśli po Palestyńczyka nie zgłosi się żaden z klub ze satysfakcjonującą ofertą, Śląsk będzie dalej respektować zapisy kontraktu. Takie zachowanie na pewno też nie pomoże zawodnikowi w dalszej karierze i jak zaznacza Michał Mazur, Al Hamlawi chyba nie do końca wiedział, z czym wiąże się decyzja, którą podjął.
- Myślę, że Asad nie do końca miał świadomość, jakie będą konsekwencje tej decyzji i myślę, że dosyć mocno skomplikował sobie karierę. Niezależnie od tego, jak ta sytuacja się rozwinie, to ja na miejscu jakiegokolwiek klubu, który chciałby sprowadzić zawodnika z tego typu historią, po prostu bym się bardzo poważnie zastanowił. (...) Wracając jeszcze do naszego oświadczenia, dosyć długo to analizowaliśmy, dyskutowaliśmy w wewnętrznym gronie, ale uznaliśmy, że po prostu ta sytuacja musi się spotkać z naszą bardzo mocną reakcją, bo nie możemy sobie pozwalać na to, żeby ktoś nas szantażował
- zakończył prezes.
Teraz pozostaje nam czekać, jak rozwinie i zakończy się obecna sytuacja z 24-latkiem. Śląsk jednak już działa i szuka następcy Al Hamlawiego, gdyż Trójkolorowi pozostają na dziś z tylko jednym napastnikiem - Damianem Warchołem.
Zobacz też: Na co uważać, wybierając produkty do intensywnych planów treningowych?