Erik tylko domowy
fot.: Mateusz Porzucek
W sobotnim spotkaniu Śląska Wrocław z Górnikiem Zabrze Erik Exposito wpisał się na listę strzelców po raz trzeci w trwającym sezonie ekstraklasy. Wszystkie te trafienia łączy wspólny mianownik. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.
Nie ulega wątpliwości, że gdyby nie gol Erika Exposito Śląskowi byłoby zdecydowanie trudniej o komplet punktów w meczu 12. kolejki z Górnikiem Zabrze (4:1). Hiszpański napastnik po dwudziestu minutach gry wykorzystał niefrasobliwość przed polem karnym przeciwnika i wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie, a jego występ był jednym z najlepszych w całym sezonie. W sobotnie popołudnie Exposito zanotował trzeci ekstraklasowy skalp po letniej przerwie, a wcześniej trafiał również w konfrontacjach z Rakowem Częstochowa (1:4) oraz Lechią Gdańsk (2:1). Znamienne, że w każdym z tych spotkań Śląsk występował przed własną publicznością, a na wyjazdach nie dość, że napastnikowi brakuje goli, to nawet groźnych sytuacji. Wyjątek zrobił tylko przy okazji sierpniowego meczu 1/32 finału Pucharu Polski z Ruchem Wysokie Mazowieckie (4:0), kiedy ustrzelił dublet, czwartoligowiec nie powinien być jednak żadnym poważnym wyznacznikiem.
WCZEŚNIEJ BEZ PROBLEMU
Exposito z ostatniego ligowego gola na obcym stadionie cieszył się 19 marca, kiedy na samym początku swojej fatalnej kadencji w Śląsku był Piotr Tworek, a jego zespół wygrywał na wyjeździe z Wisłą Płock (2:1). Od tamtego momentu wrocławianie z hiszpańskim snajperem w składzie rozegrali sześć meczów i żaden z nich nie przyniósł Erikowi kolejnego trafienia. Wyjazdowe zablokowanie najskuteczniejszego strzelca Śląska z poprzedniego sezonu może zaskakiwać, bo we wcześniejszych miesiącach trafianie poza Wrocławiem nie stanowiło dla niego problemu. W rundzie jesiennej, jeszcze pod wodzą Jacka Magiery, Exposito wracał przecież z hat-trickiem ze stadionu Wisły Kraków (5:0) i dubletem z Lubina (3:1), a trafił także w Radomiu (1:1), gdzie kolejne spotkanie rozegra już w sobotę. Powrót niezwykle potrzebnej skuteczności byłby mile widziany.
POSMAKOWAŁ ZA LAVICKI
Wyjazdowe kłopoty Erika były już jednak stałym punktem jego repertuaru na samym początku przygody ze Śląskiem. Dość powiedzieć, że pierwszego trafienia poza domem Hiszpan doczekał się… półtora roku po podpisaniu kontraktu przy Oporowskiej (w przegranych 1:2 derbach z Zagłębiem w grudniu 2020). Każda z jego wcześniejszych dziesięciu ekstraklasowych bramek padła we Wrocławiu, a kiedy już nawet była okazja na przełamanie, kończyło się niezapomnianym rzutem karnym zmarnowanym w Szczecinie (0:0) tuż przed wybuchem pandemii. Ostatecznie Exposito zdążył jednak posmakować wyjazdowych zdobyczy przed zwolnieniem Vitezslava Lavicki, a później kontynuował skuteczność, gdy swój najlepszy moment we Wrocławiu miał Jacek Magiera. Gdyby teraz poszedł za ciosem na wyjeździe po kolejnym ważnym golu przed własną publicznością, Śląsk zachowa szansę na niezłe miejsce w tabeli po rundzie jesiennej.