Jaka przyszłość czeka Remigiusza Jezierskiego? Jacek Sutryk zabrał głos na temat prezesa Śląska
fot.: Mateusz Porzucek
Dzieje się w Śląsku Wrocław. W poniedziałek z zespołem pożegnał się Ante Simundza, a dzień później zwolniony został Rafał Grodzicki. Czy prezes Remigiusz Jezierski na razie może być pewny swojej posady? Zapytany o to został prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk.
We Wrocławiu w ostatnich dniach nastąpiło prawdziwe trzęsienie ziemi. Po porażce z Radomiakiem Radom pracę stracili Ante Simundza oraz Rafał Grodzicki, a decyzja ta została podjęta przez zarząd klubu. Gorący okres wokół wrocławskiej drużyny nie przeszedł bez echa również w Ratuszu. We wtorek gościem Dariusza Wieczorkowskiego w "Dewuradio" był prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk. - W sporcie to nie jest nic nadzwyczajnego, że po serii jakichś nieudanych meczów dokonuje się pewnych rozliczeń - powiedział polityk pytany o ocenę poniedziałkowej decyzję o zwolnieniu trenera, przy czym dodał, że pełną odpowiedzialność bierze za nią prezes WKS-u, Remigiusz Jezierski:
- Rozumiem, że zarząd podjął taką decyzję odnośnie trenera, bierze za to też prezes Jezierski odpowiedzialność, bo to jest jego decyzja. Rozumiem też, że jest to moment na jakieś przetasowania, ułożenie drużyny. Do końca rundy zostało jeszcze kilka meczów, trzeba je dobrze zagrać i później myśleć, by złapać kontakt ze środkiem tabeli.
Zmiana w gabinecie prezesa? "To jest moment, żeby złapać oddech"
Po odejściu szkoleniowca i dyrektora sportowego pojawiły się pytania, jak silna jest obecnie pozycja prezesa, który obok wyżej wspomnianej dwójki i również prezydenta miasta, jest również wymieniany przez kibiców jako jeden ze współautorów fatalnych wyników Śląska w tym sezonie. Czy Remigiusz Jezierski może spać spokojnie? Dariusz Wieczorkowski zapytał Jacka Sutryka, czy to właśnie obecny prezes stanie przed misją łapania kontaktu ze środkiem tabeli, o której sam wspomniał prezydent.
- Na razie tak. Mówię, prezesa możemy rozliczyć dopiero po jakimś etapie i prezes Jezierski wie o tym, bo ja z nim rozmawiam. Ja też nie jestem w gorącej wodzie kąpany. Jest kilka obszarów, które wymagają cierpliwości i żeby je podsumować, potrzebne jest danie sobie szansy i pewien czas, okres. Ja uważam, że Remigiusz Jezierski jeszcze jest w tym okresie, natomiast on też musi wiedzieć i on to wie, bo ja rzeczy komunikuję zawsze wprost i uczciwie, że jeśli nie uda się pewnych rzeczy zrealizować, oczywiście na końcu są pewne honorowe rozwiązania, z których trzeba skorzystać
- odpowiedział Sutryk.
Tym samym z ust polityka można wywnioskować, że w Ratuszu na razie nie mają w planach zmiany prezesa, ale przed zarządem WKS-u teraz intensywny czas i okres, po którym prezydent Wrocławia może powiedzieć "sprawdzam", sugerując przy tym, że jeśli pewnych zadań nie uda się zrealizować, Remigiusz Jezierski może pożegnać się ze stanowiskiem.
Przyszłość prezesa Jezierskiego?
— Dariusz Wieczorkowski (@dawieczorkowski) 4 listopada 2026
Prezydent Sutryk: potrzeba cierpliwości i czasu. Jezierski jeszcze go ma. pic.twitter.com/oL38I7qo4a
Jacek Sutryk: Jestem za tym, by nie suflować z drugiego rzędu
W dalszej części rozmowy Jacek Sutryk zaznaczył, że choć jako prezydent miasta, jest też właścicielem klubu, to nie zamierza bezpośrednio ingerować w decyzje naprawcze, pozostawiając odpowiedzialność za nie prezesowi Jezierskiemu i zarządowi, nie chcąc dyrygować z innego fotela, jak mówi. Brzmi to trochę groteskowo, bo wygląda to tak, jakby prezydent próbował się już zawczasu wybielić, gdyby coś poszło nie tak. Prezydent Wrocławia ostrzega przy tym, że jeśli pewne rozwiązania podejmowane przez władze Śląska się nie sprawdzą, trzeba będzie liczyć się z konsekwencjami.
- To jest też ten moment, żeby złapać oddech, dokonać rewizji swoich stanowisk. Ja nie zamierzam wchodzić w tę rolę i dać ją po prostu ludziom, którzy biorą za to odpowiedzialność. Ja też jestem za tym, żeby nie suflować z drugiego rzędu, bo wtedy mamy czystą sytuację. Prezes Jezierski za to odpowiada i ja nie będę mu niczego podpowiadać, mogę najwyżej powiedzieć mu jako kibic, że jestem niezadowolony z wyników. Teraz musimy zrobić wszystko, żeby wygrać, bo wszyscy kibicujemy Śląskowi i ufamy w rozwiązania, które podejmuje zarząd wraz ze sztabem szkoleniowym. Jeśli one na końcu będą oznaczały porażkę, trzeba liczyć się z konsekwencjami. Dla mnie to oczywiste
- zakończył prezydent.
Chyba każdy z nas zna przysłowie, że ryba psuje się od głowy. Od wielu lat wśród większości sympatyków wrocławskiego klubu pojawiają się opinie (z którymi ciężko się nie zgodzić), że za cały obraz Śląska w ostatnich sezonach odpowiedzialny jest w głównej mierze właściciel, czyli miasto, którym Jacek Sutryk zarządza od 2018 roku. Największym zarzutem do polityka jest wciąż niespełniona obietnica prywatyzacji klubu. Co jakiś czas możemy usłyszeć, że w Ratuszu jest chęć sprzedaży większościowego pakietu akcji, problem w tym, że za słowami nie idą czyny. Skutkuje to tym, że gmina Wrocław co roku musi dorzucać pieniądze do budżetu klubu i nie są to małe kwoty. W latach 2019-2026 miasto wykazało ponad 140 mln zł dokapitalizowań klubu, więc mówimy o gigantycznej skali finansowego zaangażowania samorządu w zawodowy futbol. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie idzie ona w parze z sukcesami sportowymi oraz zadowalającymi wynikami finansowymi. Pytanie, kiedy to się zmieni, bo we Wrocławiu kibice zasługują na coś więcej.
