W sztabie Śląska sugerowano zmianę w bramce? ''Ja nie miałem wątpliwości''
21.10.2024 (21:00) | Marcin Sapuńfot.: Paweł Kot
W niedzielę Śląsk Wrocław zremisował piąte spotkanie w tym sezonie i zachował drugie czyste konto. Pomimo błędu popełnionego dwa tygodnie temu przez Rafała Leszczyńskiego, to 32-latka zobaczyliśmy między słupkami w Katowicach. Jednak jak się dowiedzieliśmy podczas pomeczowej konferencji pasowej, wewnątrz sztabu pojawiły się różne głosy dotyczące obsady w bramce.
Niecałe dwa miesiące czekali kibice i piłkarze Śląska Wrocław na zdobycie co najmniej jednego punktu w lidze. W 12. kolejce Ekstraklasy podopieczni Jacka Magiery zremisowali 0:0 z GKS-em Katowice, kończąc tym serię czterech kolejnych porażek. W trakcie przerwy reprezentacyjnej zastanawiano się, jakie poczynić kroki, by drużyna w końcu wróciła na właściwe tory i poczuła nowe bodźce. Jednym z nich była zmiana kapitana. Aleka Petkowa zastąpił Peter Pokorny i to słowacki pomocnik wyprowadził swoich kolegów w Katowicach.
- Aleks Petkow jest ważną częścią szatni. Nie musi być kapitanem, żeby mieć silną pozycję. Pokorny w ostatnim meczu zagrał jako kapitan. Po swojej analizie doszedłem do wniosku, że to będzie dobra decyzja, która wyjdzie na dobre zawodnikom, jak i całej drużynie
- tak swój wybór tłumaczył szkoleniowiec Trójkolorowych na pomeczowej konferencji prasowej.
Jak się okazuje, pomysłów było więcej. Jak zdradził Jacek Magiera w rozmowie z dziennikarzami, w sztabie szkoleniowym pojawiły się głosy, by na niedzielne spotkanie dokonać zmiany również w bramce, czyli najprawdopodobniej wystawić Tomasza Loskę, który jeszcze nie zadebiutował w nowym klubie. Ostateczna decyzja i tak należy do trenera, a ten nie miał wątpliwości, by od pierwszej minuty zagrał Rafał Leszczyński. 32-latek może liczyć na duże zaufanie ze strony wrocławskiego szkoleniowca.
- Nie miałem wątpliwości co do zmiany bramkarza, natomiast w sztabie były takie głosy. Ostateczna decyzja jednak zawsze należy do mnie. Uważam, że Rafał to bardzo dobry bramkarz i ma mieć moje zaufanie, i je ma. Potwierdził swoją dyspozycję, także jestem z tego zadowolony
- powiedział Magiera.
Sugestie zmiany w bramce pojawiły się dwa tygodnie temu przy okazji starcia z Cracovią. Wojskowi tamto spotkanie przegrali 2:4, a udział przy pierwszym trafieniu dla Pasów miał właśnie Leszczyński. Golkiper popełnił kuriozalny błąd w rozegraniu, dał się wyprzedzić naciskającemu na niego Filipowi Rózdze i chcąc wybić piłkę, kopnął go w nogę. Cała ta akcja skutkowała rzutem karnym dla rywala i złapaniem kontaktu przez podopiecznych Dawida Kroczka. Ponadto od początku sezonu wrocławianie stracili już 17 bramek, czyli ponad połowę zeszłorocznego dorobku (31), a podstawowemu golkiperowi Śląska zdarzyło się przez ten czas kilka indywidualnych błędów. Pomimo tego 47-letni szkoleniowiec próbował zachować chłodną głowę podczas konferencji prasowej i okazał wsparcie swojemu zawodnikowi, wierząc, że wróci on do swojej najlepszej dyspozycji (również pod kątem mentalnym).
- Rafał cały czas będzie mieć moje wsparcie i wspólnie ze sztabem będę dążył do tego, aby wrócił do swojej najlepszej dyspozycji, nie tylko w zakresie umiejętności, ale przede wszystkim mentalnej. (...) Pewne jest to, że mecze jak dzisiejszy będą pozostawać w głowie. Cztery bramki stracone dzisiaj, w Lublinie dwie, w Szczecinie pięć i tylko jedno czyste konto z Widzewem Łódź. To będzie go dręczyć i to nie jest proste, aby z tego się otrząsnąć. Ważne jest jednak to, co on dalej zrobi, jak się zachowa. Jest on jedną z kluczowych postaci w szatni i jego działania wpłyną pozytywnie lub negatywnie na funkcjonowanie całego zespołu
- stwierdził trener WKS-u po przegranej z Cracovią.
Wracając jeszcze do meczu z GKS-em Katowice, Leszczyńskiemu udało się po raz drugi zachować czyste konto (wcześniej w sierpniu przeciwko Widzewowi Łódź) i trzykrotnie interweniować po uderzeniu rywala.
Tomasz Loska musi jeszcze poczekać na swoją szansę. Być może ta nadejdzie już za tydzień, gdy wicemistrzowie Polski zagrają z Radomiakiem Radom w 1/16 finału Pucharu Polski. 28-latek wygląda coraz lepiej w treningu i również został pochwalony w niedzielę przez Jacka Magierę:
- Cieszę się, że Tomek Loska wygląda coraz lepiej w treningu, w relacjach i kontakcie z drużyną. To też pomogło Rafałowi wejść na jeszcze wyższy poziom
Przed Śląskiem teraz zaległy mecz ze Stalą Mielec (w środę o godzinie 18:30), a kilka dni później kolejne domowe starcie, tym razem z Rakowem Częstochowa (sobota, 17:30).