Jarosław Królewski: Przepraszam wszystkich kibiców Śląska
fot.: Paweł Kot
Przez wiele miesięcy konflikt na linii Wisła Kraków – Śląsk Wrocław dostarczał nam wszystkim kolejnych emocji. Jarosław Królewski nie zamierza jednak dłużej go podsycać. Po piątkowym meczu pomiędzy dwoma klubami prezes krakowskiego klubu opublikował na portalu X wpis, w którym przeprosił kibiców Śląska i ogłosił zakończenie swojej "tyrady".
Piątkowy mecz Wisły Kraków ze Śląskiem Wrocław elektryzował niemal całą piłkarską Polskę. Wszystko za sprawą konfliktu pomiędzy dwoma klubami, który ciągnie się od marca, kiedy to kibice Białej Gwiazdy nie zostali wpuszczeni na sektor gości. W efekcie podopieczni Mariusza Jopa nie przyjechali do Wrocławia, Wiślacy zostali ukarani walkowerem, a Wrocławianie karą pieniężną w wysokości 1 miliona złotych.
Cała ta sprawa sprawiła, że w internecie byliśmy świadkami małych wojenek pomiędzy kibicami obu drużyn. Swoje trzy grosze dokładał też Jarosław Królewski, prezes Wisły, który będąc aktywnym w mediach społecznościowych, wiele razy wbijał szpilki nie tylko w zarządzających Śląskiem, ale również całe środowisko, nie raz przekraczając jednak granice dobrego smaku. Tak było na przykład w czwartek, gdy Królewski napisał, że WKS to zepsute i tępe środowisko zarówno na poziomie intelektualnym, jak i każdym innym. Wpis ten został potem usunięty przez jego autora, ale był on krytykowany nie tylko przez Wrocławian, ale również samych fanów Białej Gwiazdy.
W końcu do potyczki pomiędzy dwoma klubami doszło na boisku. Lepsza okazała się Wisła, która pokonała Śląsk 2:1 po bramce w doliczonym czasie gry. Trójkolorowi byli blisko powrotu do domu z punktem, ale kolejny stracony gol w końcówce spowodował, że ekipa Ante Simundzy przegrała mecz.
Niewielu się spodziewało takiego wpisu
Po spotkaniu Jarosław Królewski na portalu X odniósł się do swoich wcześniejszych słów. Postanowił też postawić kropkę w tym wątku, dziś kończę swoją tyradę - napisał.
Prezes Wisły w swoim wpisie wrócił do decyzji, która stała się jednym z punktów zapalnych całej sprawy. Chodziło o nieobecność zespołu w marcowym meczu ze Ślaskiem jeszcze w rozgrywkach I ligi. Jak sam przyznał, była to jedna z najtrudniejszych decyzji, podejmując też duże ryzyko w istotnej części sezonu.
- To były jedne z najtrudniejszych chwil w moim życiu. Wielu mówiło o chłodnej kalkulacji, ale kolejne tygodnie pokazały, że nic nie było przesądzone, a konsekwencje tej decyzji mogły zaprzepaścić wszystko, na co pracowaliśmy
- napisał Jarosław Królewski.
40-latek zarzucił też wrocławskiej stronie, że środowisko Wisły zostało sprowadzone do obraźliwych określeń. W swoim wpisie przywołał między innymi słowa „maczeciarze”, „przestępcy” i „kibole”. Problemem, jak podkreślił, nie były wyłącznie same określenia, a generalizowanie wszystkich zebranych wokół Białej Gwiazdy. W ocenie Królewskiego praca, którą wykonywał od kilku lat nad odbudową klubu, została obrzucona błotem. Jak czytamy dalej, właśnie stąd miało wynikać późniejsze zachowanie prezesa w sieci.
Zdradził on, że w wewnętrznej notatce zapisał wówczas, iż zrobi wszystko, aby druga strona poczuła i zrozumiała, czym jest nieuprawniona generalizacja. Królewski przez długi czas trzymał się tego postanowienia, nie raz jego wpisy faktycznie uderzały w całe środowisko Śląska. Tym samym konflikt zaczynał niebezpiecznie eskalować. Teraz postanowił powiedzieć stop.
"Środowisko Śląska Wrocław nie zasługuje na obraźliwe etykiety"
Najważniejszą informacją nocnego wpisu Jarosława Królewskiego są przeprosiny w kierunku kibiców WKS-u. Prezes Wisły zaznaczył, że Śląsk to nie tylko osoby zaangażowane w konflikt, a przede wszystkim tysiące kibiców wspierający na co dzień swoją drużynę.
- Środowisko Śląska Wrocław nie zasługuje na obraźliwe etykiety - tak jak Wisła Kraków nie zasługuje na generalizacje. Śląsk to wielu wspaniałych ludzi, którzy od lat wspierają swój klub, kochają go, cierpią razem z nim i przeżywają zarówno lepsze, jak i gorsze chwile. To także społeczność, którą przez wiele lat łączyła z Wisłą Kraków kibicowska zgoda
- czytamy we wpisie.
Królewski przyznaje, że jego wcześniejsze słowa były właśnie efektem sprowadzania jego zdaniem całego środowiska Wisły np. do przestępców. - Nie chcę jednak dalej odpowiadać generalizacją na generalizację - napisał prezes Wisły. To właśnie dlatego zdecydował się przeprosić kibiców Śląska, których jego słowa mogły urazić, uznając też, że dalsze podsycanie konfliktu nie ma sensu.
CAŁY KOMUNIKAT JAROSŁAWA KRÓLEWSKIEGO:
Drodzy, Teraz już na spokojnie. Gdy podejmowałem decyzję o nieprzyjechaniu na mecz w decydującej dla nas fazie sezonu do Śląska Wrocław, po czterech latach tułaczki na drugim poziomie ligowym, czułem się tragicznie. To były jedne z najtrudniejszych chwil w moim życiu. Wielu mówiło o chłodnej kalkulacji, ale kolejne tygodnie pokazały, że nic nie było przesądzone, a konsekwencje tej decyzji mogły zaprzepaścić wszystko, na co pracowaliśmy.
Cały wysiłek, który wspólnie ze sponsorami, kibicami i partnerami wkładaliśmy w odbudowę klubu, sprowadzono po stronie Śląska do kilku określeń: "maczeciarze", "przestępcy", "kibole". Nonszalanckie zachowanie zarządu Śląska uderzało nas w wielu wymiarach. Całą naszą społeczność wrzucono do jednego worka, a wieloletnią pracę obrzucono błotem. Napisałem wtedy w notatce wewnętrznej, że zrobię wszystko, aby druga strona poczuła i zrozumiała, czym jest nieuprawniona generalizacja.
Trwałem w tym postanowieniu do dziś. Ale dziś z tym kończę. Środowisko Śląska Wrocław nie zasługuje na obraźliwe etykiety - tak jak Wisła Kraków nie zasługuje na generalizacje. Śląsk to wielu wspaniałych ludzi, którzy od lat wspierają swój klub, kochają go, cierpią razem z nim i przeżywają zarówno lepsze, jak i gorsze chwile. To także społeczność, którą przez wiele lat łączyła z Wisłą Kraków kibicowska zgoda.
Przez ten czas moje wpisy mogły dać Wam poczuć to, co ja czułem wcześniej. Poświęcałem temu klubowi swoje życie i pieniądze, często kosztem rodziny i najbliższych, a później słyszałem, że jesteśmy przestępcami - i trzeba nas jako hordę izolować. Tak właśnie działa generalizacja. Tak działa ocenianie całej społeczności przez pryzmat jednostek - odbiera znaczenie temu, kim jesteśmy i co naprawdę robimy. Tak my jako Polacy dziś jesteśmy polaryzowani - nie tylko w sporcie ale i polityce. Dziś, po tym meczu, przepraszam wszystkich kibiców Śląska, których uraziłem swoimi słowami. Moje wpisy były reakcją na to, jak nas potraktowano. Nie chcę jednak dalej odpowiadać generalizacją na generalizację. Dziś więc kończę swoją tyradę.
To wszystko. Temat uważam za zamknięty.
Drodzy,
— Jarosław Królewski (@jarokrolewski) 18 września 2026
Teraz już na spokojnie.
Gdy podejmowałem decyzję o nieprzyjechaniu na mecz w decydującej dla nas fazie sezonu do @SlaskWroclawPl, po czterech latach tułaczki na drugim poziomie ligowym, czułem się tragicznie.
To były jedne z najtrudniejszych chwil w moim życiu. Wielu…
