Austria: Weekendowa praca, integracja i urazy (RELACJA i ZDJĘCIA)
fot.: Paweł Kot
Piłkarze Śląska przebywający na zgrupowaniu w Austrii nie mogą narzekać na monotonię, bowiem sztab szkoleniowy dba o urozmaicenie czasu podopiecznym. Po zmianach kadrowych, poza ciężkimi treningami, ważnym elementem jest także aspekt integracyjny. W wolnych chwilach jest przyjacielsko, na murawie natomiast nie ma odpuszczania - zawodnicy nie odstawiają nogi i dają z siebie wszystko, czego efektem jest kilka drobnych urazów.
Piątek był jak do tej pory najbardziej wymagającym dniem dla drużyny, odbyły się bowiem dwa intensywne treningi na boisku. Był to także dzień dołączenia nowych zawodników – Mateusza Bartolewskiego, Marcina Cebuli i Sebastiana Musiolika, którzy wraz z dyrektorem Davidem Baldą przyjechali do Austrii.
Kliknij w poniższe zdjęcie, by uruchomić galerię z treningu autorstwa Pawła Kota
Na porannym treningu przy całej drużynie zawodnicy zostali oficjalnie przywitani przez Jacka Magierę i rozpoczęła się ciężka praca. Po krótkiej rozgrzewce i rywalizacji w parach, kluczowym elementem zajęć był trening typowo piłkarski. Zawodnicy podzieleni na zespoły ćwiczyli z futbolówkami. - Były to zajęcia taktyczno-motorycze, nastawione na defensywę - wyjaśnia Krzysztof Kapelan, trener przygotowania motorycznego.
Rywalizacja o miejsce w składzie jest ostra, co niestety przełożyło się drobne urazy. Na popołudniowych zajęciach z tego powodu zabrakło Juniora Eyamby oraz Patryka Szwedzika. W ich trakcie również punktem kulminacyjnym było operowanie futbolówką, ale tym razem stawiano na ofensywę. Piłkarze równocześnie na dwóch połowach ćwiczyli konstruowanie akcji, starając się sfinalizować je bramkami. Na brak pracy nie narzekali golkiperzy, których do boju zagrzewał trener Maciej Sikorski.
Z boku boiska indywidualnie trenował natomiast dochodzący do pełni sił po kontuzji Aleksander Paluszek.
Aby uniknąć innych urazów wynikających z przeciążenia, sztab po weryfikacji wyników badań piłkarzy, zdecydował że w sobotę zawodnicy potrzebują nieco luzu. Markery zmęczeniowe dały sygnał, że wskazany jest odpoczynek, dlatego też w sobotę zamiast na murawie piłkarze spotkali się w hotelowym basenie. Tym samym poza aspektem regeneracyjnym doszedł także integracyjny, bowiem nietypowe zajęcia sprzyjały budowaniu więzi w grupie.
Innym pomysłem na integrację była rywalizacja w układaniu puzzli – drużyna została podzielona na trzy ekipy, które dostały za zadanie zmierzenie się z ułożeniem zestawów składających się z 1000 elementów do niedzielnej kolacji.
Po nieco luźniejszej sobocie, nieuchronnie niedziela oznaczała powrót do większego wysiłku. Poranne zajęcia odbyły się na siłowni – w dwóch grupach, a o godzinie 17 piłkarze powrócili na zieloną murawę. W pierwszej części zawodnicy musieli wykrzesać z siebie dużo energii podczas wyczerpujących biegów interwałowych, za to później trenerzy zaordynowali to, co zawodnicy lubią chyba najbardziej - dużo gry piłkę i strzałów na bramkę. - Była to część poświęcona fazom przejściowym oraz finalizacji - informował Paweł Kozub, drugi trener WKS-u.
W ostatniej części - grze na zmniejszonym boisku - nie wziął udziału Eyamba, który wraz ze Szwedzikiem powrócili do normalnych zajęć. U napastnika już trakcie wcześniejszych ćwiczeń widać było, że nadal czuje dyskomfort. Problem zgłosił także Burak Ince, który szedł z murawy trzymając się za nogę. Niestety, do tego już w trakcie samej gry po jednym ze starć z grymasem bólu na murawie leżał Piotr Samiec-Talar.
W Austrii sztab medyczny na brak pracy nie narzeka. Wcześniej z problemami zdrowotnymi zmagał się Petr Schwarz, a na jednym z piątkowych treningów szybka pomoc była potrzebna dla Matíasa Nahuela. Uraz okazał się wtedy na szczęście niegroźny i oby tak samo było w przypadku kolejnych zawodników, cierpiących po niedzielnych zajęciach.
Parterami wyjazdu Śląsknetu do Austrii są firmy Uniwer-Trans i Acana
