Ronaldinho u boku osobistości Śląska Wrocław

27.06.2025 (10:00) | Adam Mokrzycki

fot.: Rafał Sawicki

W sobotę 21 czerwca 2025 roku w polskiej świątyni futbolu Stadionie Śląskim w Chorzowie odbyło się wielkie piłkarskie święto – Ronaldinho Show. W wydarzeniu wzięło udział wiele osób związanych z WKS-em, w tym jedna odegrała piramidalną rolę, aby impreza się w ogóle odbyła.



 

W czwartek 19 czerwca 2025 roku po raz pierwszy na polskiej ziemi wylądował jeden z najwybitniejszych piłkarzy w dziejach Ronaldo de Assis Moreira, czyli po prostu Ronaldinho.

Dwa dni później odbyło się wielkie show z jego udziałem w roli głównej. W tym miejscu należy wspomnieć o pierwszym i najważniejszym śląskowym akcencie, mianowicie Mauricio Dos Santosie. Bliski znajomy Ronaldinho przed dwoma laty zgłosił swój angaż do gry w oldbojach WKS-u. Zaprezentował wybitne umiejętności, dlatego został w drużynie na stałe. W tym roku zapisał się w historii polskiej piłki nożnej, organizując niezapomniane wydarzenie.

W meczu Polska – Brazylia zagrało wielu piłkarskich kozaków. Po stronie brazylijskiej najbardziej rozpoznawalni obok legendarnego „Dinho” wystąpili:

  • Helton (były bramkarz FC Porto),
  • Edmilson (mistrz świata z 2002 roku i zwycięzca Ligi Mistrzów z Barceloną w sezonie 2005/06),
  • Roger Guerreiro (zdobywca pierwszej bramki dla Polski na mistrzostwach Europy) oraz
  • Andre Santos, który został MVP spotkania.

Polscy kibice, którzy wypełni Kocioł Czarownic do ostatniego krzesełka, mogli poczuć smak lata 2016 roku, kiedy to Łukasz Piszczek i Jakub Błaszczykowski błyszczeli formą na francuskich arenach w trakcie UEFA EURO 2016. Oprócz legendarnego duetu wystąpili także inni uczestnicy pamiętnego turnieju: Artur Boruc, Artur Jędrzejczyk, Thiago CionekMichał Pazdan, Jakub WawrzyniakKamil Glik, Kamil Grosicki czy Sławomir Peszko. Na ławce trenerskiej usiadł Adam Nawałka wraz ze swoim sztabem w składzie: Bogdan Zając, Jarosław Tkacz czy Tomasz Iwan. Nie zabrakło również ochroniarza reprezentacji Polski Jacka Marczewskiego.

Zawody w pierwszych minutach prowadził były prezes PZPN-u Michał Listkiewicz. Następnie ta odpowiedzialność spoczęła na barkach Ewy Augustyn.

Oprócz Dos Santosa na placu gry pojawiło się aż dziewięciu graczy, którzy byli lub są związani ze Śląskiem. Należą do nich: Rafał Gikiewicz, Marcin Wasilewski, Adam Kokoszka, Tomasz Jodłowiec, Krzysztof Mączyński, Sebastian Mila, Jacek Magiera, Maciej Kowalczyk oraz Paweł Wiśniewski. O ile pierwszej ósemki nie trzeba szczególnie nikomu przedstawiać, to należy przybliżyć ostatnią postać. Wiśniewski to były gracz oldbojów Trójkolorowych, który czeka na ukończenie 45. roku życia, aby ponownie dołączyć do ekipy. Rozegrał pięć minut w meczu gwiazd, dzięki wylicytowaniu odpowiedniej kwoty, która w całości została przekazana na cele charytatywne, chapeau bas.

Pojedynek zakończył się remisem 2:2 (0:1) w regulaminowym czasie gry, a w rzutach karnych wygrała reprezentacja Polski 4:2. Dzień konia miał Maciej Makuszewski, który tamtego wieczora zdobył dwie bramki. Tego samego nie może powiedzieć Peszko, który w drugiej połowie, ku zdziwieniu zgromadzonej publiczności, zmarnował „setkę”. W końcówce przy remisowym rezultacie swoją szansę miał jeszcze Jodłowiec, ale obił tylko poprzeczkę.

Swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył Gikiewicz, który obronił dwie jedenastki, będąc bliskim wybronienia aż trzech. Pojedynek przegrał z nim m.in. popularny youtuber Kacper „Quesek” Misztal.

W pierwszej odsłonie spotkania fani mogli podziwiać rywalizację „Ronniego” z Mączyńskim, Jodłowcem czy Wasilewskim. Przeważnie górą byli ex piłkarze Wojskowych. W jednym starciu popularny „Wasyl” bezpardonowo wyłuskał piłkę spod nóg Ronaldinho, co mogło skończyć się gorącą wymianą zdań, ale urodzony w Porto Alegre piłkarz skwitował całe zajście swoim słynnym na cały świat uśmiechem.

W pewnym momencie linia pomocy Biało-czerwonych składała się z byłych graczy Śląska: Jodłowca, Mączyńskiego i Mili. Ten ostatni, pomimo że jego sylwetka coraz bardziej przypomina tę Waldemara Kiepskiego, kilka razy poważnie zatrudnił Heltona, udowadniając, że jego lewa noga wciąż jest gotowa do wiązania krawatów. Niektórym wróciły wspomnienia, jak ten pokonywał Davida Seamana na City of Manchester Stadium.

Natomiast oldboje WKS-u wraz z Magierą pojawili się na murawie na ostatnie minuty zmagań.

 

Zobacz też: Bezpieczne wakacje ze zwierzakiem – co spakować i o czym pamiętać?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.