Djurdjević: Nie jestem magikiem
fot.: Marcin Folmer
Po blamażu w Kaliszu, w niedzielę Śląsk zmierzy się z Cracovią w ramach 23. kolejki ekstraklasy. Co przed spotkaniem w stolicy Małopolski powiedział trener Ivan Djurdjević?
Jak wygląda sytuacja kadrowa przed spotkaniem z Cracovią?
Niestety Michał Rzuchowski nabawił się kontuzji łydki. Zobaczymy jak na długo wypadnie. Mamy jeszcze kilka stłuczeń, ale nie na tyle, by było to coś niepokojącego
Kto zastąpi Garcię, który został wyeliminowany za nadmiar żółtych kartek?
Możliwy jest debiut Olivera Wyparta. Mamy też Łukasza Gerstensteina, który występował na tej stronie, jest jeszcze Martin Konczkowski, czy Łukasz Bejger. W pucharowym meczu w Kaliszu występował jeszcze na wahadle Dennis Jastrzembski. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
Co z Caye Quintaną? Hiszpan nawet nie pojawił się na boisku w Kaliszu. Stracił trochę w pana oczach?
Caye jest naszym napastnikiem, to nominalna zmiana dla drugiego napastnika, czyli Erika. Exposito zostawiliśmy na boisku, bo chcieliśmy z niego skorzystać do samego końca, liczyliśmy tu też też na jego wzrost, który jest jego atutem.
Czy będą jakieś konsekwencje wobec piłkarzy za mecz z KKS-em Kalisz?
To był mocny cios. Od samego momentu podjęcia przeze mnie pracy w Śląsku jesteśmy w kryzysie. Nie ukrywam tego od początku. Jesteśmy tego świadomi. Każdy z nas w jakimś stopniu jest kibicem tego klubu, na konferencjach widać, że dziennikarze też są z nami, żyją tym klubem. Chcielibyśmy tego uniknąć, bo to trudny moment. Widać sportową złość u zawodników. Chcą też w jakiś sposób odreagować w kolejnych meczach. Patrick Olsen w pewnym momencie miał nie grać w kolejnym meczu, to powiedział, że się mocno ze mną pokłóci. Widać w zawodnikach złość, jest sportowa reakcja. Po porażkach chcą od razu pokazać, że potrafią lepiej grać.
Cały czas jest coś, co musimy naprawić. Jest to momentami bolesne. Trzeba to razem dźwignąć. Mamy kryzys, nie potrafimy wygrywać kilku meczów pod rząd, ale oczekujemy reakcji od zawodników i samych siebie. Każdy z nas uderza się w pierś, wszyscy zawaliliśmy. Musimy iść dalej, walczyć, nie poddawać się i być razem, a krytyka jest elementem gry, tak jak wygrana, remis, czy przegrana.
Czy gdyby teraz miał trener szerszą kadrę, łatwiej byłoby potrząsnąć niektórymi zawodnikami?
Zgadza się. Zrobiłam tę konferencję po ćwierćfinale mocniejszą, by pokazać to też zawodnikom. Oni cały czas chcą odpowiedzieć na boisku Nie mogę powiedzieć, że uciekają od odpowiedzialności, a sama kara działa tylko chwilowo. Ważna jest świadomość, by każdy wiedział, co zrobił źle i chciał to naprawić. Sama odpowiedzialność jest częścią czegoś większego. Zespołu się buduje nie tylko po wygranych, a przede wszystkim po porażkach. Na wszystko potrzeba czasu. Każdy zespół musi przejść taki cykl.
Czy piłkarze przestraszyli się lub zlekceważyli rywala?
Nasz styl w meczach z teoretycznie słabszymi rywalami jest niepokojący. Tak było z Radomiakiem, ale też z Widzewem, gdzie straciliśmy gola w ostatniej minucie. Musimy sobie z tym radzić.
Teraz gracie z Cracovią i patrząc na statystyki, powinno być lepiej?
Cały czas wierzę w ten zespół. Taka jest też nasza droga, wierzę, że damy radę. Najważniejszy jest ten mecz w Krakowie. Niestety nie możemy wrócić do tego, co było i cofnąć czasu
Czy były jakieś rozmowy z prezesem, czy dyrektorem sportowym po środowym spotkaniu?
Dopiero dziś będziemy rozmawiać z władzami klubu o tym, co wydarzyło się w Kaliszu. Omówimy wszystko i zpbaczymy, jakie będa decyzje.
Jakie będą rekomendacje trenera, gdyby ktoś zapytał o to podczas spotkania?
Musimy jak najszybciej się zebrać i zagrać dobry mecz z Cracovią, by jakoś to załagodzić.
Czy myślał trener o karach finansowych, czy przesunięciu niektórych zawodników do rezerw?
Nie, przesuwanie zawodników do rezerw, nie jest skutecznym rozwiązaniem. Nie będę przesuwał swoich problemów do innego trenera. Takie coś może było dobre jakieś 20 lat temu. Teraz trochę inaczej to funkcjonuje. Budujemy zespół na pewnej świadomości. Drużyna dostała cios i teraz musi pokazać się z innej strony.
Dariusz Sztylka powiedział, że zespół był źle przygotowany taktycznie i mentalnie. Widzi pan jakieś swoje błędy?
Możemy mówić o taktyce, jeśli zespół jest bierny i atakuje dopiero po godzinie. My mecz przegraliśmy na samym początku. Jeśli ktoś boi się grać z drugoligową drużyną, to co możemy mówić o taktyce. Z Lechem wiedzieliśmy, że mamy się bronić i szukać swoich sytuacji. Może powinniśmy wyczekiwać przeciwnika w środę, tym bardziej, że to zespół, który strzela dużo bramek u siebie. Ustawić się nisko i liczyć kontaktami, My zamiast tego chcieliśmy od razu zaatakować i zostawiliśmy im za dużo przestrzeni, które wykorzystali.
Co zrobić, by zawodnicy lepiej koncentrowali się w takich spotkaniach?
Nie mamy takiego luksusu, by rotować zawodnikami, gdy zrobią jakiś błąd. Każdy mecz jest grą o życie lub o śmierć. Nie jestem magikiem. Ja meczu nie wygram, ja sam meczu nie przegram. Działamy w określonych warunkach, na które nie mamy wpływu. Akceptuję to i będziemy mecze wygrywać, będziemy przegrywać.
