Efekt nowej miotły? Co dawał we Wrocławiu w przeszłości?
fot.: Rafał Sawicki
Już w najbliższą sobotę przed Śląskiem zadanie nie tylko zdobycia punktów, ale też odzyskania zaufania kibiców. Często w piłce nożnej mówi się o efekcie nowej miotły, który miałby dać zawodnikom poczucie świeżości po zmianie szkoleniowca, dzięki czemu rosnąć ma też forma. Jak do tej pory na piłkarzy WKS-u działała zmiana szkoleniowców?
Michał Hetel 2024/25
Zwolnienie Jacka Magiery w 2024 roku zostało przyjęte przez kibiców z mieszanymi odczuciami. Nie bez powodu tak wiele osób porównuje obecną sytuację do tej sprzed dwóch lat. Drużyna osiągała bardzo słabe wyniki, również zdarzyło jej się tracić punkty w ostatnich minutach, a rosnąca frustracja fanów musiała doprowadzić do jakiejś zmiany w klubie. 12 listopada, po przegranym meczu z Górnikiem Zabrze, zwolniony został nie tylko Magiera, ale też dyrektor sportowy David Balda. O ile z pożegnaniem tego drugiego zgadzała się zdecydowana większość, o tyle kibice podzielili się w sprawie rozstania się z trenerem. Więcej możecie przeczytać o tym w naszym tekście z 12 listopada 2024 roku.
Drużynę szybko przejął Michał Hetel, który osiągał dobre wyniki z rezerwami Śląska. Nie był on jednak jedynym szkoleniowcem, który miał odpowiadać za pierwszą drużynę. Wraz z nim w sztabie miał się znajdować Marcin Dymkowski, wcześniej zastępca Jacka Magiery. Hetel w wywiadzie udzielonym naszemu redaktorowi Adamowi Mokrzyckiemu, unikał stwierdzenia, że jest wyżej w hierarchii od Dymkowskiego. Kiedy jednak patrzymy na ten duet z perspektywy czasu, widzimy, że to on grał pierwsze skrzypce w tym sztabie.
- Dostałem zadanie prowadzenia zespołu i sztabu, ale bardzo zależy nam na współpracy, wymienianiu opinii. Nie chodzi o to, żeby powiedzieć „Hetel jest ważniejszy od Dymkowskiego” albo odwrotnie, tylko żeby każdy dawał z siebie maksimum dla drużyny i przynosiło to efekty.
- Stwierdził w rozmowie Michał Hetel.
Pierwszym meczem był rewanż za poprzedni sezon z mistrzem Polski - Jagiellonią Białystok. O ile Jaga nadal celowała w górę tabeli, o tyle dla Wrocławian każdy punkt był na wagę złota w kontekście walki o utrzymanie w elicie. Ciężko było oczekiwać wywiezienia trzech punktów z Białegostoku, ale potencjalna strata punktów mogła jeszcze bardziej oddalić drużynę od bezpiecznej strefy. Mecz odbył się po przerwie reprezentacyjnej, w trakcie której reprezentacja zremisowała z Chorwacją 3:3.
Sztab szkoleniowy pierwszej drużyny
— Śląsk Wrocław (@SlaskWroclawPl) 12 listopada 2024
Zarząd Śląska Wrocław do czasu wyboru nowego szkoleniowca powierzył prowadzenie ekstraklasowej drużyny WKS-u dwóm wieloletnim trenerom Śląska Wrocław - Michałowi Hetelowi i Marcinowi Dymkowskiemu.
Wraz z trenerem Hetelem do sztabu… pic.twitter.com/npHqSew6TQ
Mecz na Podlasiu rozpoczął się fantastycznie dla wojskowych. Piłkę z siatki Białostoczanie wyciągali już w 15. minucie, ale arbiter odgwizdał spalonego. W 34. minucie Śląsk znów wyszedł na prowadzenie i tym razem nie było mowy o spalonym. Piotr Samiec-Talar znalazł na boku pola karnego Arnau Ortiza, a Hiszpan posłał piłkę w stronę dalszego słupka, po czym ta zatrzepotała w siatce.
Śląsk grał bardzo ofensywnie w porównaniu do tego co kibice mogli oglądać za kadencji Jacka Magiery. Widać było, że ta odmiana dała też dużo piłkarzom, którzy wyglądali, jakby nabrali świeżego powietrza. W 59. minucie do siatki trafił Samiec-Talar, ale niestety ponownie sędzia liniowy był bezlitosny z podniesioną chorągiewką. Następne dwa gole strzelili gospodarze, ale pod koniec przebudził się Jakub Jezierski. Pomocnik najpierw huknął w światło bramki, by jego strzał obronił Abramowicz, a kilka minut później po dobitce już nie dał szans młodemu bramkarzowi Jagielloni. Śląsk zremisował 2:2 i wlał w serca kibiców mnóstwo nadziei na utrzymanie Ekstraklasy we Wrocławiu.
Wiele osób po takim meczu zastanawiało się, czy na Dolnym Śląsku nie odkryto właśnie nowego diamentu wśród młodych szkoleniowców. Każdy we Wrocławiu chciał mieć swojego Adriana Siemieńca, który w podobnych warunkach utrzymał Jagiellonię, a potem dał jej mistrzostwo. Niestety, kolejne spotkania to były porażki z Puszczą Niepołomice i Lechią Gdańsk w lidze, oraz remis i odpadnięcie w karnych z Piastem Gliwice. Michał Hetel wrócił do drużyny rezerw, a jeszcze w grudniu klub zakontraktował Ante Simundzę.
Jacek Magiera 2020/21
Spoglądając na miejsce w tabeli Śląska pod koniec marca 2021 roku, można pomyśleć, że ówcześnie zwolnienie trenera Lavicki było absurdalne. Powodem była zła forma od początku roku, WKS w 8 meczach wygrał zaledwie raz, a czara goryczy przelała się po remisie z Wisłą Płock. Nowy trener, Jacek Magiera, miał zadebiutować w meczu z... Jagiellonią Białystok.
Mecz rozgrywany był w środku pandemii, a zakażenia dobijały rekordowych poziomów, przez co piłkarzom towarzyszyły puste krzesełka i doping puszczany z głośników. Na stadionie brakowało również dziennikarzy.
Jedyną bramkę tego dnia zdobył Erik Exposito, który wykończył akcję po świetnym dograniu Mateusza Praszelika. Wrocławianie przeważali, choć nie był to mecz do jednej bramki. Drużyna wyraźnie odżyła, a do końca sezonu udało się na tyle poprawić formę, aby rzutem na taśmę awansować do europejskich pucharów. W ostatniej kolejce wojskowi zremisowali ze Stalą Mielec, po golu straconym w doliczonym czasie gry, a o 4. pozycji w tabeli zadecydował lepszy bilans bramek od Warty Poznań.
Awans mogła wywalczyć też Lechia, która w ostatniej kolejce grała z Jagiellonią. Do 90. minuty Gdańszczanie przegrywali 2:1, a bramkę wyrównującą strzelił Flavio Paixao. Gdyby sędzia uznał tego gola, to Lechia awansowałaby do europejskich pucharów. Stało się jednak inaczej, Portugalczyk był na spalonym, a Wrocław witał się z Europą.
Paweł Barylski 2018/19
W trakcie sezonu 2018/19 ze stanowiska pierwszego trenera zwolniono Tadeusza Pawłowskiego. Legendarnemu piłkarzowi Śląska podziękowano po porażce z Lechem Poznań, ale nie odszedł on z klubu, a wrócił do młodzieżowych sekcji klubu. Media mówiły, że w niedalekiej przyszłości ma go zastąpić Vítezslav Lavicka, lub Leszek Ojrzyński, ale tymczasowo drużynę objął Paweł Barylski.
Była to jego trzecia przygoda jako tymczasowego trenera. Obejmował już tę funkcję w 2010 i 2012 roku, po zwolnieniu Ryszarda Tarasiewicza i Oresta Lenczyka. W meczu drużynę poprowadził tylko raz w 2012. Teraz musiał to zrobić dwukrotnie. Śląsk zajmował 14 miejsce w tabeli.
Jego pierwszym rywalem była Korona Kielce. Po golu Roberta Picha Wrocławianie wyszli na prowadzenie, ale nie udało się go dotrzymać do końca. W 64. minucie wyrównał Michael Gardawski. Śląsk musiał zadowolić się punktem. W następnej kolejce naprzeciwko Śląska stanęła Pogoń Szczecin i była to cięższa przeprawa. Co prawda pierwszą bramkę strzelił były zawodnik Portowców, a ówczesny napastnik Śląska - Marcin Robak, ale kolejne dwa trafienia należały już do gospodarzy. Pogoń wygrała 2:1, kończąc tym samym przygodę Pawła Barylskiego jako pierwszego trenera.
Od nowego roku szkoleniowcem został Lavicka, a w tym sezonie udało mu się jedynie utrzymać klub w Ekstraklasie, po tym, jak grał w grupie spadkowej (tabelę dzielono wówczas na pół po rozegraniu 30 kolejek).
Rola trenera strażaka nie jest prosta, a ułożenie drużyny w tak krótkim czasie stanowi ogromne wyzwanie. Michał Hetel i Jacek Magiera mieli na to kilka dni więcej od Toniego Golema. Jak poradzi sobie w tej roli dotychczasowy asystent Ante Simundzy? Zapraszamy do śledzenia naszej relacji z meczu z Piastem w tę sobotę.
