Dawid Gruszecki chce odejść ze Śląska

Dawid Gruszecki chce odejść ze Śląska

fot.: Twitter/Akademia Śląska

Obiecująca forma Dawida Gruszeckiego w ostatnich miesiącach pozwoliła uwierzyć, że w przyszłości będzie ważnym punktem ofensywy wrocławian. Utalentowany napastnik nie jest jednak zadowolony ze swojej sytuacji i zamierza zmienić klub.



 

Niemal dokładnie rok po tym, jak Dawid Gruszecki podpisał profesjonalny kontrakt ze Śląskiem, jego drogi z wrocławskim klubem zaczynają się rozchodzić. 16-letni napastnik do tej pory występował w drużynie Centralnej Ligi Juniorów, a po spektakularnym występie we wrześniowym meczu reprezentacji Polski U-17 z Mołdawią (6:0) został również zgłoszony do drużyny drugoligowych rezerw Śląska. Na szczeblu centralnym co prawda nie zadebiutował, jednak w CLJ tylko jesienią zdobył dziewięć bramek i wydawało się, że jest na najlepszej drodze do tego, by w niedalekiej przyszłości piąć się w hierarchii napastników klubu z Oporowskiej. Kolejnych okazji do gry może już jednak nie być, bo Gruszecki nie jest zainteresowany przedłużeniem wygasającego z końcem czerwca kontraktu, a jego kolejnym pracodawcą ma być Wisła Kraków.

- Dawid trochę się zirytował, bo jego koledzy z kadry Polski debiutują już w ekstraklasie, grają w seniorach, a on mimo treningów ze Śląskiem, ciągle nie dostał ani minuty. Nie chodziło nam o to, żeby od razu zagrał w najwyższej klasie rozgrywkowej, ale myśleliśmy, że dostanie szanse na pokazanie się w II lidze -

- mówi nam ojciec zawodnika Jarosław Gruszecki.

ROZCZAROWANIE

Jego zdaniem, Śląsk miał priorytet, bo rodzina pochodzi z Brzegu Dolnego i pozostanie we Wrocławiu byłoby najlepszym rozwiązaniem, jednak klub rzekomo zaczął zabiegać o swojego nastoletniego napastnika dopiero w momencie, gdy na jaw wyszło zainteresowanie ze strony Białej Gwiazdy. Przy Oporowskiej nie kryją ogromnego zaskoczenia wobec zarzutów stawianych przez ojca Dawida Gruszeckiego. Jak słyszymy w Śląsku, rozmowy o przedłużeniu kontraktu rozpoczęły się już w październiku bez względu na jakiekolwiek sygnały z innych klubów. Na żadną z ofert wrocławianie nie otrzymali jednak odpowiedzi, co traktują wprost jako próbę przeciągnięcia tematu, tak by po 1 stycznia zawodnik mógł już związać się z nowym klubem.

- Ubieranie teraz tego w takie słowa, jakie padają z otoczenia piłkarza, jest bardzo niesprawiedliwie. Zrobiliśmy bardzo dużo, a nawet więcej niż jest to przyjęte, by czuł się tutaj jak u siebie, pokazywaliśmy mu, że zależy nam na nim jako sportowcu, ale też człowieku. Dawid podczas pobytu w Śląsku był otoczony ponadstandardową opieką sportową i socjalną. Trafił do specjalnie wyselekcjonowanej grupy Future, w ramach której mógł liczyć na treningi indywidualne dla najbardziej obiecujących zawodników naszej akademii, otrzymywał także wsparcie materialne -

- odpowiada rzecznik Śląska Jędrzej Rybak.

DROGA BORYSA

Przy Oporowskiej podkreślają, że oferty przedłużenia Gruszeckiemu składał sam dyrektor sportowy Dariusz Sztylka, który w tej sprawie wybierał się nawet do Brzegu Dolnego, co przecież nie jest standardowym postępowaniem w przypadku juniora. Choćby to ma pokazywać, jak ważnym zawodnikiem dla Śląska był 16-letni napastnik, a istotny w tej historii jest również przykład młodszego od Gruszeckiego o rok Karola Borysa. Obaj byli zapraszani na treningi pierwszego zespołu Jacka Magiery i jak słyszymy w klubie ich kariery były prowadzone w niemal taki sam sposób. We Wrocławiu zaznaczają jednak, że Gruszeckiemu zabrakło cierpliwości, zaś Borys uczestniczy w zimowych przygotowaniach drugiego zespołu Śląska, a w przyszłym miesiącu wyjedzie na testy do Manchesteru United. Innym z argumentów podnoszonych przez otoczenie młodego napastnika jest szansa na szybszy rozwój pod Wawelem.

- Wisła zaprosiła nas na rozmowę, Dawid został przekonany, podpisaliśmy umowę, w tym momencie menadżerowie są w Turcji i trwają rozmowy. Klub z Krakowa chce się porozumieć, by zapłacić i mieć zawodnika u siebie już w rundzie wiosennej. Faktem jest, że Wisła nie ma rezerw, w dodatku grających na takim szczeblu, jak Śląsk, ale jest drużyna U-18 i zdaniem Dawida oraz jego menadżerów, tam będzie łatwiej mu się wybić -

- stwierdził ojciec Gruszeckiego.

KROCZ ZROBIŁ PRZESTRZEŃ

I te argumenty nie znajdują jednak zrozumienia w klubie z Oporowskiej. W Śląsku tłumaczą, że dla Gruszeckiego przygotowany był długofalowy plan, a kilkuminutowy występ w rundzie jesiennej na boiskach II ligi nic by nie zmienił. Wyłącznie sportowa decyzja była taka, by do tej pory nabierał doświadczenia w CLJ, gdzie i tak rywalizował z zawodnikami starszymi o dwa lata od siebie, a właśnie zima miała być momentem zrobienia kolejnego kroku do przodu.

- Zawodnik miał rozpocząć przygotowania do rundy wiosennej z drugoligowymi rezerwami, funkcjonować w ich reżimie, jechać na obóz. Stać się po prostu stałym elementem drugiej drużyny Śląska. Jednym z kilku powodów wypożyczenia Szymona Krocza do Górnika Polkowice była właśnie chęć zrobienia przestrzeni dla regularnych występów Gruszeckiego. Dlatego tłumaczenie decyzji o opuszczeniu Śląska chęcią gry w seniorach jest niepoważne, gdyż Wisła nie ma rezerw i w Krakowie w dalszym czeka go gra w juniorach, zamiast występów na poziomie II ligi -

- mówi nam Rybak, a smutna konkluzja klubu jest taka, że o decyzji nie zadecydowało dobro zawodnika, lecz inne aspekty. Śląsk nie kryje również rozczarowania postępowaniem agencji menadżerskiej Gruszeckiego.

Dla wrocławian to już kolejna w ostatnim czasie strata młodego utalentowanego zawodnika. Na początku ubiegłego roku do pierwszoligowej Korony Kielce przeniósł się Marcin Szpakowski, z kolei po sezonie 2020/2021 również do Wisły Kraków powędrował Marcin Bartoń, a do Legii Warszawa Kuba Wiśniewski. Sytuacja Gruszeckiego jest jednak specyficzna, bo trudno nie odnieść wrażenia, że Śląsk zrobił wszystko, by przekonać go do kontynuowania kariery przy Oporowskiej.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.