Samiec-Talar odzyskany?

22.06.2022 (12:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/6/samiec_62b2211c7836a.jpg

fot.: Paweł Kot

Letni obóz przygotowawczy powinien okazać się najważniejszym czasem Piotra Samca-Talara w Śląsku Wrocław. Młodzieżowiec po zimowym powrocie z wypożyczenia znowu puka do pierwszej drużyny, a trener Ivan Djurdjević pokazuje, że chce na niego stawiać. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Dla Piotra Samca-Talara ostatnich kilkanaście miesięcy było wyjątkowo burzliwym czasem. Po kilku sezonach kolekcjonowania bardzo niewielkiej liczby minut w ekstraklasowym Śląsku i znacznie lepszych występach w rezerwach, na początku 2021 roku zdecydował się na wypożyczenie do pierwszoligowego wówczas Widzewa Łódź. Zaczęło się pozytywnie, bo od bramki zdobytej już w debiucie przeciwko Koronie Kielce (2:0), na tym jednak dorobek młodziutkiego napastnika się skończył. W nowej rundzie Samiec-Talar występował już w ekipie świeżo upieczonego beniaminka I ligi GKS Katowice, jednak i ten epizod nie obfitował w sukcesy. Dość powiedzieć, że ani razu nie wybiegł w podstawowym składzie, a jego bilans również stanowiło tylko jedno trafienie (przeciwko Bruk-Betowi Termalice Nieciecza w Pucharze Polski). W grudniu Śląsk skrócił jego wypożyczenie na Bukową.

WYKORZYSTANA SZANSA

20-letni napastnik wrócił do dobrze sobie znanych rezerw zielono-biało-czerwonych i już od pierwszego meczu przeciwko Lechowi II Poznań (4:0) zaczął pokazywać, że nadal stać go na dobrą grę. Traf chciał, że właśnie po tym spotkaniu do sztabu pierwszej drużyny przenosił się trener Krzysztof Wołczek, co zdezorganizowało cały wiosenny plan Śląska II, Samiec-Talar u Arkadiusza Batora początkowo był tylko rezerwowym, jednak kiedy doczekał się swojej szansy, potrafił ją wykorzystać. Napastnik wrocławian wpisał się na listę strzelców w trzech z pięciu ostatnich ligowych spotkań, a bez jego zdobyczy majowe przypieczętowanie utrzymania mogłoby się okazać nieporównywalnie większym wyzwaniem. Lepszym dorobkiem niż cztery gole Samca-Talara na koniec sezonu w Śląsku II mogło się pochwalić tylko trzech zawodników – Sebastian Bergier (12), Przemysław Bargiel oraz Bartosz Boruń (obaj po 5).

CIĄGLE MŁODZIEŻOWIEC

Po udanej rundzie Samiec-Talar na nowo mógł uwierzyć, że jego historia w pierwszym zespole wrocławian nie jest jeszcze zakończona, a efekt jego lepszej formy zobaczyliśmy w sobotnim sparingu przeciwko GKS Tychy (3:1). Napastnik Śląska był w gronie zawodników, którzy pojawili się na murawie stadionu przy Oporowskiej w przerwie i mocno zaznaczył swoją obecność zdobywając bramkę na 2:1 po kapitalnej asyście grającego z opaską kapitana Patricka Olsena. Niekwestionowanym atutem Samca-Talara jest również fakt, że mimo już wieloletniej obecności w świadomości kibiców Śląska (ekstraklasowy debiut w październiku 2018!), ciągle może chwalić się statusem młodzieżowca. Nadchodzący sezon będzie ostatnim, w którym literką „M” oznaczać będziemy zawodników urodzonych w roku 2001, czyli wtedy kiedy na świat przyszedł napastnik zielono-biało-czerwonych. Ten pokazuje, że wciąż zamierza walczyć o swoje miejsce w pierwszym zespole wrocławian, a rozpoczynający się okres przygotowawczy może zadecydować o całej jego dalszej historii przy Oporowskiej.

"Chcieliśmy dobrze wejść w przygotowania i zrealizować założenia taktyczne. Zwycięstwo cieszy, jest istotne, ale nie było dziś najważniejsze. Myślę, że jak na pierwszy mecz po dopiero tygodniu treningów, nasza gra wyglądała dobrze. Mamy zamiar dalej pracować, by iść w dobrym kierunku" -

- mówił po sobotnim spotkaniu Samiec-Talar cytowany przez oficjalną stronę Śląska.

ZOBACZ też: OFICJALNIE: Śląsk sprzedaje Gollę