Djurdjević: Trzeba pokazać jaja, żeby uratować Śląsk
fot.: Marcin Folmer
Śląsk w 27. kolejce ekstraklasy przegrał z Piastem Gliwice za sprawą bramki zdobytej przez Jorge Felixa w 82. minucie. Po spotkaniu trener Wojskowych Ivan Djurdjević zmierzył się z pytaniami dziennikarzy.
Ivan Djurdjević: Nie wyobrażałem sobie, że możemy przegrać taki ważny mecz, ale wychodzi na to, że mamy problem w grze pod emocjami. Kiedy musimy wygrać to emocje biorą górę i widać to w tym młodym zespole. Dzisiaj mogliśmy zobaczyć brzydki mecz. Piast byłby bardziej zadowolony z remisu niż my. Połowicznie dążyliśmy do zdobycia bramki, graliśmy bezpieczniej, baliśmy się że któreś złe podanie może nasz kosztować dużo. Jeśli chcemy zostać w ekstraklasie to musimy grać do przodu i nie możemy obawiać się ryzyka. Cały zespół grał słabo, nawet John Yeboah. Pod bramką rywala podejmowaliśmy złe decyzje. Gliwiczanie wykorzystali jedyną szansę. Czeka nas trudny okres i trzeba pokazać jaja, żeby uratować klub.
Czy mentalność piłkarzy Śląska ma wpływ na to, że macie drugą najgorszą ofensywę w lidze?
Jesteśmy bardzo uzależnieni od Exposito i Yeboaha. Gdy nie grają dobrze to mamy problem. Dzisiaj w ofensywie zagraliśmy słabo. Za mało piłek dochodziło do napastników, mało ryzykowaliśmy. Chcieliśmy nadać więcej szybkości w ataku, lecz to nam się nie udało.
Co mógłby pan powiedzieć kibicom Śląska?
Już mówiłem na początku, że jak będziemy razem to ten zespół będzie funkcjonował. Problemem jest to, że mamy młodą kadrę i to się nam udziela. Musimy razem walczyć, żeby się utrzymać. Dużo grania przed nami i niefajnie by było gdyby ktoś z nas się poddał. Trzeba utrzymać Śląsk Wrocław w ekstraklasie.
Czy zmiana Łukasza Bejgera była wymuszona?
Otrzymaliśmy sygnał, że nie da rady dokończyć meczu przez ból w kolanie, ale jak zszedł to zmienił zdanie, ale było już za późno.
Jaka jest sytuacja Adriana Bukowskiego?
Adrian wraca po urazie z meczu w Gdańsku. Dzisiaj chcieliśmy zagrać ofensywnie, a on jest bardziej zawodnikiem defensywnym.
Jakie są przyczyny porażki? Kibice są zaskoczeni, że przegraliście. Presja będzie coraz większa, bo strefa spadkowa jest z dnia na dzień bliżej was.
Cały czas jesteśmy blisko strefy spadkowej. Nie wiem co powiedzieć, sam się nie spodziewałem porażki. Walka zaczyna się dopiero teraz.
Jak wyjść z problemów, z którymi się zmagają pana podopieczni?
Wiemy, z czym się borykamy. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo i cały czas coś próbujemy naprawić.
Będzie pan rozmawiał z zawodnikami na najbliższym treningu, by wyciągnąć wnioski? Nie widać, żebyście je wyciągnęli po meczu z Lechią.
To jest młody zespół, który momentami reaguje dużo. Czuć od niektórych wydarzenia z poprzedniego sezonu. Mamy sześć meczów z bezpośrednimi rywalami i każdy z nich będzie o sześć punktów.
Czemu Śląsk z każdym kolejnym spotkaniem cofa się w rozwoju? Pod koniec rundy jesiennej wyglądało to znacznie lepiej.
Sam momentami się zastanawiam. Po wczorajszym treningu mieliśmy dobre przeczucia, ale mecz potoczył się trochę inaczej. Dziś zagraliśmy bardzo słabo i bez wiary.
Czy na pewno to jest trafna diagnoza, że zbyt młoda kadra jest problemem?
Tu nie chodzi o młodych zawodników, a młody zespół. Na przykład Yeboah jest w ciekawej sytuacji, bo mimo młodego wieku jest liderem w ataku. Musi jednak dalej trenować, a doświadczeni piłkarze muszą ciągnąć ten zespół.
Czuje pan wsparcie ze strony zarządu?
Chcieliśmy sprowadzić jednego lub dwóch zawodników, ale nie dostaliśmy na to zgody ze względu na środki. Zarząd wie, w jakiej sytuacji jesteśmy. Byliśmy jedynym zespołem, który nie przeprowadził żadnego transferu. Dokonaliśmy jedynie wymiany Szwedzika za Bergiera. Rozumiem kibiców i nie mam nawet pół argumentów, żeby wytłumaczyć naszą sytuację. Założyliśmy z zarządem konkretny plan działania i go realizujemy.
Dlaczego Patryk Szwedzik mimo dobrej postawy w Gdańsku dostał tak mało czasu dzisiaj?
Nie chcieliśmy ściągać Yeboaha, dlatego przeciągaliśmy wpuszczenie Szwedzika. Ale gdybyśmy dokonali tej zmiany wcześniej to byłyby pytania dlaczego John zszedł tak wcześnie, tak zawsze jest. Chcemy, żeby najbardziej kreatywni zawodnicy grali jak najwięcej.
Obawia się pan o posadę?
Ja się nie zatrudniam ani zwalniam. Wykonuję swoją pracę, robię wszystko co w mojej mocy. Chcę zostać i do końca walczyć z tą grupą ludzi.
