Cristian Diaz: Musimy być razem
fot.: Krzysztof Banasik
Zdobył ze Śląskiem trzy medale, w tym ten najcenniejszy. Cristian Diaz, mistrz Polski z 2012 roku, skontaktował się z nami, by przekazać kibicom: - Klub jest w trudnej sytuacji i to jest ten moment, kiedy zespół potrzebuje dużego wsparcia swoich fanów. Musimy być razem - apeluje Argentyńczyk.
Crisian Diaz zagrał w barwach Śląska 68 razy, strzelił w nich 18 goli, do których dołożył 9 asyst. W swojej gablocie do złotego, srebrnego i brązowego medalu dołożył też Superpuchar Polski. Przed pojawieniem się we Wrocławiu, dwukrotnie był królem strzelców ligi boliwijskiej. W zielono-biało-czerwonych barwach aż tak skuteczny nie był, ale i tak zapisał się w kartach historii WKS-u jako jeden z najbardziej utytułowanych napastników w historii.
TRENER CRISTIAN DIAZ
Obecnie Argentyńczyk pisze nowy rozdział swojej kariery przy Oporowskiej.
- Od prawie roku pracuję w Akademii Śląska. Bardzo się cieszę z tej możliwości, bo odnajduję się w tej roli znakomicie. Prowadzę treningi indywidualne dla najbardziej utalentowanych napastników drużyn U-14 i U-19. Wiem, że zawodnicy dużo się ode mnie uczą, rozwijają się, Śląsk może mieć z nich kiedyś dużo radości
- uważa Diaz, który nie chce jednak podać nazwisk tych największych nadziei „żeby nikomu nie umniejszać”. Argentyńczyk kiedyś gole strzelał Lechowi Poznań i innym polskim ekstraklasowiczom, a dzisiaj trafia w starciach z Tajfunem Przedkowice czy Bresną Brzeźno.
- Gram w Sparcie Będkowo, awansowaliśmy do A klasy i teraz jesteśmy liderem, naszym celem jest okręgówka. W tym sezonie mało grałem, ale strzeliłem 5 goli.
Gra na A-klasowych boiskach i treningi indywidualne w Akademii Śląska to jednak nie koniec planów Diaza na przygodę z piłką. - Mam w planach w przyszłości być pierwszym trenerem. Czekam na dokumenty z Argentyny, dopiero wtedy będę mógł zacząć planować kolejne kursy - zapowiada.
ŚLĄSK TERAZ A DZIŚ
Kiedy Diaz był piłkarzem Śląska, wrocławski klub zajmował wysokie pozycje w lidze, zajmując trzy lata z rzędy miejsce na podium. Jaka była recepta na sukces?
- Praca, mentalność i że byliśmy zgraną ekipą, trzymaliśmy się wszyscy razem, nie tylko po zwycięstwach, ale też po porażkach. Byliśmy bardzo zgraną rodziną. Dbaliśmy w szatni o integrację, by każdy czuł się ważny i potrzebny. Poleciłbym dzisiejszym zawodnikom, żeby się zjednoczyli i razem walczyli. Wszyscy muszą być jednością - piłkarze i kibice, których Śląsk ma jednych z najlepszych w Polsce. Będąc w klubie widzę, że zawodnicy są zmotywowani, żeby walczyć i wyjść z tej trudnej sytuacji, w której się znaleźli. Chciałbym przekazać kibicom Śląska – klub jest w trudnej sytuacji i to jest ten moment, kiedy zespół potrzebuje dużego wsparcia swoich fanów. Musimy być razem
- apeluje Argentyńczyk, który podkreślił także wierzy w utrzymanie Śląska.
TRUDNE SPRAWY
Cristian Diaz nie miał w Śląsku z górki - dawał o sobie znać jego południowy charakter. Zarówno zawodnik jak i trener Orest Lenczyk otwarcie mówili o konflikcie, który między nimi powstał. Napastnik został na moment nawet odsunięty od drużyny - stało się po tym, kiedy rzekomo miał w przerwie meczu o Superpuchar Polski z Legią Warszawa nazwać Lenczyka "ch....". Jak patrzy na to z perspektywy czasu?
- Dojrzałem. Wcześniej byłem dzieckiem. Mam szacunek do tego, co trener wtedy mówił i co uważał. Chciał wtedy dla mnie jak najlepiej. Byłem wtedy bardzo młody, niesforny. Myślałem wtedy inaczej. Dzisiaj mogę powiedzieć, że było wiele sytuacji, w których to trener miał rację.
Były i oby przyszły mistrz ze @SlaskWroclawPl są już na Tokar Cup
— Śląsknet (@Slasknet) February 4, 2024
Cristian Diaz & @Erikexposito23 pic.twitter.com/8YOox69BT7
Co łączy Cristiana Diaza z Erikiem Exposito? Pozycja na boisku, sukcesy ze Śląskiem, a także… kłopoty z nadwagą.
- Dla mnie najważniejsze było, żeby w każdym meczu zagrać dobrze. Kwestia nadwagi nie była dla mnie istotna.
Argentyńczyk odszedł ze Śląska w maju 2013 roku, kiedy jego kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.
- Przechodziłem trudny moment w życiu. Jak widziałem, że nie jestem w stanie dać z siebie stu procent, poszedłem porozmawiać z prezesem i powiedziałem mu, że chcę rozwiązać kontrakt. Wróciłem do grania w Boliwii, później występowałem też w Argentynie, ale odniosłem kontuzję, po której zdecydowałem zakończyć profesjonalną karierę
- tłumaczy Diaz, który odpowiedział nam jeszcze kilka dodatkowych pytań.
Z czasów, kiedy grałeś w Śląsku, z kim trzymałeś się najbliżej?
No tak minimalnie z 15 musiałbym wymienić (śmiech).
Najlepszy piłkarz, z którym grałeś w Śląsku?
Wszyscy. Trudno mi wyróżnić jednego zawodnika.
A najgorszy?
Nie było takiego.
Trener Tadeusz Pawłowski zaproponował, żebym zapytał cię o podział obowiązków na wynajętym statku na Odrze.
To są plotki (śmiech). Co się dzieje w drużynie, tam musi zostać.
Jaki był twój najważniejszy gol dla Śląska?
Te trzy, które trafiłem przeciwko Arce Gdynia. A szczególnie ten pierwszy, bo wtedy walczyliśmy o grę w europejskich pucharach, ale nie szło nam, do przerwy był remis. Mój gol na 1:0 był bardzo ważny.
Najpiękniejszy moment w Śląsku?
Było ich bardzo dużo, trudno mi wybrać jakiś jeden. Poza zdobyciem mistrzostwa oczywiście.
A najtrudniejszy?
Kiedy nie mogliśmy wygrać, trenerem był Ryszard Tarasiewicz, który był dla mnie jednym z najlepszych trenerów w Polsce. Bardzo dobrze nam się współpracowało. To głównie on stworzył ten skład, w którym wygraliśmy mistrzostwo.
Czym różnili się trener Tarasiewicz od trenera Lenczyka?
To różni trenerzy, ale jeden i drugi przeszli do historii Śląska.
Chcesz zostać trenerem, to co ty byś dzisiaj zmienił w Śląsku w pierwszej kolejności?
Najpierw zacząłbym od analizy swoich błędów jako trener. Później poszukałbym 4-5 nowych zawodników.
