Dramat Śląska w końcówkach spotkania. Te gole kosztowały Wrocławian już pięć punktów
fot.: Hubert Łukaszewski
Nie trzeba szukać daleko, by znaleźć jeden z problemów Śląska Wrocław w tym sezonie. Wystarczy spojrzeć na zegar. Końcówki spotkań stały się dla Trójkolorowych absolutnym koszmarem - gole tracone w ostatnich minutach już cztery razy odebrały drużynie punkty.
Cel Śląska Wrocław na ten sezon jest prosty - utrzymanie w Ekstraklasie. Wojskowi jako beniaminek ligi nie mają najłatwiejszego początku sezonu. Po dziewięciu meczach zespół ma koncie sześć punktów i aktualnie zajmuje 15. pozycję w tabeli (po zakończeniu kolejki może nawet znaleźć się w strefie spadkowej). Podopieczni Ante Simundzy wygrali dotychczas tylko raz (z Rakowem Częstochowa), trzy razy kończyli mecze remisem, a pięć razy schodzili z boiska pokonanym. Trzeba przyznać, że wyniki Wrocławian mogłyby być lepsze, gdyby nie utrata koncentracji w końcowych minutach spotkania. W aż trzech przypadkach Śląsk tracił bramkę i tym samym punkty w doliczonym czasie gry, a jeśli dołożymy jeszcze gola w derbach z Zagłębiem Lubin (85. minuta), lista meczów powiększy się do czterech.
Mecze w sezonie 2026/27, w których Śląsk Wrocław tracił gola w ostatnich dziesięciu minutach gry:
Zagłębie Lubin - Śląsk Wrocław - 85. minuta (gol na 2:1)
Legia Warszawa - Śląsk Wrocław - 90+4. min. (gol na 1:1)
Śląsk Wrocław - Korona Kielce - 90+3. min. (gol na 1:2)
Wisła Kraków - Śląsk Wrocław - 90+3. min. (gol na 2:1)
Dla kibiców najbardziej bolesny jest fakt, że sytuacja z utratą bramki w doliczonym czasie gry miała miejsce w dwóch kolejkach z rzędu. Można było pomyśleć, że tego samego błędu w kolejnym meczu nie da się popełnić, ale piłkarze udowodnili, że można. Po faulu Luki Marjanaca Wisła dostała rzut wolny, który na gola zamienił Alan Uryga. Tym samym Trójkolorowi stracili w Krakowie punkt, a we wszystkich wyżej wspomnianych spotkaniach - aż pięć oczek. Gdyby dopisać je do dorobku WKS-u, zespół zajmowałby teraz 10. lokatę. Różnica jest widoczna.
- Piłka nożna jest bardzo brutalnym sportem, jeden błąd i możemy wszystko zaprzepaścić. Musimy nauczyć się na tych błędach i postarać się więcej do nich nie doprowadzać. Gole, które padały w ostatnich minutach spotkań, były spowodowane indywidualnymi błędami piłkarzy i musimy zrobić wszystko, żeby już do tych błędów nie doprowadzać
- powiedział po meczu z Białą Gwiazdą trener Ante Simundza.
Co ciekawe, wszystkie cztery sytuacje były przeprowadzane lewą stroną Wrocławian, więc można tu zauważyć powtarzającą się zależność. Defensywa to niewątpliwie jeden z aspektów, nad którym sztab szkoleniowy musi mocno popracować podczas trzytygodniowej przerwy na kadrę. Tak samo, jak nad koncentracją w decydujących fragmentach meczu.
Śląskowi nie brakuje w tym sezonie momentów, w których może zdobywać punkty. Problem w tym, że zbyt często nie potrafi ich dowieźć do ostatniego gwizdka. Kolejne gole tracone w końcówkach nie są już tylko kwestią przypadku, czy pojedynczego błędu. Powtarzają się problemy z kryciem oraz odpowiednim zabezpieczeniem pola karnego. Wrocławianie, chcąc regularnie punktować w lidze, nauczyć się nie tylko odrabiać straty i walczyć do końca, ale przede wszystkim nie oddawać rywalom tego, co wcześniej sami wypracowali.
