Becella: Byliśmy bardzo blisko remisu

Becella: Byliśmy bardzo blisko remisu

fot.:

Trener Chrobrego Głogów Łukasz Becella po meczu ze Śląskiem Wrocław podkreślał odwagę swojego zespołu i żałował dwóch straconych bramek po stałych fragmentach. Szkoleniowiec gości odniósł się też do sytuacji analizowanej przez VAR w końcówce spotkania.



 

Narzuciliśmy swój sposób grania i uważam, że doprowadziliśmy do sytuacji, w której mogliśmy zdobyć pierwszą bramkę. Przyjechaliśmy tutaj z odwagą, z pewnością siebie i chcieliśmy nie tylko bronić, ale również atakować. W pierwszych 15 minutach mieliśmy dwie dobre sytuacje. Kluczowe były jednak cztery minuty w pierwszej połowie. Najpierw straciliśmy bramkę z rzutu karnego, akcja zaczęła się od wrzutu z autu, muszę to jeszcze dokładnie zobaczyć. Cztery minuty później, znów po wrzucie z autu i dośrodkowaniu z bocznego sektora, straciliśmy gola w dość niefortunny sposób. W drugiej połowie wyciągnęliśmy wnioski. Pokazaliśmy jakość, mieliśmy w mojej ocenie około 80% posiadania piłki, stworzyliśmy więcej sytuacji i byliśmy bardzo blisko remisu. W końcówce było widać, że przeciwnik gra na czas: bramkarz dostał żółtą kartkę, piłki były chowane. To pokazuje, że naprawdę byliśmy blisko.

Cieszę się też, że zrobiła się moda na Chrobry Głogów. Nie tylko walczymy do końca, ale też gramy dobrze w piłkę. Przyjeżdża za nami coraz więcej kibiców, wcześniej było ich 300, teraz już 800. Jesteśmy z tego dumni i zachęcam, żeby na kolejne wyjazdy też jeździć tak licznie. Będziemy dla nich walczyć i robić wszystko, żeby takie mecze nie tylko remisować, ale też wygrywać.

Co było sprawdzane w ostatniej sytuacji? Czy chodziło o faul na bramkarzu, rękę, czy coś jeszcze?

Z mojej perspektywy, patrząc na powtórki, nasz zawodnik uderzył piłkę w stronę bramki i został trafiony głową przez Macenkę. Sędzia sprawdzał, kto pierwszy uderzył piłkę głową, czy nasz zawodnik, czy zawodnik Śląska. Z telewizyjnych ujęć widać wyraźnie, że to nasz zawodnik atakuje piłkę i ją uderza, a drugi dopiero przykłada głowę. Żałujemy tej interpretacji, bo rzadko się zdarza, mówię to po raz pierwszy w moim kilkudziesięcioletnim doświadczeniu, żeby decyzja o rzucie karnym została cofnięta w taki sposób. To była bardzo nietypowa sytuacja.


Takie kontrowersyjne decyzje sędziowskie często wywołują szerokie dyskusje wśród kibiców i ekspertów, którzy analizują każdą powtórkę i szczegół zdarzenia. Współcześnie wielu z nich śledzi podobne sytuacje również za pośrednictwem platform takich jak Mostbet, gdzie dostęp do statystyk, analiz meczowych i opinii pozwala jeszcze lepiej zrozumieć przebieg spotkania i ocenić wpływ decyzji sędziów na końcowy wynik.


Skąd wynikało to, że w pierwszej połowie gra częściej toczyła się w okolicach waszego pola karnego?

Oprócz pierwszych 15 minut, kiedy też mieliśmy swoje okazje, była sytuacja po uderzeniu głową Kacpra Laskowskiego i akcja po dryblingu, uważam, że w pierwszej połowie cofnęliśmy się za głęboko. W drugiej pokazaliśmy, że powinniśmy być odważniejsi i dłużej utrzymywać się przy piłce. Środkowi pomocnicy powinni częściej wychodzić wyżej, żebyśmy mogli zmieniać ciężar gry z lewej na prawą. W drugiej połowie zastosowaliśmy te korekty i to nam pomogło, ale zabrakło czasu i trochę szczęścia. Uważam też, że w jednej z sytuacji mogliśmy jeszcze dostać rzut karny. Oczywiście sam rzut karny nie daje bramki, ale prawdopodobieństwo jej zdobycia jest wtedy duże.


Adam Paliszek-Saładyga

Autor

Adam Paliszek-Saładyga

Pochodzę z Oleśnicy. Na co dzień zajmuję się optymalizacją oraz analizą danych, w tym również danych piłkarskich. Poza analizami, które możecie przeczytać na Śląsknecie, jestem związany z piłką kobiecą w strukturach Śląska Wrocław. Ze Śląsknetem współpracuję od lipca 2025 roku, a samemu Śląskowi kibicuję od małolata.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.