Magiera: Jestem zadowolony z drugiej części meczu
fot.: Paweł Kot
W 12. kolejce Śląsk Wrocław bezbramkowo zremisował z GKS-em Katowice i nadal czeka na pierwsze zwycięstwo w lidze. Co do powiedzenia po tym spotkaniu miał szkoleniowiec Trójkolorowych - Jacek Magiera.
Mamy jeden punkt, ale oczywiście przyjechaliśmy tutaj, by wygrać to spotkanie. W drugiej części meczu to my byliśmy bliżsi strzelenia gola, dlatego jestem zadowolony z tej odsłony. Jest to zalążek, na którym możemy budować to, co przed nami. Graliśmy w ataku pozycyjnym, utrzymywaliśmy się przy piłce, więc można powiedzieć, że w wielu elementach zdominowaliśmy naszego rywala.
Pierwsza połowa wyrównana. Na pewno różnicę na korzyść GKS-u robiły stałe fragmenty. Dzięki nim stwarzali zagrożenie pod naszą bramką, ale my dobrze się broniliśmy. Cieszy, że wreszcie zagraliśmy na zero z tyłu i to nad czym pracowaliśmy w ostatnich dniach, przyniosło efekty. Skok presingowy, skracanie pola gry, podążanie za akcją, to na pewno coś, co napawa mnie dużym optymizmem i to jak reagowała drużyna na boisku.
Przed nami maraton meczowy. Za chwilę gramy ze Stalą Mielec, potem z Rakowem, dlatego najważniejsza teraz będzie regeneracja i przygotowanie się do walki o pierwsze zwycięstwo w tym sezonie dla Śląska.
Mówił pan o czystym koncie, a czy miał pan wątpliwości, czy nie zmienić bramkarza przed tym meczem?
Wątpliwości nie miałem, natomiast były głosy w sztabie, by być może coś takiego zrobić. Natomiast ostateczna decyzja należy do mnie, dlatego zdecydowałem się, że Rafał wyjdzie. Uważam, że jest to bardzo dobry bramkarz, który ma mieć moje zaufanie i będzie takie zaufanie miał. Dziś potwierdził swoją dyspozycję i jestem z tego zadowolony, ale cieszę się, że Tomek Loska jest, w coraz lepszej i w treningu i w kontakcie z drużyną. Na pewno to też pozwoliło wejść Rafałowi na jeszcze wyższy poziom.
Dobra druga połowa także dzięki wejściu Jakuba Świerczoka. Dlaczego nie wyszedł w pierwszym składzie? Chyba można było się go spodziewać.
Można było, ale jak prześledzimy, co się działo z Kubą przez ostatnie dwa tygodnie, to doszedłem do takiego wniosku, że nie jest gotowy, by zagrać od pierwszej minuty. Nie wystąpił w sparingu w Lądku-Zdroju, bo był kontuzjowany. Nie trenował w pierwszym tygodniu przerwy reprezentacyjnej, dlatego też zdecydowaliśmy się na Sebastiana Musiolika. Również patrząc na jego mobilność, bieganie, oraz wzrost, chcieliśmy, żeby walczył z bardzo rosłymi zawodnikami GKS-u Katowice. Z kolei Kuba miał wejść na ostatnie minuty i rozstrzygnąć losy meczu. Nie zrobił tego, ale jest na fali wznoszącej. Ma być gotowy na środę, kto zagra zobaczymy. Każdy z zawodników rezerwowych, który dziś może być niezadowolony, że nie zagrał ma się przygotować do następnego meczu. W piłce jest tak, że dziś nie grasz, a jutro możesz być bohaterem. Wszystko zależy od ich głowy i podejścia mentalnego i o tym zawsze wspominam w szatni.
Czy powie pan z czystym sumieniem, że Sebastian Musiolik spełnia swoje zadania na boisku i pana zadowala?
Od napastnika wymagamy przede wszystkim strzelania goli. Patrzymy też na przygotowanie motoryczne, fizyczne, które też jest ważne, jeśli chodzi o stwarzanie sytuacji. Pracujemy z Sebastianem cały czas nad tym, aby był skuteczny w takich działaniach, jak utrzymanie przy piłce, czy branie na siebie ciężaru gry. Są tutaj elementy do rozwoju i trenerzy w każdym treningu starają się to wpajać zawodnikowi. Jest naszym piłkarzem i ma walczyć o skład, strzelanie goli i zwycięstwo.
Co powiedział pan do trenera Góraka, bo po meczu była między wami chwila rozmowy?
Pogratulowałem tego, co zrobił z GKS-em Katowice od kilku lat. Za te wszystkie awanse. Powiedziałem, że trochę stylem przypomina mi Adama Nawałkę, uśmiechnął się i powiedział, że trochę nie, a może trochę tak. Więc to była taka rozmowa rozluźniająca emocje pomeczowe.
Jak oceni pan występ Alka Paluszka? Czy dostanie teraz zaufanie, na które chyba nigdy nie mógł liczyć odkąd wrócił do Śląska?
Odpowiem inaczej. On nigdy nas nie zawiódł, kiedy wchodził na boisko. Raz jak graliśmy z Puszczą w zeszłym sezonie to zszedł w przerwie, bo zmieniliśmy system gry. Jest to zawodnik wybitny, który swoją postawą zyskuje sympatię i zaufanie innych zawodników. Na pewno, jeżeli dalej się będzie tak prezentował to wskoczy do składu na dłuższy czas.
To dlaczego on wcześniej nie grał?
Trzeba sobie otwarcie powiedzieć, że sprowadzaliśmy tu Alka, by mieć możliwość gry na trójkę obrońców. W wielu meczach tamtego sezonu graliśmy czwórką. Czyli zupełnie inny układ zupełnie inne zadania. Duet Petkow, Petrow w tamty sezonie był nie do zastąpienia. Natomiast zamknijmy już temat tamtego sezonu, zapominajmy o tym. Dziś mamy nowe rozdanie wskoczył do składu i nie zawiódł. Mecz na plus.
Nie korciło, by zmianami dołożyć więcej kreatywności? Czy tej kreatywności na ławce brakuje?
Może byśmy coś zmienili, gdybyśmy też byli w innym położeniu. Dziś najważniejsze jest punktowanie. Drużyna dobrze funkcjonowała na boisku, dlatego nie chciałem czegoś popsuć robiąc więcej zmian. Tym bardziej że Baluta i Pokorny zagrali bardzo dobry mecz. Samiec – Talar rozkręcił się w drugiej połowie, a Schwarz cały czas prezentuje równą formę. Dlatego też tylko zmiana jeden do jednego na pozycji napastnika i chcemy wprowadzać Jaspera, co też zrobiliśmy.
Jak daleko od gry jest Arnau Ortiz?
To jest to samo co przy poprzednim pytaniu. Nie chciałem na siłę robić zmian, by pogorszyć grę dobrze funkcjonującego bloku defensywnego. Mają zadbać teraz o siebie i Arnau również ma teraz mocno przepracować ten czas, a być może w środę dostanie szansę w dłuższym wymiarze czasowym niż myśli.
Czy rozważa pan grę na dwójkę napastników?
Pracujemy według obranego przez nas planu w ostatnich tygodniach. Więc jakbyśmy chcieli teraz zagrać na dwóch napastników to trzeba by było zmienić system, na taki, który powoduje inne granie, czy bieganie. Trzeba zadać pytanie, czy dziś warto to robić, czy też nie. Jeśli uznamy, że będzie to dobre dla drużyny, to na pewno tak będzie. Na razie chcemy wydostać się z miejsca, w którym aktualnie się znajdujemy. Na eksperymenty przyjdzie czas za jakąś chwilę.
Co zadecydowało, że Ince i Szota pojechali z rezerwami do Gubina?
Burak musi grać. Wiemy, że jest to młody chłopak. Pytamy o Buraka, a nie pytaliśmy o Gerstensteina, jak go nie było w kadrze. Oczywiście dziś nie zagrał, ale już był na ławce. Wysłałem celowo Buraka do rezerw, żeby zagrał. Trener Hetel bardzo chwalił go za występ w Gubinie. Miał być w cyklu grania, w cyklu meczowym. Odbył z nami tylko rozruch stąd taka decyzja. Co do Serafina Szoty zagrał z Cracovią, nie było to wybitne spotkanie. Decyzja o tym, że zagra Alek Paluszek ograniczyła miejsce na ławce. Do kadry wskoczył Mateusz Bartolewski, który dobrze prezentował się w przerwie reprezentacyjnej.
Nastąpiła zmiana kapitana, co się zmieniło, że przekazał pan opaskę Peterowi Pokornemu?
Nic się nie zmieniło. Aleks Petkow jest ważną częścią szatni. Nie musi być kapitanem, żeby mieć silną pozycję. Pokorny w ostatnim meczu zagrał jako kapitan. Po swojej analizie doszedłem do wniosku, że to będzie dobra decyzja, która wyjdzie na dobre zawodnikom, jak i całej drużynie.
