Dziakowicz: Z każdym kolejnym tygodniem intensywność będzie rosła
fot.: Dominik Poprawski
Co po wygranym przez Śląsk meczu 11:0 z Bielawianką Bielawy powiedział asystent trenera Ante Simundzy, Paweł Dziakowicz?
Jak ocenia pan dzisiejszy sparing? Pogoda była dość ekstremalna, ale mimo to wydaje mi się, że drużyna zaprezentowała się dobrze zarówno pod względem motorycznym, jak i piłkarskim. Wysokie zwycięstwo nad teoretycznie mniej wymagającym rywalem chyba może cieszyć?
Paweł Dziakowicz: Tak, na pewno jesteśmy zadowoleni. Zrealizowaliśmy to, co sobie założyliśmy przed meczem. Nie powiedziałbym też nic złego o rywalu, bo mimo końcowego wyniku postawił nam wysoko poprzeczkę. To był wartościowy sparing i z tego również jesteśmy zadowoleni.
Jak wyglądają plany na kolejne mecze kontrolne? Czy są konkretne elementy, na których chcecie skupić się przed startem Ekstraklasy? Po analizie poprzedniego sezonu wyznaczyliście już najważniejsze obszary do poprawy?
Oczywiście przeprowadziliśmy analizę i wiemy, nad czym musimy pracować. Do okresu przygotowawczego podchodzimy jednak kompleksowo. Pierwszy tydzień był przede wszystkim wprowadzeniem do większych obciążeń po indywidualnej pracy zawodników. Z każdym kolejnym tygodniem intensywność będzie rosła.
Czy byli zawodnicy, którzy po przerwie wrócili z nieco niższym poziomem przygotowania fizycznego, niż oczekiwaliście? Czy wszyscy dobrze przepracowali okres indywidualny?
Nie, pod tym względem nie mamy zastrzeżeń. Już po pierwszym tygodniu widać, że wszyscy bardzo solidnie wykonali zaplanowaną pracę. Dzięki temu możemy realizować przygotowania dokładnie według naszego planu.
Do zespołu dołączyło czterech nowych zawodników. Jak na razie ocenia pan ich postawę na treningach? I czy uważa pan, że kadra wymaga jeszcze kolejnych wzmocnień?
Jeśli chodzi o ewentualne kolejne transfery, to nie jest pytanie do mnie. My skupiamy się na zawodnikach, których mamy do dyspozycji. Natomiast jeśli chodzi o nowych piłkarzy, za nami dopiero pierwszy tydzień wspólnej pracy, ale już teraz widać, że są to wzmocnienia, na których nam zależało. Podnieśli poziom całej drużyny.
Damian Warchoł pod koniec poprzedniego sezonu nie pojawiał się na boisku, a nawet wypadł z kadry meczowej. Czy odbyła się z nim jakaś indywidualna rozmowa na temat tej sytuacji? Dzisiaj zagrał całą drugą połowę i zaprezentował się z dobrej strony.
Nie wiem, o jakich problemach mówimy. Damian normalnie pracował i trenował z zespołem. Po prostu zabrakło dla niego miejsca w kadrze meczowej. Obecnie trenuje i gra tak samo, jak wcześniej, więc wszystko przebiega zgodnie z planem.
