ANALIZA: Przewaga była po stronie Śląska, zabrakło wykończenia

ANALIZA: Przewaga była po stronie Śląska, zabrakło wykończenia

fot.:

Śląsk Wrocław zremisował ze Zniczem Pruszków 2:2, choć liczby przez dużą część meczu układają się po stronie gospodarzy. Poniższa analiza powstała wyłącznie na podstawie danych SofaScore i właśnie one najlepiej pokazują, gdzie Śląsk zrobił dużo dobrego, a gdzie sam odebrał sobie dwa punkty.



 

Mecz był pod kontrolą, wynik już nie

Na poziomie ogólnym był to mecz, który Śląsk powinien zamknąć zwycięstwem. Miał 64% posiadania piłki, 2,84 xG, 26 strzałów, 10 celnych uderzeń, 47 kontaktów w polu karnym rywala, 10 rzutów rożnych i 543 podania. Znicz odpowiedział 0,93 xG, 8 strzałami, 19 wejściami w pole karne i 240 podaniami. Gospodarze grali więcej, częściej atakowali i częściej dochodzili do sytuacji. Problem polegał na tym, że ta przewaga nie dała im spokoju z przodu ani szczelności z tyłu. Śląsk dał sobie strzelić już w 5. minucie, potem odrobił straty po golu Macenki, jeszcze przed przerwą znów oddał prowadzenie, a po trafieniu Rosiaka tylko doprowadził do remisu.

Jeszcze mocniej widać niedosyt, gdy spojrzy się na dwie rzeczy naraz. Z jednej strony Śląsk dobrze wszedł w pole karne przeciwnika, dobrze podawał w ostatniej tercji i miał wyraźnie większy wolumen akcji. Z drugiej wygrał tylko 32 z 89 pojedynków na ziemi i 15 z 40 w powietrzu, a więc nie dominował tam, gdzie często rozstrzyga się mecz po stracie piłki, po dośrodkowaniu albo po wybiciu. Do tego Piotr Misztal zanotował aż 8 interwencji, z czego 7 po strzałach z pola karnego. Śląsk potrafił zbudować przewagę, ale nie potrafił docisnąć rywala w kluczowych momentach.

Stracone gole, ale również wkład w atak

Michał Szromnik nie miał aż tak wielkiej liczby interwencji jak bramkarz Znicza, bo obronił 3 strzały, w tym 2 z pola karnego. To nie był wieczór, w którym zasypano go uderzeniami. Właśnie dlatego remis boli bardziej, bo przy zaledwie 8 strzałach Znicza i 5 celnych próbach Śląsk stracił dwie bramki. Z samych danych nie da się uczciwie zrzucić pełnej winy na bramkarza, ale widać, że po drugiej stronie boiska Misztal zrobił po prostu więcej i bardziej pomógł swojej drużynie. To jedna z głównych różnic między obiema ekipami.

Michał Rosiak dał drużynie gola na 2:2, oddał 2 celne strzały, miał 56 celnych podań na 64 próby, dołożył 3 dośrodkowania i 7 długich piłek. To bardzo mocny pakiet liczb jak na zawodnika tej strefy boiska. Jednocześnie to on spowodował błąd prowadzący do bardzo groźnego strzału, a w pojedynkach wygrał tylko 3 z 7. Rosiak z piłką był ważny i odważny, bez piłki mniej pewny. Jehor Macenko też zostawił po sobie wyraźny ślad. Strzelił gola, miał 1 celny strzał, 0,31 xG, 85 kontaktów z piłką, 54 celne podania na 63 i aż 8 długich piłek. Do tego dołożył 4 wybicia. Jego mecz był bardziej pełny niż może sugerować sam fakt strzelonej bramki, bo uczestniczył i w budowaniu, i w ratowaniu akcji.

Lamine Ba i Mariusz Malec zagrali mecz bardziej stonowany, ale z ich liczb też da się coś wyczytać. Ba miał 49 celnych podań na 53 próby, czyli bardzo dobrą skuteczność, a do tego 2 wybicia i 2 wygrane odbiory. To był występ spokojny w rozegraniu, choć bez większej dominacji w starciach, bo wygrał 4 z 9 pojedynków. Malec zanotował 49 celnych podań na 56, 5 wybić i 1 przechwyt, więc bronił we własnym polu karnym częściej niż reszta linii. Z drugiej strony wygrał tylko 2 z 8 pojedynków. I to jest w pigułce problem całej defensywy Śląska z tego meczu. Piłka często krążyła dobrze, ale gdy trzeba było wejść w bezpośredni kontakt z rywalem, nie zawsze wyglądało to tak, jak wymagał przebieg spotkania.

Wiele pracy, niezła twórczość, sporo pojedynków przegranych

Krzysztof Kurowski i Jorge Yriarte dali środkowi pola trochę różnych rzeczy. Kurowski był dokładny, bo zanotował 39 celnych podań na 44 próby, dołożył 1 kluczowe podanie, 4 dośrodkowania, 3 długie piłki i przede wszystkim wygrał wszystkie 5 pojedynków powietrznych. To bardzo cenna liczba, zwłaszcza w meczu, w którym Śląsk jako całość nie błyszczał w starciach fizycznych. Dodatkowo zablokował 1 strzał. Yriarte był bardziej łącznikiem. Miał 50 celnych podań na 62 próby, 1 kluczowe podanie, 4 dośrodkowania, 2 przechwyty i wygrał 5 z 11 pojedynków. To nie był mecz w którym odegrał on rolę dominatora, ale był potrzebny w utrzymaniu rytmu i przesuwaniu gry pod pole karne Znicza. Obaj pomagali drużynie funkcjonować, choć żaden z nich nie narzucił spotkaniu własnych warunków tak mocno, by zniwelować ataki po przejściach Znicza.

Najwięcej działo się jednak wokół Michała Mokrzyckiego i Piotra Samca-Talara. Mokrzycki był bardzo aktywny w kreacji: 48 celnych podań na 66, aż 6 kluczowych podań, 6 dośrodkowań, 5 długich piłek, do tego strzał niecelny i jeden zablokowany. To liczby gracza, przez którego przechodził spory procent akcji ofensywnych, ale taka zależność kosztowała Śląsk naprawdę wiele. Stracił piłkę aż 26 razy, wygrał tylko 4 z 15 pojedynków i już w 12. minucie zobaczył żółtą kartkę. To był występ mocno sinusoidalny. W samym meczu Mokrzycki dużo dawał, ale też sporo stracił. Samiec-Talar z kolei był najbardziej kompletny w ofensywie. Miał 92 kontakty z piłką, 44 celne podania na 56, 5 kluczowych podań, 5 dośrodkowań, 5 długich piłek, 4 udane dryblingi na 5 prób i 2 celne strzały. Na papierze wyglądał jak zawodnik, który napędzał niemal wszystko, co najlepsze w grze Śląska. Słabsza była jedynie gra w starciach, bo wygrał 7 z 17 pojedynków i 14 razy tracił piłkę. Mimo to właśnie on dawał drużynie największy ciąg do przodu.

Był ruch, były sytuacje, zabrakło jednak kropki nad i

Luka Marjanac rozegrał mecz, po którym można mieć dwa zupełnie różne odczucia. Z jednej strony był bardzo groźny: zaliczył asystę przy golu Macenki, oddał 3 celne strzały, wypracował 1,2 xG, stworzył 2 kluczowe podania i wygrał 7 z 8 dryblingów. Z drugiej strony miał tylko 64% celnych podań, przegrał 12 z 21 pojedynków i zmarnował dogodną sytuację. Zrobił wiele, by ten mecz wygrać, ale nie zrobił tego ostatniego kroku, który zmienia dobry występ w występ decydujący. Gdy zawodnik generuje najwyższe xG w meczu i nie kończy spotkania z golem, musi zostać po nim spory niedosyt.

Przemysław Banaszak także zostawił po sobie mecz niespełnionych szans. Miał 1 celny strzał, 0,5 xG, dołożył strzał niecelny i zablokowany, ale podobnie jak Marjanac zmarnował bardzo dobrą sytuację. Przy tym miał tylko 33 kontakty z piłką, 12 celnych podań na 17 prób, wygrał zaledwie 2 z 9 pojedynków i raz dał się złapać na spalonym. To nie był występ przeźroczysty, bo w polu karnym żył i dochodził do sytuacji, ale był w meczu zbyt mało konkretny. Śląsk jako drużyna wykreował dość, by od napastnika oczekiwać więcej niż samej obecności w akcjach.

Zmiany oraz wnioski końcowe

Zmiany nie odwróciły obrazu meczu, ale też nie były całkowicie bezwartościowe. Timotej Jambor po wejściu miał 7 kontaktów z piłką, 5 celnych podań na 5 i 1 celny strzał, więc w krótkim czasie zaznaczył obecność pod bramką. Antoni Klimek dał 1 kluczowe podanie, wygrał drybling i próbował szukać miejsca do uderzenia, choć jego wejście nie zmieniło dynamiki meczu tak mocno, jak można było liczyć. Krystian Rostek pojawił się bardzo późno, by go uczciwie oceniać szerzej. Same czasy zmian też pokazują, że trener szukał impulsu raczej punktowego aniżeli rewolucyjnego.

Ostateczny wniosek z tego spotkania jest dość prosty. Śląsk był lepszy w grze piłką, w tworzeniu sytuacji, w liczbie wejść pod bramkę. Nie był jednak dość dobry w obronie własnego pola karnego, w pojedynkach i w wykorzystaniu momentów, kiedy rywal wisiał na linach. Ten remis nie jest efektem pecha. Bardziej karą za brak skuteczności w polu karnym. Rosiak i Macenko dali gole, Samiec-Talar i Mokrzycki dali napęd, Marjanac dawał przewagę ruchem, ale zbyt wiele elementów było „prawie” dobrych. A gdy drużyna robi prawie wszystko dobrze, zwykle kończy właśnie z takim wynikiem.


Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.