Franek Tokarski nie żyje

Franek Tokarski nie żyje

fot.: slaskwroclaw.pl

Po niespełna czterech miesiącach  walki o zdrowie i życie zawodnika Akademii Piłkarskiej Śląsk Wrocław, do Sektora Niebo odszedł 13-letni Franek Tokarski.



 

Przypomnijmy, chłopiec 11 grudnia ubiegłego roku uległ koszmarnemu wypadkowi

 Przez wiele tygodni toczyła się walka o powrót do zdrowia Franka. W akcje pomocy, rodzinę i przyjaciół wspomagał Śląsk, koledzy z drużyny, rodzimy klub Polonia Nysa oraz wiele innych klubów, oraz ludzi związanych z piłką. Zjednoczenie małych i dużych serc było bardzo budujące. Przez trzy miesiące wszyscy byliśmy rodziną Franka. Frankowi próbowali pomóc także zawodnicy ekstraklasowego Śląska. Wszyscy wierzyliśmy, że zabiegi przyniosą choć w części pozytywny efekt. Niestety Franek odszedł. Rodzinie, przyjaciołom, kolegom z boiska składamy wyrazy współczucia. 

Spoczywaj w pokoju. Pozostaniesz na zawsze w zielono-biało-czerwonych sercach.

Autor

Jacek Bratek

Urodziłem sie w 1970 roku, a swój pierwszy mecz Śląska z trybun obejrzałem 23.04.1983 - na Oporowskiej z Szombierkami. (2:1, gole Faber i Tarasiewicz). W Śląsknecie jestem od 2002 roku. Piszę o młodzieży, oldbojach, futsalu i historii Śląska, którą się pasjonuję. Okazjonalnie także o AMP futbolu.

Śląsknet to kawał mojego życia i wielka pasja oraz super społeczność.

Staram się przynajmniej na poletku lokalnym (rzadziej jeżdżę na wyjazdy) realizować hasło "Jesteśmy zawsze tam, gdzie nasz Śląsk Wrocław gra". Jestem niemal na wszystkich meczach Śląska rozgrywanych w okolicy. Od młodzików, juniorów i zespół rezerwy, oldboje, futsal, AMP Futbol i coraz częściej piłka kobiet. Jedyną przeszkodą pójścia na mecz Śląska jest inny mecz Śląska grany o tej samej porze na innym obiekcie, Dlatego tak czekam na nowy obiekt Akademii. Przeciętny tydzień to około 10 meczów WKS-u odwiedzonych na żywo, średnia roczna to około 400 spotkań. Prowadzę dokładne statystyki i w ciągu ponad 43 lat byłem na ponad 5500 meczach Śląska (we wszystkich kategoriach). Może gdybym lata temu zadbał o jakąś dokładną dokumentację, byłbym w księdze Guinessa. Tak pozostaje mi od czasu do czasu Kufel Guinessa, inicjały te same.

Wierzę we wrocławską młodzież, o której dużo piszę i wyrażam własne zdanie i marzę o chwili, gdy ludzie wychowani w klubie ze Śląskiem w sercu będą stanowić o sile klubu. Szanuję tradycję i stąd mocne więzi z oldbojami. Od 5 lat jestem fanem Ślaskowego futsalu, szacunek i podziw wywołują wojownicy z AMP Futbolu.

Oprócz Śląska regularnie kibicuję i odwiedzam mecze Ślęzy i Polaru.

Bo po prostu - moje serce bije za Śląsk.

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet w Google News. Śledź nas też na WhatsAppie, Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.