Dymkowski: Wyniki sparingów nie są nam obojętne
fot.: Gleb Soboliew
Po przegranym sparingu z Hajdukiem Split (1:3) komentarz wygłosił drugi trener Śląska Marcin Dymkowski. Co miał do powiedzenia?
Za wami drugi sparing w Chorwacji. Jak trener oceni starcie z Hajdukiem?
Byliśmy świadkami dwóch różnych połów. Pierwsza połowa bardzo wyrównana i zaliczamy ją na plus, Hajduk nie stworzył praktycznie żadnej sytuacji bramkowej. Na drugie 45 minut wystawiliśmy inną jedenastkę, z czego sześciu zawodników było w wieku młodzieżowca. Do pewnego momentu było w porządku, byliśmy w stanie dorównywać Hajdukowi, a potem straciliśmy trzy bramki, z czego jedną po kontrowersyjnym rzucie karnym.
Sztab szkoleniowy miał duże pretensje po podyktowaniu tej jedenastki.
Tak, to są emocje. Siedzieliśmy 15 metrów od tej sytuacji i widzieliśmy, że Jehor odbił piłkę udem, a nie ręką. Sędzia widział to tak jak chciał widzieć, czyli odgwizdał zagranie ręką. Tacy arbitrzy nie mają licencji, zapewne nie sędziują meczów o stawkę. To jest nie fair wobec zawodników.
Dlaczego Lewis Pena zszedł po dwudziestu minutach od jego wpuszczenia?
Pojechał z nami na obóz, ale nie wiemy ile pracy wykonał przed nim. Monitorujemy jego stan i dzisiaj był gotowy tylko na 20 minut gry.
Drugi sparing i druga porażka, ale kibice chyba nie mają o co się martwić?
Gra się po to, żeby wygrywać. Wyniki sparingów nie są nam obojętne, chcielibyśmy je wygrywać. Ale mimo to jesteśmy spokojni.
Przed wami sparing z teoretycznie słabszym NK Domzale. Czy możemy wobec tego spodziewać się zmian w składzie?
Dążymy do tego, żeby każdy zawodnik na obozie grał w podobnym wymiarze czasowym. Do końca przygotowań mamy jeszcze dwa sparingi i myślę, że każdy otrzyma szansę na występ.
Partnerami wyjazdu Śląsknetu do Chorwacji są firmy Acana i Uniwer-Trans
