ANALIZA: Lamine Ba ma zasypać lukę po Szocie. Co pokazują liczby?

ANALIZA: Lamine Ba ma zasypać lukę po Szocie. Co pokazują liczby?

fot.: Instagram/Lamine Ba

Po odejściu Serafina Szoty do Arki Gdynia w kadrze Śląska zrobiło się luźno na środku obrony. Klub mógł co prawda spróbować załatać tę lukę zawodnikiem z rezerw, ale ostatecznie postawił na transfer, który przynajmniej na papierze, ma zapewnić zarówno natychmiastową głębię składu, jak i profil dotąd nieobecny wśród nominalnych stoperów.



 

Nowa twarz, stare potrzeby

Zacznijmy od podstawowego założenia, które w tej układance jest kluczowe: po odejściu Szoty Śląsk potrzebował nie tyle kolejnego nazwiska, co zawodnika, który pozwoli utrzymać sprawne funkcjonowanie defensywy w realiach rotacji, kartek i drobnych urazów.

W praktyce oznacza to dołożenie do środka obrony profilu prawonożnego stopera, co ma znaczenie zarówno dla ustawienia, jak i dla wyprowadzenia piłki, szczególnie gdy obok gra lewonożny partner. Zresztą same dane kadrowe to podpowiadają: w zespole są m.in. Mariusz Malec i Marko Dijaković, obaj lewonożni, więc ruch w kierunku prawonożnego stopera wygląda na próbę uzupełnienia układu.

Od niepełnego sezonu do regularności

W statystykach Ba najmocniej wybija się jedno: jego obciążenie meczowe potrafiło się wahać, ale z czasem wyraźnie przeszło w fazę stabilizacji. W pierwszym sezonie w chorwackiej ekstraklasie zanotował 19 występów i 16 razy zaczynał w pierwszym składzie, natomiast średnio spędzał na boisku tylko 66 minut.

W kolejnych rozgrywkach w 2023/2024 jego rola rośnie jakościowo: 18 występów, 17 wyjść w podstawie i już 83 minuty na mecz. Jeszcze mocniej widać to w sezonie 2024/2025: 31 spotkań, 30 od pierwszej minuty, 2590 minut łącznie i średnio 84 minuty. To już profil stopera pierwszego wyboru, nie tylko obecnego w składzie, ale też zdolnego do utrzymania dużego wolumenu minut przez cały sezon.

fot:slaskwroclaw.pl

Obecny wycinek sezonu HNL jest spójny z tym obrazem: 15 występów i 15 meczów w wyjściowej jedenastce, średnio 87 minut. Innymi słowy: gdy jest zdrowy i ma status podstawowego zawodnika, gra praktycznie pełne spotkania. Dla Śląska, który potrzebuje ustabilizować środek obrony na pierwszoligowym poziomie i ograniczyć gaszenie pożarów kadrowych, to informacja ważna sama w sobie.

Czyszczenie pola karnego

Jeśli w liczbach szukamy podpowiedzi, jakim typem stopera jest Ba, pierwsza odpowiedź przychodzi z danych dotyczących czyszczenia pola karnego. W aktualnym sezonie notował średnio 5,9 wybicia na mecz, a do tego dorzucał 0,9 zablokowanego strzału na spotkanie. To parametry obrońcy, który często działa w realiach twardszej, bardziej reaktywnej defensywy, z dużą liczbą dośrodkowań do neutralizowania i uderzeń do blokowania, a nie wyłącznie w spokojnym zarządzaniu meczem z piłką daleko od własnej bramki.

Poprzednie sezony pokazują, że to nie jednorazowy wyskok, tylko stała cecha: 4,8 wybić na mecz w 2023/2024, 4,4 w HNL 2024/2025 i 3,6 w pierwszym sezonie w Chorwacji. Nie jest to więc stoper, którego obrona opiera się przede wszystkim na odbiorach czy przechwytach. U Ba te elementy są raczej uzupełnieniem klasycznej pracy w szesnastce: w aktualnym sezonie ma po 1,3 odbioru i 1,3 przechwytu, a w poprzednim odpowiednio 1,3 odbioru i 1,1 przechwytu.

fot:slaskwroclaw.pl

Dla Śląska może to być istotne, bo na pierwszoligowym poziomie wiele spotkań przeradza się w festiwal stałych fragmentów, dośrodkowań i walki o drugą piłkę. Jeśli Ba ma w tym obszarze stabilizować defensywę, jego liczby z wybić i bloków dokładnie wpisują się w tę potrzebę.

Warto jednocześnie zaznaczyć, że nie jest to stoper przesadnie nadruchliwy w wysokim pressingu. Odzyski w tercji ataku ma bliskie zera, co sugeruje zawodnika ustawionego raczej głębiej, odpowiedzialnego za porządek, asekurację i reakcję, niż za częste wychodzenie z linii po ryzykowne przechwyty.

190 cm to nie zawsze dominacja

Tu robi się ciekawie, bo intuicja podpowiada proste równanie: wysoki stoper = dominator w powietrzu. Tymczasem dane Ba pokazują, że jego skuteczność w pojedynkach główkowych potrafiła mocno falować. W 2023/2024 wygrywał średnio 2,3 pojedynku powietrznego na mecz przy 67% skuteczności, to już wygląda jak wyraźna przewaga. Ale w poprzednim sezonie skuteczność spadła do 1,3 wygranego pojedynku i 50%, a w obecnym znów jest 1,3, tylko że przy 45%.

fot:Instagram/Lamine Ba

Jak to interpretować? Najprościej: sam wzrost nie wygrywa pojedynków. Kluczowe są timing, ustawienie, jakość rywali, a także rola w systemie. Jeśli drużyna broni inaczej, a Ba częściej miał za zadanie wybijać(co sugeruje choćby 5,9 wybić na mecz), to nie zawsze oznacza komfort wyskakiwania do każdego dośrodkowania. Czasem priorytetem staje się ustawienie pod drugą piłkę, zabezpieczenie strefy albo asekuracja partnera i wtedy liczby z gry w powietrzu mogą wyglądać mniej efektownie.

W szerszym ujęciu, obejmującym wszystkie pojedynki, Ba w HNL wygrywał 3,4 duelu na mecz przy 64% skuteczności. Na tle obrońców Śląska wygląda to korzystnie: Malec ma 3,5 wygranych, ale przy 40%, a Szota 3,5 przy 39%. Dijaković z kolei notuje 4,5 przy 46%, choć w jego przypadku mówimy o bardzo małej próbie.

Bezpieczeństwo własnej połowy, a mniej jakości dalej od bramki

W statystykach podań Ba widać wyraźną granicę między dwiema strefami: na własnej połowie jest pewny i stabilny, natomiast po przekroczeniu linii środkowej jego dokładność potrafi wyraźnie spaść. W aktualnym sezonie notuje 85% celnych podań (36,8 na mecz), przy czym w swojej połowie trafia z 92% skutecznością (28,2), a w połowie rywala już tylko z 70% (8,6). To dość klasyczny profil stopera, który przede wszystkim pilnuje, by nie stracić piłki blisko własnego pola karnego, ale nie zawsze jest naturalnym kreatorem.

Ten schemat wraca także w innych sezonach. W 2023/2024 celność podań ogółem spada do 77%, a w połowie przeciwnika aż do 56%. To już sygnał, że gdy Ba musi grać odważniej, szybciej i pod większą presją w wyższych strefach, rośnie koszt błędu. Do tego dochodzi temat długich podań: ich skuteczność jest u niego umiarkowana, więc trudno go opisać jako rozgrywającego stopera, który regularnie przerzuca ciężar gry na skrzydło z wysoką jakością.

fot:Instagram/Lamine Ba

Na tle Malca kontrast jest czytelny: Malec ma 90% celnych podań (52,8 na mecz)oraz 57% skuteczności długich piłek (3,2). Szota również wyróżniał się dokładnością, 89% w podaniach i 49% w długich zagraniach. Dla Śląska może to oznaczać jeden z dwóch scenariuszy: albo Ba dostanie bardziej obronny zakres obowiązków (mniej inicjowania ataku), albo będzie musiał szybko poprawić jakość gry do przodu, jeśli zespół będzie chciał budować od tyłu w podobny sposób jak z Malcem.

Jest jeszcze druga strona medalu: Ba traci średnio 7,6 piłki na mecz w tym sezonie, 7,5 w poprzednim i 9,0 w 2023/2024. Same w sobie to nie są wartości alarmowe, ale w drużynie, która po spadku do I ligi często funkcjonuje pod presją uzyskania wyniku, straty stopera potrafią boleć podwójnie, bo natychmiast otwierają rywalowi drogę do szybkiego ataku. Dlatego kluczowe będzie ustawienie mechanizmów tak, by Ba jak najczęściej grał w warunkach, w których jest najmocniejszy: krócej i bezpieczniej, z czytelną opcją podania do boku oraz z asekuracją na wypadek niedokładności.

Czy jest się czego bać?

W danych Ba widać tylko jeden błąd prowadzący bezpośrednio do bramki w pierwszym sezonie NK Varazdin. W kolejnych rozgrywkach w tej rubryce pojawiają się już same zera. To o tyle istotne, że w zestawieniach obrońców Śląska przy Malcu i Szocie widać wysokie liczby błędów prowadzących do strzału(odpowiednio 16 i 14). Tych wartości nie da się uczciwie zestawić 1:1 bez szerszego kontekstu, inne ligi, inne drużyny, inne środowisko gry, ale sama tendencja podpowiada jedno: Śląsk potrzebuje stopera, który będzie uspokajał sytuacje w polu karnym i ograniczał prezenty dla rywali.

Z drugiej strony, warto uważniej przyjrzeć się dyscyplinie. W 2024/2025 Ba uzbierał aż 9 żółtych kartek, a w pierwszym dołożył także czerwoną. W bieżącym wycinku sezonu ma 4 żółte. To może wynikać ze stylu gry, dużo wybić, bloków i fizycznych starć w szesnastce, ale w I lidze, gdzie kartki potrafią sypać się szybciej, Śląsk musi zakładać, że Ba bywa zawodnikiem grającym na granicy i rotacja na środku obrony nadal będzie potrzebna.

Jak może pasować do Malca lub Dijakovicia

Na papierze duet prawonożnego i lewonożnego stopera to układ bardzo wygodny: ułatwia pierwsze podanie w budowie akcji, pomaga lepiej kontrolować przekątne i naturalnie otwiera kąt do zagrania w boczny sektor. W tym kontekście Malec jawi się w liczbach jako obrońca mocno zaangażowany w rozegranie (ponad 50 celnych podań na mecz), podczas gdy Ba, zależnie od sezonu, porusza się raczej w przedziale 27–40 celnych podań.

To aż prosi się o czytelny podział ról: Malec jako ten, który częściej jest przy piłce i uruchamia konstrukcję ataku, Ba jako ten, który ma zabezpieczać tyły, czyścić pole karne i wygrywać lub neutralizować pojedynki. Schody zaczynają się w momencie, gdy rywal odcina pierwszą fazę budowy i zmusza stopera do zagrywania trudniejszych piłek w wyższe strefy. Skuteczność podań Ba w połowie przeciwnika potrafi wyraźnie spadać, więc Śląsk musi zadbać o to, by po odbiorze Ba zawsze miał klarowne, łatwe do odczytania opcje podania, szczególnie w boczne sektory i do najbliższego wsparcia.

Wnioski: Co Śląsk realnie dostaje

Na podstawie samych liczb Ba można opisać jako stopera od porządkowania pola karnego: dużo wybić, sporo bloków, przyzwoite przechwyty i odbiory, a do tego okresy bardzo regularnej gry w podstawowym składzie. To profil obrońcy, który ma dawać drużynie spokój w szesnastce i stabilność w najprostszych, ale kluczowych działaniach defensywnych.

Jednocześnie nie jest to zawodnik, który z automatu gwarantuje dominację w powietrzu w każdym meczu. Skuteczność Ba w pojedynkach główkowych bywała zmienna, co ma znaczenie, bo przy wzroście 190 cm oczekiwania naturalnie idą w stronę wieży wygrywającej większość starć.

Śląsk może na tym transferze zyskać dwie rzeczy naraz: domknąć lukę kadrową po Szocie i zbudować duet stoperów o komplementarnych cechach, prawonożnego Ba obok lewonożnego Malca lub Dijakovicia. Warunek jest jednak jasny: trzeba tak poukładać fazę wyprowadzenia piłki, by Ba jak najczęściej funkcjonował w swoich najlepszych warunkach (bezpieczna strefa, proste i czytelne opcje podań), a nie był wpychany w rolę pierwszego kreatora. Tam jego liczby, zwłaszcza w połowie rywala i w długich zagraniach, nie wyglądają już równie przekonująco.


Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.